W czwartek rano ponownie doszło do korekty i znowu głównym jej powodem były amerykańskie giełdy. Jednak w ciągu dnia złoty odrobił stratyw oczekiwaniu na dobre wyniki inflacji, w pewnym momencie przekroczył nawet poziom 10% starego parytetu. Euro wciąż jest słabe.

Wczoraj rano za dolara płacono 4,10 zł (3,3 gr więcej, niż w środę na zamknięciu transakcji), za euro zaś 3,712 zł (0,5 gr więcej) ? odpowiadało to 9,5% powyżej starego parytetu. Znowu amerykańskie giełdy i ogólne pogorszenie klimatu inwestycyjnego zrobiły swoje. Kilkadziesiąt minut później było nawet jeszcze gorzej, osiągnęliśmy bowiem 9,2%. Dolar zdrożał o 0,5 grosza, waluta europejska natomiast o 2 grosze. Potem przeważył popyt i złoty zaczął odreagowywać.Jeszcze przed południem osiągnęliśmy 9,95%, kursy wynosiły odpowiednio 4,073 i 3,697 (ponownie zeszliśmy poniżej 3,70 na rynku eurodolara). Około 12.00 nastąpiła korekta na 9,75% (4,085 i 3,705), ale chwilę później ponownie było 9,95%. Ten mniej więcej poziom utrzymywał się przez dwie godziny.Około 15.00, a więc jeszcze przed publikacją informacji o inflacji (inwestorzy spodziewali się, że będą one dobre), przekroczyliśmy poziom 10%, docierając w pewnym momencie nawet do 10,2%. O 16.00 okazało się, że spadek CPI jest znowu większy, niż oczekiwano (6,6% wobec 7,1%). Jednak złoty więcej już nie zyskał, mało tego ? doszło nawet do niewielkiej korekty (może natomiast zyskać w piątek, jeśli nie będzie jakiegoś kataklizmu w USA). Pod koniec dnia dolara ceniono więc na 4,083 zł, euro na 3,698 zł i odpowiadało to 9,9 % powyżej parytetu.W pierwszych transakcjach za wspólną walutę płacono 0,9047 dolara (0,6 centa mniej niż w środę na zamknięciu rynku). Potem było jednak lepiej, wyraźna przewaga popytu przeniosła nas powyżej 0,92. Około 10.30 odnotowaliśmy czwartkowe maksimum, czyli 0,9124. I od tego momentu euro zaczęła tracić tak, że około 14.00 ponownie zobaczyliśmy 0,9050. Mniej więcej wtedy ogłoszono, że EBC nie zmienił stóp procentowych. Doszło do niewielkiego odreagowania na 0,9067 i tak oczekiwaliśmy na dane o gospodarce amerykańskiej. Ich publikacja (o 14.30) także wiele nie zmieniała, nie odbiegały one bowiem zbytnio od prognozowanych. O 16.00 okazało się, że wskaźnik optymizmu Philadelphia Fed był gorszy, niż oczekiwano, ale i on nie doprowadził do spadku dolara. Wspólna waluta zakończyła na poziomie 0,9060.Na rynku papierów doszło rano do korekty, po czym poziomy ustabilizowały się i w spokoju oczekiwaliśmy na dane o inflacji (rynek był mało aktywny). Obligacja pięcioletnia kosztowała 85,35 zł. Po publikacji danych optymizm wzrósł, co oczywiście zaowocowało zwiększeniem popytu. Nie było jednak spektakularnych zmian. Pięciolatek podrożał do 85,55 zł. n