Rynki zagraniczne
Od początku miesiąca na najważniejszych rynkach akcji lekką przewagę mają byki. Dow Jones zyskał w tym czasie prawie 4%, a mierzący koniunkturę na niemieckim rynku akcji Xetra DAX zamknął sesję czwartkową na najwyższym od początku maja poziomie (7480 pkt.). Letnia hossa, o której tyle pisze się w prasie, jest blisko, ale czy jej zakres będzie na tyle duży, żeby zaspokoić oczekiwania posiadaczy akcji? Nie sądzę.
AmerykaPo trwającej ponad trzy miesiące konsolidacji, z trójkąta symetrycznego wybił się Dow Jones. Jeśli formacja była ostatnią częścią większej korekty płaskiej, to Wall Street będzie w dalszym ciągu wzrastać, przynajmniej do poziomu historycznego maksimum z połowy stycznia tego roku (11 722,9 pkt.). A jeśli na wykresie kształtuje się większy trójkąt, którego górnym ograniczeniem jest linia poprowadzona przez szczyty ze stycznia i kwietnia? W przypadku takiej interpretacji wskaźnika Dow Jones, nim nastąpi wybicie (które tak czy inaczej powinno być w górę), indeks jeszcze raz spadnie w okolice 10,4 tys. pkt.W perspektywie długoterminowej ostatnie wzrosty Dow Jones niewiele zmieniły. Od maja zeszłego roku trend ma kierunek boczny, a sytuacja ta ulegnie zmianie dopiero jeśli przełamany zostanie opór na wysokości 11 722,9 pkt. Tendencja wyższego rzędu ma kierunek wzrostowy, a ostatnia zwyżka pozwoliła na oddalenie się wykresu indeksu od pięcioletniej linii wsparcia.Nieco słabiej, w krótkim terminie, od indeksu Dow Jones prezentuje się S&P 500. Wprawdzie i ten wskaźnik znajduje się w trendzie wzrostowym, ale ukształtowana na początku tygodnia formacja gwiazdy wieczornej, typowa dla końca zwyżki, sugeruje, że niedźwiedzie nie poddadzą się bez walki. Szczególnie, iż tuż nad wykresem indeksu, w obszarze 1530-1555 pkt., rozciąga się sprawiająca solidne wrażenie strefa oporu. Jej ewentualne przełamanie należałoby interpretować jako silny sygnał kupna ? byłoby również jednoznaczne z zakończeniem długoterminowego trendu bocznego i powrotem do tendencji wzrostowej.Zaciętą walkę toczy popyt z podażą na amerykańskim rynku elektronicznym, w której górę bierze ten pierwszy. Na wykresie Nasdaq Composite można wytyczyć linę trendu, poprowadzoną przez dołki z końca maja i początku lipca (4100 pkt.), która powstrzymała ostatnią korektę tendencji wzrostowej. Odbicie od tego wsparcia powinno zaowocować kontynuacją zwyżki na amerykańskim rynku elektronicznym i pokonaniem szczytu z początku tygodnia, znajdującego się na wysokości 4274 pkt.Warto jednak zastanowić nad możliwym zakresem wzrostu i konsekwencjami z tego wynikającymi. Nie ulega wątpliwości, że od końca maja Nasdaq Composite znajduje się w trendzie wzrostowym, a na początku miesiąca uporał się z barierą 4 tys. pkt. Jednak styl, w jakim tego dokonał, a przede wszystkim załamana formacja odwróconej głowy z ramionami, sugeruje, że trend nie jest szczególnie silny. Wprawdzie jak pokazuje przykład indeksu WIG ze stycznia 1998 roku, taka sytuacja nie przeszkadza w kontynuacji zwyżki, jednak nie należy spodziewać się, żeby Nasdaq przełamał poziomy marcowych szczytów. W niekorzystnej dla posiadaczy akcji interpretacji wykresu indeksu można założyć, że mamy do czynienia jedynie z korektą ostatniej fali spadkowej, która może zakończyć się już w okolicach 4300 pkt.EuropaPierwsza połowa lipca była bardzo korzystna dla posiadaczy akcji notowanych na giełdzie we Frankfurcie. Od początku miesiąca indeks Xetra DAX zyskał ponad 7%, a czwartkowe zamknięcie sesji było najwyższe od początku maja. Byki usiłują doprowadzić do ukształtowania na wykresie wskaźnika formacji podwójnego dna, która mogłaby zakończyć rozpoczęty na początku marca trend spadkowy. Linia szyi opisywanej figury znajduje się na poziomie 7490 pkt. i będzie na najbliższych sesjach testowana. Jej ewentualne przełamanie powinno zaowocować zwyżką indeksu o 500 pkt., w okolice historycznych maksimów z początku marca. Jeśli górą będą niedźwiedzie i wykres DAX odbije się od linii szyi podwójnego dn można spodziewać się spadku przynajmniej do 6,9 tys. pkt. Warto zauważyć, że na wykresie liniowym, uwzględniającym tylko ceny zamknięcia, indeks wybił się już z formacji.Od dłuższego czasu nie zmienia się sytuacja techniczna francuskiego CAC-40. Po bardzo silnym wzroście na początku czerwca porusza się on w trendzie bocznym w wąskim obszarze 6650-6400 pkt. Ponieważ konsolidację poprzedzał wzrost, wybicie z niej powinno nastąpić górą, a CAC-40 powinien bez problemów osiągnąć wartość 7 tys. pkt.Kłopoty z kontynuacją rozpoczętych na początku miesiąca wzrostów ma londyński FT-SE 100. Dwa razy w ciągu zaledwie kilku sesji byki usiłowały przełamać opór poprowadzony przez szczyty ze stycznia, marca i czerwca, i dwukrotnie bezskutecznie. Ukształtowana we wtorek duża czarna świeca, wyraźnie pokazuje, że niedźwiedzie nie poddadzą się bez walki. Wprawdzie przełamanie opisywanego oporu nie doprowadziłoby do zmiany tendencji długoterminowej, która ma kierunek boczny, ale pozwoliłoby na wzrost w jej ramach do szczytu z przełomu 1999 i 2000 roku, znajdującego się na poziomie 6930 pkt.Nadzieję na powrót do trendu wzrostowego stwarza widoczna na wykresie odwrócona głowa z ramionami, ale linia szyi tej formacji znajduje się na wysokości 6550 pkt. i pokrywa z bezskutecznie atakowanym oporem. Najbliższym wsparciem dla spadków powinien być poziom 6400 pkt.AzjaZ pewnością do najsilniejszych emergings markets zalicza się w ostatnim czasie giełda w Hongkongu. Indeks Hang Seng od dołka z końca maja zyskał na wartości ponad 30% i w całości odrobił straty poniesione w czasie wcześniejszej bessy. Teraz byki walczą o przełamanie oporu wyznaczanego przez historyczne maksimum na wysokości 18 301 pkt. Wprawdzie ukształtowana w piątek świeca sugeruje, że w najbliższym czasie mogą być kłopoty z pokonaniem tej bariery, ale trend wzrostowy nie jest zagrożony. Najbliższe wsparcie wyznacza linia trendu, przebiegająca obecnie na poziomie 17,3 tys. pkt.W bardzo słabej kondycji znajduje się największy rynek w regionie ? giełda w Tokio. W czasie kwietniowego załamania Nikkei 225 stracił 1/4 swojej wartości, kształtując pod koniec maja dołek na poziomie 16 tys. pkt. Po kilku tygodniach zwyżki wskaźnik z dużym trudem osiągnął 17,6 tys. pkt., po czym kontrolę nad rynkiem przejęły niedźwiedzie. Trwający od tamtej pory spadek doprowadził do przełamania linii wsparcia, poprowadzonej przez dołki z maja i czerwca. Oznacza to, że indeks ponownie powinien osiągnąć 16 tys. pkt., ponieważ dopiero na tym poziomie znajduje się najbliższe wsparcie. Ewentualne przełamanie tej bariery będzie miało fatalne skutki ? Nikkei 225 będzie spadać przynajmniej do 13 tys. pkt.PodsumowanieWiększość światowych rynków akcji wyraźnie przygotowuje się do letniej hossy. Jedynie giełda w Tokio, bardzo często podążająca własnymi ścieżkami, znajduje się w silnym trendzie spadkowym. Ale hossa ta wcale nie jest jeszcze przesądzona. Dow Jones, FT-SE 100, Xetra DAX ? wszystkie te indeksy zmagają się z istotnymi poziomami oporu. Również trend wzrostowy na Nasdaq nie prezentuje się jakoś szczególnie okazale. Nawet jeśli wszystkie wymienione indeksy będą nadal rosnąć, to zasięg potencjalnej zwyżki wcale nie rzuca na kolana.Reakcja giełdy w Warszawie na ostatnie wzrosty w Stanach Zjednoczonych jest mocno niepokojąca. WIG przejawia po prostu dużą niechęć do zwyżki (ale do spadku również) i można obawiać się, że letnia hossa, jeśli nawet będzie miała miejsce, to minie nas bokiem.
TOMASZ JÓŹWIK