Czy polscy inwestorzy pójdą śladem amerykańskiego pediatry, który żąda 10 mln USD od Merrill Lynch za wydawanie wprowadzających w błąd rekomendacji? Wydaje się to mało prawdopodobne. ? Przy występowaniu na drogę sądową, na pozywającym ciąży obowiązek udowodnienia winy.Przedstawienie błędnej rekomendacji nie wystarcza. Szanse na wygraną będą wówczas, gdy dowiedzie się, że raport został przygotowany nieprofesjonalnie lub nie był obiektywny ? powiedział PARKIETOWI Jacek Jonak z kancelarii Allen&Overy Poland.
Wytaczając proces inwestor musi też wygospodarować pieniądze na wpis. Konieczna jest równowartość 8% kwoty roszczenia.Inwestora zza oceanu sprowokowały do działania zalecenia Merrill Lyncha dla JDS Uniphase i InfoSpace. Obie spółki powiązane są z sektorem internetowym i notowane na Nasdaq. Tak jak cały rynek IT mają za sobą ogromną hossę zakończoną gwałtownym spadkiem. W grę wchodzi jednak nie tylko obniżka notowań. Poszkodowany wskazał, że nie został poinformowany, iż Merrill Lynch sprawował funkcję usługową, doradzając innej spółce przy przejmowaniu InfoSpace.Eksplozja optymizmu wobec sektora IT i internetu, na której stracił amerykański lekarz, nie jest obca rynkom całego świata. Nie trafionych zaleceń nie brakowało też w Polsce. Niejeden inwestor zadaje sobie dziś pytanie: Dlaczego aż tak silnie hurraoptymizmowi ulegli również analitycy, którzy przecież powinni być odporni na instynkty stadne?Między młotema kowadłem? Nie można zapominać, że analityk znajduje się między młotem a kowadłem ? musi dbać o interesy klientów, ale także o obroty biura ? wyjaśnia mechanizm jeden z autorów raportów. Gdy więc wydaje zalecenie dla spółki, której jedną akcję wycenia na 100 zł i rekomenduje na zdecydowanie kupuj, bo na giełdzie papier kosztuje 60 zł, wszystko jest w porządku. Walor drożeje do 110 zł, a w konkurencyjnych biurach pojawiają się wyceny tej samej akcji na jeszcze wyższym poziomie ? 150 zł i zalecenia kupuj. Analityk, który wycenił papier na 100 zł i właściwie powinien ocenić go na neutralnie, podlega naciskom, by podwyższyć wycenę i nadal zachęcać klientów biura do kupowania. Z punktu widzenia biura, najbardziej liczą się zalecenia na zdecydowanie kupuj lub sprzedaj, nie pozostawiające klientom wiele wątpliwości i generujące obroty.Przyjazne raportyNa razie na polskim rynku nie wyszły na jaw powiązania pomiędzy rekomendującymi a spółkami poddawanymi analizie, o których inwestorzy nie zostaliby poinformowani, co nie oznacza, że ich nie ma. Tajemnicą poliszynela jest, że część raportów, wprawdzie niewielka, powstaje na wyraźne zlecenie spółki i przy jej finansowym udziale. Takie inicjowane rekomendacje mogą pojawiać się np. w czasie poszukiwania inwestora strategicznego, czy też przed nową emisją. Zdarzało się, że biuro w ramach usługi przygotowywało również zarząd do odpowiedzi na podchwytliwe pytania akcjonariuszy i inwestorów. Sponsorowane raporty mogą oczywiście być obiektywne, ale czy są? Trudno to stwierdzić, bo nikt o tym, że raport jest ?sponsorowany?, nie informuje. Na takie posunięcia brokerzy przystają jednak niechętnie, ze strachu, że sprawa wyjdzie na jaw i utracą zaufanie. Raporty przygotowywane są pod kątem inwestorów instytucjonalnych, generujących dla biura największe obroty, rekomendowana spółka musi więc mieć odpowiednią kapitalizację i obroty na sesji. Takich firm na polskiej giełdzie nie ma zbyt wiele. W centrum zainteresowania analityków jest obecnie około 50 spółek z ponad 220 notowanych.RekomendujeoferującyDo rzadkości nie należy natomiast publikowanie raportów na temat spółek, dla których biuro rekomendujące jest jednocześnie oferującym. I tu również zaczynają się pojawiać wątpliwości natury moralnej, tym bardziej że analizy te są z reguły bardzo optymistyczne. Na dodatek nie zawsze media cytując rekomendację informują, że napisali ją analitycy z biura oferującego. Zdaniem Piotra Szeligi, wiceprezesa GPW, naturalne jest, że ktoś, kto chce sprzedać towar, zachwala go. Inwestorzy powinni natomiast zwracać uwagę, jakich do tego używa argumentów. Zawsze należy czytać również analizy innych. ? Skarżenie kogoś za pomyłkę w rekomendacji uważam za absurdalne, tym bardziej że ocenie podlega tak wiele zmiennych czynników ? mówi wiceprezes GPW.Praktyka rekomendowania firm wprowadzanych na giełdę szczególnie nasiliła się w minionym roku. Na przykład akcje Netii ? znajdujący się w konsorcjum oferującym CDM Pekao wyceniał na ok. 190 zł, drugi z uczestników konsorcjum ? DI BRE Banku w granicach 149?162 zł. Dziś na GPW można je kupić poniżej 50 zł.CDM Pekao jako oferujący wycenił też akcję GTC na 111 zł. Publiczna oferta spółki z ceną 76,5?86 zł zakończyła się fiaskiem. Później nastąpiła cała seria pozytywnych rekomendacji dla PKN ORLEN, którego druga transza akcji była oferowana przez liczne konsorcjum instytucji finansowych z całego świata. Rekomendujący wyceniali walor PKN na 29,7 zł ? ING Barings, 28 zł ? Nomura, były także wyceny powyżej 30 zł, podczas gdy maksimum z 12 minionych miesięcy to 24,4 zł.Na zalecenia wydawane przez oferujących należy tym bardziej uważać, bowiem by utwierdzić rynek w przekonaniu, że wprowadzana przez nich spółka jest dobra, jeszcze długo po debiucie wydają pozytywne rekomendacje. DM BIG BG ? oferujący EFL, po jego wejściu na giełdę wycenił spółkę na 211 zł w perspektywie roku. Rok od debiutu minie 12 kwietnia, a akcja kosztuje ok. 150 zł.Dogodzić klientowiKolejnym czynnikiem podważającym obiektywność analityków jest perspektywa współpracy z rekomendowaną firmą. Biura maklerskie nie chcą się narażać, licząc, że zostaną np. oferującym przy kolejnej emisji akcji. W efekcie duże spółki, na których można zarobić najwięcej, prawie nie mają negatywnych rekomendacji. Co najwyżej trafi się zalecenie neutralnie, choć i z tym ciężko. Elektrim, o którym inwestorzy nie mają najlepszego zdania, należy do spółek zdecydowanie lubianych przez analityków. Przy wycenie w granicach 50 zł w czerwcu i lipcu zalecany był do kupowania przez: CSFB, Merrill Lynch, RCI, UBS Warburg, BM BPH (choć w kwietniu przy wycenie w granicach 70 zł rekomendował redukcję) i ING Barings. Jedynie Deutsche Bank stwierdził wówczas, że kurs akcji Elektrimu będzie się zachowywał tak jak rynek, a Schroder Salomon Smith Barney ocenił je na neutralnie z wysokim ryzykiem.? Radziłbym inwestorom, by po prostu kierowali się renomą firmy rekomendującej i śledzili, na ile sprawdziły się jej wcześniejsze zalecenia ? mówi Piotr Szeliga.
halina kochalska