Roman Karkosik przejmie od brata udziały w Garbarni i Skotanie

? Na obecnej bessie straciłem 40 mln zł ? przyznaje jeden z największych prywatnych inwestorów na GPW. Są to jednak straty papierowe, więc nie ma specjalnych powodów do zmartwień. ? Czas, gdy akcje są tak tanie, należy wykorzystać do zwiększonych zakupów ? przekonuje Roman Karkosik, który przejmie wkrótce udziały w kolejnych dwóch spółkach kontrolowanych obecnie przez brata, Mirosława.

Wspólnie z nim Roman Karkosik kontroluje obecnie cztery notowane na warszawskiej GPW spółki ? Boryszew, Oławę, Skotan oraz Garbarnię. Wkrótce jednak zamierza wycofać się z giełdowych inwestycji. Niewykluczone że decyzję taką podjął po tym, jak wokół jednej z firm, w której posiada udziały ? toruńskiej Elizy ? pojawiło się wiele niejasności. Spółka ta została wprawdzie dopuszczona do obrotu publicznego przez Komisję Papierów Wartościowych i Giełd, jednak ostatecznie jej właściciel zrezygnował z giełdowych planów. Udziały w Garbarni i Skotanie ? kontrolowanych przez Mirosława Karkosika ? najprawdopodobniej odkupi Roman Karkosik. Na początkubył bar...Roman Karkosik rozpoczął działalność gospodarczą przed 20 laty. Jest jednym z niewielu biznesmenów, którzy nie mają wyższego wykształcenia (skończył technikum mechaniczne). ? Po kilku latach od ukończenia szkoły i zastanawiania się nad celem życia postanowiłem otworzyć własny bar ? wspomina Roman. Bar, który założył we własnym domu w Czernikowie, początkowo prowadził sam. Już wkrótce musiał jednak zatrudnić pomocników. ? Na początku lat 80. trudno było cokolwiek kupić. Klienci stali w kolejce, żeby kupić piwo. Czasami nawet po 6 godzin, najczęściej z własnymi pojemnikami ? mówi.Już po miesiącu funkcjonowania baru zarobił na mercedesa. Jednak nie przeznaczył tych pieniędzy na konsumpcję. ? Brakowało napojów do sprzedaży. Otworzyłem więc ich rozlewnię. Szybko udało mi się zdominować rynek w okolicy. Popyt był tak duży, że sam musiałem często pracować fizycznie. Pamiętam, że w Wigilię Bożego Narodzenia do późnego wieczora stałem przy maszynie, ponieważ w okresie świątecznym mogłem znacznie zwiększyć sprzedaż ? mówi R. Karkosik. Wkrótce w barze pracowało już 6 osób, a w rozlewni ok. 20.W tym czasie rozbudowywał dom w Czernikowie. ? Podczas rozbudowy zaczęło mi brakować przewodów do instalacji elektrycznych. Ponieważ trudno było je kupić, postanowiłem je samodzielnie wytwarzać. Później zacząłem również produkować osprzęt do tych przewodów. I tak zaczęła się moja przygoda z przemysłem chemicznym ? mówi.Przy produkcji osprzętu do kabli powstają odpady. ? Okazało się, że na tym też można zarobić. Zacząłem więc handlować metalami kolorowymi. Zakładałem w tym czasie firmy w krajach ościennych i w Polsce. Jednak interes przestał dobrze prosperować w momencie, gdy wprowadzono ograniczenia w handlu miedzią ? wspomina Roman Karkosik.Pierwsze krokina giełdzieW 1992 r. kupił jedną z pierwszych w Polsce maszyn do produkcji butelek. Następnie postarał się o sprzęt do produkcji preform, a potem został właścicielem instalacji do produkcji granulatu PET. Dostawcą surowca do instalacji była toruńska Elana, w której Roman Karkosik kupił niedawno udziały. Jednak Elana w pewnym momencie zerwała umowę. Toruński inwestor wyszedł na tym całkiem dobrze. Za 13 mln USD sprzedał Elanie wspomnianą instalację. Pieniądze z tej transakcji zainwestował na giełdzie.? Trafiłem akurat na dołek cenowy. Pierwszą firmą, której akcje kupiłem, był Impexmetal. Za jeden walor płaciłem średnio 10 zł. Chciałem przejąć kontrolę nad tą spółką, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Sprzedałem więc wszystkie akcje Impexmetalu po 30 zł za walor ? powiedział R. Karkosik. Wkrótce zainwestował w Boryszew. Później kupił akcje kolejnej giełdowej firmy ? Oławy. Ostatnim nabytkiem toruńskiego inwestora była wspomniana już Elana. ? Dysponowałem akurat nadwyżkami finansowymi, a Elanę udało się kupić za 30% wartości aktywów spółki ? przyznał.Marzenia o grupieRoman Karkosik ma dalekosne plany względem spółek, nad którymi przejął kontrolę. ? Chciałbym zbudować grupę firm. W br. zakładam, że wygenerują one przychody ze sprzedaży w wysokości 1 mld zł, ich zysk netto zaś wyniesie ok. 50 mln zł. Chciałbym, aby te spółki były powiązane kapitałowo. Obecnie finalizujemy rozmowy z kolejną firmą, która dołączy do grupy ? twierdzi Roman Karkosik.Ostatnio zainteresował się również internetem. Kupił m.in. niewielką spółkę, która pomogła w zbudowaniu portalu POLchemia, należącym do Boryszewa. Jest to platforma chemiczna, z którą R. Karkosik wiąże poważne plany. ? Chciałbym, aby z tworzonego przez Boryszew portalu korzystały też światowe firmy, działające w sektorze chemicznym. Na razie zbieramy dane o takich przedsiębiorstwach, które operują na Wschodzie. Jeżeli portal zacznie zarabiać w Polsce, wtedy naturalnym krokiem będzie rozszerzenie bazy firm o światowe spółki. Zaangażowałem się w projekt internetowy, ponieważ uważam, że można na tym zarabiać. Nie chcę do tego projektu dokładać ? twierdzi.Bracia nie chcąbyć gorsiToruński inwestor przejmuje kontrolę nad spółkami w ten sposób, że udziały kupują liczni członkowie jego rodziny oraz zależne od niego spółki. Unika on w ten sposób ogłaszania wezwań. Później zaś firmy kupują nawzajem swoje udziały. ? Mam dwóch braci. Starszy jest m.in. właścicielem zakładu elektroenergetycznego. Młodszy ? podobnie jak ja ? inwestuje na giełdzie ? mówi Roman Karkosik.Działania młodszego brata ? Mirosława ? dostarczają obecnie inwestorom wielu emocji. Okazało się bowiem, że w kontrolowanej przez niego Elizie (dopuszczonej do obrotu publicznego przez KPWiG) prokuratura i Urząd Ochrony Państwa prowadzą dochodzenie. ? Wiem, że takie dochodzenie jest prowadzone, jednak ? jak już wcześniej zaznaczyłem ? każdy z moich braci prowadzi odrębne interesy. Nic mi nie wiadomo, jakoby w spółce tej doszło do jakichkolwiek nadużyć ? mówi R. Karkosik.Nad toruńską rodziną zgromadziło się ostatnio więcej czarnych chmur. Roman Karkosik został wymieniony przez prasę jako jedna z osób współfinansujących klub Strzelnica, do którego należą prawnicy, urzędnicy, ale (prawdopodobnie) także osoby powiązane z toruńskim światem przestępczym. Inwestor zaprzecza jednak tym powiązaniom. ? Nawet nie znam właścicieli tego klubu. Kilka lat temu ufundowałem tylko puchar o wartości ok. 1000 zł. Od tego czasu nie miałem żadnych kontaktów z klubem. Jestem typem samotnika. Nie lubię towarzystwa. Tracę przez to w interesach, bo nie pogłębiam znajomości ? mówi R. Karkosik.Inwestor-samotnikWyboru inwestycji dokonuje najczęściej samodzielnie, nie korzystając z usług doradców. Jak sam przyznaje, z dotychczasowych inwestycji tylko jedna była nieudana. ? Miałem jedną nieudaną inwestycję. Należąca do mnie firma, która zajmowała się prowadzeniem odwiertów ropy naftowej i gazu, zbankrutowała ? wyjaśnia.Roman Karkosik swoje oszczędności inwestuje nie tylko w spółkach giełdowych. Jest m.in. właścicielem największej w Polsce dyskoteki. ? Chętnie kupuję także nieruchomości. Zazwyczaj wybieram takie lokalizacje, które mogę później sprzedać pod duże inwestycje ? mówi.Znany jest również z tego, że obsesyjnie boi się latać samolotami. ? To prawda. Chyba że jest rzeczywiście wyjątkowo dobry interes do zrobienia. Na przykład 10 lat temu poleciałem samolotem do Korei. Po raz kolejny skorzystałem z samolotu dopiero przed trzema tygodniami. Musiałem polecieć na Ukrainę ? mówi.

Ewa Bał[email protected]