Z Wojciechem Kostrzewą, prezesem BRE Banku, rozmawia Piotr Utrata
BRE Bank wiosną br. kupił akcje Optimusa uprawniające do wykonywania ponad 42% głosów. Transakcje przeprowadzono po cenie 142 zł za walor, podczas gdy ich ówczesny kurs oscylował wokół 250 zł. Obecna rynkowa wycena spółki jest zbliżona do ceny nabycia. Czy bank nadal uważa, że kupno Optimusa jest dobrą inwestycją?Nadal uważam, że kupno akcji Optimusa było bardzo dobrym posunięciem ze strony banku. Zawsze mówiliśmy, że nie jest to transakcja z krótkim horyzontem czasowym. Jeśli pojawi się nabywca, który zaoferuje nam atrakcyjną cenę, możemy sprzedać akcje wcześniej. Jednak bardziej liczymy się z horyzontem 24-miesięcznym. Został on ustalony po to, aby bank nie był zmuszony do działania pod presją czasu.Jeśli chodzi o wycenę spółek internetowych, to bardzo interesujący jest raport Deutsche Bank Research na temat naszej części Europy. Szacuje on wartość portali w odniesieniu do produktu krajowego brutto. Jest to ciekawy analitycznie pomysł, gdyż odzwierciedla rzeczywistą możliwość zarabiania w internecie w państwach o różnym stopniu rozwoju gospodarczego.Jest oczywiste, że użytkownik portalu w Niemczech czy w Stanach Zjednoczonych ma nieporównywalnie większą siłę nabywczą. Jeśli więc istnieje jakaś zależność między poziomem produktu krajowego brutto a zdolnością do wydawania pieniędzy w sieci, to można również obliczyć, jaki ułamek PKB można zapłacić za użytkownika. Na podstawie metod stosowanych przez Deutsche Bank akcje Optimusa wyceniamy na ponad 400 zł. Nie odważę się jednak prognozować, jaka będzie cena akcji tej spółki w momencie zamykania transakcji.Szacując wartość akcji Optimusa należy zwrócić również uwagę na coraz wyraźniejsze tendencje na zagranicznych giełdach. Przecena spółek internetowych czy technologicznych w USA jest wybiórcza. Charakteryzuje się tym, że coraz bardziej pogłębia się różnica w wycenie między pierwszą ligą firm sieciowych i podmiotami dopiero rozpoczynającymi taką działalność. Sadzę, że taki proces nie ominie także polskiego rynku. Wkrótce będziemy musieli stosować różne wyceny w stosunku do rodzimych firm internetowych.Czy bank szuka inwestorów dla Optimusa? Na jakim etapie jest ten proces?Cały czas szukamy inwestora. Nie spieszymy się jednak, ponieważ chcemy, aby warunki transakcji były najbardziej optymalne zarówno dla banku, jak i dla samej firmy. Z wieloma inwestorami już rozmawiamy i wiele firm zwraca się do nas z ofertami.Dla operatorów działających w Europie Zachodniej i Ameryce możliwości wzrostu na rodzimych rynkach są już ograniczone lub wiążą się z koniecznością dużych wydatków. Zwykle w jednym kraju jest jedynie miejsce dla dwóch portali. Wycena kolejnych jest już dramatycznie niższa. Patrząc na kraje przygotowujące się do wejścia do Unii Europejskiej, jedynym dużym rynkiem, gdzie internet odgrywa znaczącą rolę, jest Polska.Czy bank nadal będzie inwestował w spółki nowej ekonomi, czy też przecena giełdowa firm tego sektora spowoduje zmianę strategii banku?Jesteśmy przekonani, że od nowej ekonomi nie ma odwrotu, że to jest zmiana paradygmatu funkcjonowania gospodarki. Pytanie jest tylko takie, czy bardziej opłaca się wiązać z liderami, czy też inwestować w przedsięwzięcia typu start up.Jeśli chodzi o spółki giełdowe, to naszym celem jest wiązanie się z liderami. Tutaj odzwierciedlamy filozofię, obserwowaną na rynku amerykańskim. Natomiast w sferach związanych z infrastrukturą internetową czasami wchodzimy w inwestycje start up. Są to głównie spółki świadczące usługi B2B, B2C czy B2I. Mamy również wizję wykorzystania synergii między firmami, w których mamy udziały, jednak w każdym przypadku musi się to odbywać z korzyścią dla tych spółek.Chcemy część zysku z transakcji już zamkniętych przeznaczać na reinwestycje. Nie jest to proces jednorazowy. Jest on częścią polityki biznesowej banku. Uważam, że do czasu przystąpienia Polski do struktur europejskich istnieje miejsce dla instytucji bankowej, która będzie zachowywała się tak jak na przełomie XIX i XX wieku brytyjskie merchant banks, czyli inwestującej na własny rachunek. Chcemy występować w roli katalizatora przyspieszającego zmiany.Uważamy, że w związku z wejściem naszego kraju do UE w strukturach przemysłu, gospodarki musi się dużo zmienić. Im bliżej momentu przystąpienia, tym zmiany te będą bardziej gwałtowne. Same fundusze typu venture capital nie podołają tym wyzwaniom. Poza tym one też chcą mieć partnerów w celu rozłożenia ryzyka związanego z inwestycją. Obecnie mamy do czynienia z unikatowym okresem, w którym marża osiągana przez bank będzie znacznie wyższa niż później, w warunkach wolniej rosnącej gospodarki.Na wiosnę BRE Bank zaprezentował projekt bankowości detalicznej, bazujący na nowoczesnych kanałach dystrybucji ? internecie, telefonie, telewizji. Kiedy bank zaoferuje klientom usługi detaliczne? Czy zmieniła się prezentowana wiosną koncepcja tego projektu?Nie zmieniła się nasza koncepcja bankowości detalicznej. Jesteśmy zdecydowani rozpocząć ją zgodnie z planem, czyli w I kwartale 2001 r. Niektóre elementy usług będą dostępne wcześniej. Produkty i usługi zamierzamy wprowadzać modularnie. Podobnie będziemy postępować z rozwojem sieci placówek.Wierzymy, że najważniejsza jest odpowiednia ?mieszanka? między oddziałem a nowoczesnym kanałem dystrybucji. Nowoczesne metody kontaktu z bankiem są bardziej akceptowane przez osoby młodsze, lepiej wykształcone, choć we wszystkich badaniach rynkowych jest obserwowana chęć utrzymania kontaktów z człowiekiem.BRE planuje wydzielić ze swoich struktur działalność detaliczną oraz wprowadzić na giełdę spółkę świadczącą takie usługi. Jaki jest cel takiego działania?Wydzielenie sieci placówek detalicznych ze struktur banku ma na celu uniknięcie konfliktu interesów wewnątrz jednej instytucji. Dzięki takiej decyzji będziemy ponadto mieli możliwość sprzedania części akcji tej spółki na rynku publicznym.Nie chcemy wydzielać spółki na początku, ponieważ polskie przepisy podatkowe nie pozwalają konsolidować strat na poziomie koncernu, co jest możliwe za granicą. W tych warunkach sensowniej jest na czas rozwoju, który wiąże się z koniecznością ponoszenia wysokich nakładów i strat, realizować nowy projekt wewnątrz banku. W momencie, gdy przedsięwzięcie zaczyna przynosić zyski, wówczas można je wydzielić i przenieść działalność do innej firmy z własną licencją bankową.W naszym przypadku wydzielenie i sprzedaż banku detalicznego przed osiągnięciem zysku operacyjnego nie wchodzi w grę. Liczymy, że proces ten w przypadku BRE Banku może trwać od 3 do 5 lat.Czy nie korzystniej byłoby kupić bank już świadczący usługi detaliczne? Czy BRE jest zainteresowany nabyciem Lukas Banku?Czasami rzeczywiście prościej byłoby kupić już istniejący bank. Może to być jeden z wariantów rozwoju bankowości detalicznej. Jednak podejmując taką decyzję musimy przede wszystkim rozważyć wysokość ceny za przejęcie oraz zdecydować się na podjęcie ryzyka. Dla nas znacznie prostszą drogą jest wystąpienie o licencję na prowadzenie banku.Dlatego też kupno Lukas Banku nie miałoby większego sensu w chwili, gdy postawiliśmy na rozwój organiczny banku detalicznego. Jednak jeśli dostaniemy memorandum informacyjne, wtedy przyjrzymy się tej ofercie. Nie wiązałbym jednak z możliwością przejęcia Lukas Banku większych nadziei.Ile będzie kosztować rozwój bankowości detalicznej BRE Banku?Projekt ten będzie kosztować ok. 50 mln dolarów. Kwota ta będzie rozłożona na kilka lat.W przyszłym roku prawdopodobnie rozpocznie się prywatyzacja PKO BP. Czy BRE Bank zamierza w niej uczestniczyć? Czy prywatyzacja zakończy się powodzeniem, jeśli ponad 50% akcji będzie posiadał Skarb Państwa?Za wcześnie jest spekulować, co zrobimy. Jednak żaden duży bank, który ma ambicje znalezienia się i pozostania w czołówce największych instytucji finansowych w Polsce nie może obojętnie przejść obok prywatyzującego się PKO BP. To byłby grzech zaniechania.Prywatyzację PKO BP otacza dużo niewiadomych. Już teraz jest to proces uzależniony od zmian politycznych. Nie bardzo wierzę, żeby prywatyzacja pozostawiająca większościowy pakiet akcji w rękach Skarbu Państwa była najlepszym rozwiązaniem dla tego banku. Nasuwa się pytanie, kto zdecyduje się kupić akcje. Niewątpliwie każdy inwestor będzie uwzględniał ryzyko polityczne w swoich kalkulacjach, co ujemnie przełoży się na cenę akcji prywatyzowanego banku. Ważną wskazówką dla potencjalnych mniejszościowych inwestorów branżowych będą dalsze losy PZU.Nie wiem, jaką część walorów zdecydują się kupić fundusze emerytalne. Wątpię, żeby chciały inwestować większe pieniądze tylko dlatego, że PKO BP jest polskim bankiem. W końcu są one ustawowo zobowiązane do kreowania dodatkowej wartości, a nie do ochrony narodowych instytucji.PKO BP potrzebuje dokapitalizowania i podjęcia działań restrukturyzacyjnych. Procesy te wymagają silnego kierownictwa, poparcia ze strony akcjonariuszy, które nie powinno zmieniać się w zależności od zmiany ekipy rządzącej. Taka prywatyzacja i restrukturyzacja będzie trwała długo. W tym czasie konkurencja zakończy realizację swoich planów rozwoju. Czy PKO BP będzie wówczas jeszcze atrakcyjne dla inwestorów?W I półroczu w sektorze bankowym wzrosły rezerwy. W przypadku kilku banków przyczyniło się to do obniżenia wyników finansowych. Jakie są powody tego zjawiska?Obecnie mamy do czynienia z kilkoma negatywnymi zjawiskami. Jako pierwsze należy wymienić pogorszenie się jakości portfela kredytowego, co obserwujemy we wszystkich bankach. Do dziś przetrawiamy jeszcze skutki kryzysu rosyjskiego, który szczególnie silnie odbił się na niektórych branżach przemysłu. Dodatkowo wysoki poziom realnych stóp procentowych połączony z rosnącym bezrobociem negatywnie wpływa na możliwość obsługi kredytów przez osoby fizyczne. Można również zaobserwować mniejszy popyt ze strony konsumentów na niektóre grupy towarów. Druga grupa czynników powodująca zwiększenie rezerw to proces dostosowania się banków do standardów obowiązujących zagranicznych strategicznych akcjonariuszy.Wreszcie kolejnym elementem powodującym wzrost rezerw jest restrykcyjne podejście banku centralnego do wszystkich przypadków, w których mamy do czynienia ze spółkami celowymi. W kategoriach międzynarodowych nie są one obarczone ryzykiem. Jednak zgodnie z przepisami nadzoru bankowego, należy je kwalifikować jako zaangażowanie poniżej standardu. W wielu bankach część kredytów kwalifikowanych jako zagrożone jest na bieżąco obsługiwana.Czy aktywnie inwestuje Pan na giełdzie?Nie inwestuję na giełdzie. Ograniczenia wynikają z faktu, że zasiadam w radzie nadzorczej TFI Skarbiec. Wyjątkiem są akcje BRE Banku, których Skarbiec nie może kupować. Oszczędności lokuję w jednostki uczestnictwa w jednym z funduszy inwestycyjnych. Oprócz tego mam rachunek bankowy. Posiadam również akcje BRE Banku.Dziękuję za rozmowę.