Czeski rynek obligacji korporacyjnych
Wiele wskazuje na to, że w tym roku ożywi się czeski rynek obligacji korporacyjnych, gdyż spółki, zwłaszcza należące do zagranicznych właścicieli, będą chciały wykorzystać niskie oprocentowanie do pozyskania środków finansowych.Od kryzysu walutowego z maja 1997 r. na rynku tym panuje zastój. Natomiast wcześniej, po przywróceniu demokracji w 1989 r., rozwijał się on bardzo dobrze. Banki, spółki telekomunikacyjne i energetyczne emitowały obligacje, gdyż był to tańszy sposób finansowania działalności niż zaciąganie kredytów. Papiery te chętnie kupowali również zagraniczni inwestorzy.W rezultacie w Czechach powstał największy i najbardziej płynny rynek obligacji korporacyjnych w całym regionie Europy Środkowowschodniej. Charakteryzował się największą różnorodnością instrumentów, uczestniczyli w nim mali emitenci, jak również spółki, których oceny były poniżej poziomu inwestycyjnego. Przed kryzysem walutowym co roku przeprowadzano średnio 25 emisji nierządowych obligacji i co roku pojawiało się kilkunastu nowych emitentów. Natomiast w Polsce i na Węgrzech spółki korzystały przede wszystkim z kredytów, a rynek obligacji jest zdominowany przez emisje rządowe.Jednak po kryzysie walutowym w Czechach i w wyniku spowodowanej przezeń recesji zmniejszyła się aktywność na tym rynku, a podniesienie stóp procentowych sprawiło, że obligacje korporacyjne stały się za drogie. Dopiero w zeszłym tygodniu na emisję zdecydowała się należąca do Belgów huta szkła Glaverbel i była to jedyna w tym roku niebankowa emisja obligacji.Analitycy tego rynku są jednak przekonani, że ożywienie gospodarcze i niskie stopy procentowe spowodują w drugim półroczu wyraźny wzrost emisji. W wyniku dużego popytu spadło oprocentowanie obligacji zanim bank centralny zaczął obniżać stopy procentowe w połowie 1998 roku, gdyż znikła groźba inflacji, a recesja zmniejszyła się.Popyt na obligacje ze strony banków wzrósł, gdyż z coraz większą ostrożnością ryzykują one przeznaczanie depozytów klientów na kredyty dla przedsiębiorstw, zwłaszcza po fali niewypłacalności spowodowanej recesją. Również fundusze emerytalne, inwestycyjne i ubezpieczeniowe coraz chętniej kupują obligacje korporacyjne dla ich większego bezpieczeństwa i wyższych zwrotów. Do funduszy zaś stale napływają nowe środki w wyniku zachęt podatkowych i niezadowalającego oprocentowania depozytów bankowych.Oprocentowanie pięcioletnich obligacji rządowych wynosi teraz w Czechach ok. 6,75%, natomiast na Węgrzech 8,6%, a w Polsce 14,5%. Sprawia to, że czeskie euroobligacje nie są atrakcyjne dla zagranicznych inwestorów, ale powinno to sprzyjać krajowym emitentom.W wyniku ożywienia gospodarczego spółki znowu zaczynają inwestować, a więc potrzebują pieniędzy, których nie mogą pozyskać z wciąż nieefektywnej praskiej giełdy. Należące do obcokrajowców spółki jeszcze w niewielkim stopniu wykorzystują okazję tańszego pożyczania pieniędzy niż u siebie. Ale i to wkrótce może się zmienić. Po emisji Glaverbela opiewającej na 3 mld koron, oferty papierów dłużnych zapowiedziały już Radiomobil, częściowo należący do Deutsche Telekom operator telefonii komórkowej i holenderska sieć detaliczna Ahold. nNa podstawie ?Financial Times?
opr. J.B.