Mniejszy od oczekiwań spadek produkcji i większy niż prognozowano spadek PPI oddziaływały na rynek również w piątek. W przypadku złotego oznaczało to dalsze zyskiwanie na wartości. Już rano byliśmy 7,6% powyżej parytetu. Ponieważ jednocześnie wspólna waluta wzmocniła się w stosunku do poziomu z czwartkowego zamknięcia, za dolara płacono 4,083 złotego. Potem było jeszcze lepiej. Już około 10.00 odnotowaliśmy 4,077, najwyższy poziom w tym tygodniu. Odpowiadało to 7,8% powyżej parytetu. Do końca notowań realna wartość złotego zmieniała się nieznacznie (oscylowaliśmy między 7,65% a 7,75%), ale ponieważ jednocześnie zaczęła tracić wspólna waluta, za dolara płacono coraz więcej, w pewnym momencie 4,1050 zł. Ten poziom (z niewielkimi zmianami wynikającymi z zachowania euro) utrzymał się do końca notowań.Rano na rynku eurodolara obserwowaliśmy kontynuację procesu wzmacniania się wspólnej waluty, jaki zapoczątkowany został w czwartek po południu w odpowiedzi na dane o nastrojach amerykańskich przedsiębiorców. Około 9.00 osiągnęliśmy 0,95. I był to punkt zwrotny. Działania spekulacyjne podejmowane przez uczestników rynku doprowadziły do wyraźnej utraty wartości. Wczesnym popołudniem przekroczyliśmy 0,94. O 14.30 poznaliśmy dane o deficycie handlowym USA. Były one dokładnie na poziomie oczekiwań, wskazały na przyhamowanie amerykańskiej gospodarki (spadek importu), ale nie zatrzymały trendu na rynku eurodolara. Dotarliśmy do 0,9375, po czym nastąpiła godzinna stabilizacja. Inwestorzy czekali na informacje o University of Michigan Confidence (wskaźnik optymizmu w Stanach Zjednoczonych). Normalnie nie miał on pierwszoplanowego znaczenia, jednak obecnie było inaczej. Jeśli potwierdziłyby się bardzo złe nastroje wśród przedsiębiorców, mogłoby to oznaczać, że gospodarka amerykańska rzeczywiście stoi w obliczu poważnej recesji. Doprowadziłoby to oczywiście to znacznego spadku USD. O 16.00 okazało się, że wskaźnik jest niższy od oczekiwań, ale różnica nie jest tak dramatyczna, jak w przypadku Philadelphia Fed. Wspólnej walucie udało się trochę odrobić, osiągnęliśmy 0,942, ale bardzo szybko powróciliśmy poniżej 0,94. Ostatnich transakcji dokonywano po 0,9350.Na rynku obligacji wciąż obserwowaliśmy spadek cen. Realizacja zysków i obawa przed odłożeniem obniżki stóp procentowych zwiększają pesymizm. Rano pięciolatka kosztowała 86,50 zł, o 10 groszy mniej niż w czwartek na zamknięciu. Z godziny na godzinę poziomy były coraz niższe i około 15.00 dotarliśmy do 86,00 zł.W przyszłym tygodniu nie będzie ważnych danych makroekonomicznych (poznamy poziom bezrobocia, ale ten wskaźnik nie wpływa w sposób istotny na zachowanie inwestorów). Mogą natomiast przybrać na sile spekulacje dotyczące możliwości nieuchwalenia budżetu na 2001 rok. Z ostatnich badań wynika, że powstająca właśnie Platforma Obywatelska panów Płażyńskiego, Olechowskiego i Tuska może liczyć obecnie na prawie dwudziestopięcioprocentowe poparcie. Czy oznacza to, że ci posłowie AWS i UW, którzy sprzyjają nowemu ugrupowaniu, będą dążyć do wcześniejszych wyborów?