Tylko w Niemczech trzeba rozprowadzić 15,5 mld nowych monet i 2,5 mld banknotów
Za nieco ponad 9 miesięcy euro wejdzie do normalnego obiegu. Ta największa wymiana pieniędzy w historii to prawdziwe wyzwanie nie tylko dla speców od finansów, ale i logistyków. Od jej powodzenia w dużej mierze będzie także zależała społeczna akceptacja nowej waluty ? twierdzi niemiecki tygodnik gospodarczy ?Wirtschaftswoche?.
Niemal codziennie niewielki konwój przemierza z dużą prędkością ulice berlińskiej dzielnicy Kreuzberg w kierunku wyjazdu na autostradę. Nigdy nie jedzie o tej samej porze, nigdy tą samą trasą, choć zawsze w tym samym składzie: olbrzymia ciężarówka, której towarzyszą dwie opancerzone, szare limuzyny z uzbrojoną po zęby ochroną. Punkt startu ? federalna drukarnia przy Oranienstrasse, ładunek ? tysiące paczek banknotów nowej europejskiej waluty. Niektóre jadą bezpośrednio do skarbców central banków w poszczególnych landach, pozostałe ? do koszar Bundeswehry lub do specjalnie wynajętych od armii bunkrów, gdzie będą czekały na godzinę zero.71,5 tys. ton bilonuW krajach wprowadzających od stycznia 2002 r. euro do powszechnego obiegu przygotowania trwają już od wielu miesięcy. Operacji o takiej skali nie przeprowadzano nigdy w dotychczasowej historii światowych rynków finansowych. ? To przypomina bardziej kolejną pracę Herkulesa niż pracę bankową ? twierdzi Armin Greif, kierujący pracami działającej już od ponad roku we Frankfurcie specjalnej grupy roboczej Europejskiego Banku Centralnego (EBC) koordynującej wymianę gotówki.Urzędnicy EBC na początek zamówili 50 mld nowych monet oraz 14,5 mld banknotów. Tylko w samych Niemczech potrzebnych będzie 15,5 mld euromonet i 2,5 mld eurobanknotów. Jak wyliczyli dziennikarze ?Wirtschaftswoche?, bilon będzie ważył ponad 71 500 ton i gdyby skrzynie z nimi chcieć przewieźć pociągiem musiałby on mieć 45 km długości. Z kolei gdyby nowe banknoty ułożyć jeden na drugim powstałaby papierowa wieża o wysokości 450 km. ? W porównaniu z wprowadzeniem euro niemiecka unia walutowa sprzed kilku lat była dziecinną zabawą ? uważa Frank Heintzeler, szef Federalnego Związku Niemieckich Banków (BdB).Wprowadzenie do obiegu nowych pieniędzy to jednak tylko jedna strona medalu. Druga ? to wycofanie z rynku tych używanych do tej pory. Według szacunków Bundesbanku, ze znajdujących się obecnie w obiegu 48 miliardów monet fenigowych i markowych operacja ta obejmie ok. 28 mld sztuk (resztę obywatele zostawią sobie na pamiątkę, zapomną wymienić itp.). Ale i tak te 28 mld monet będzie ważyło ok. 100 000 ton, czyli 10-krotnie więcej niż słynna paryska wieża Eiffela.Koniec ery markiA czasu jest coraz mniej. Terminy uzgodnione przez banki centralne są mocno wyśrubowane. Zaplanowały one, że wymiana będzie trwała zaledwie dwa miesiące. Np. Niemcy już 17 grudnia br. będą mogli otrzymać w bankach pierwsze euro ? na początek będą to plastikowe opakowania zawierające po 20 monet o wartości 20 obecnych marek. W dwa tygodnie później (od 1 stycznia 2002 r.) już wszystkie banki będą wypłacały jedynie euro.Okres przejściowy, w którym obywatele Niemiec będą mogli korzystać z dwóch walut, zakończy się definitywnie 28 lutego 2002 r. Tym samym dobiegnie końca trwający 53 lata ostatni etap funkcjonowania marki. (W niektórych państwach, jak choćby we Francji czy w Irlandii dotychczasowe narodowe waluty stracą ważność jeszcze wcześniej, bo już 18 lutego 2002 r.).Niemiecka mennica państwowa już od ponad dwóch lat nie wybiła ani jednej monety markowej ? tylko euro. Podobnie wygląda sytuacja w dwóch drukarniach papierów wartościowych ? wspomnianej już federalnej w Berlinie oraz prywatnej Giesecke & Devrient w Monachium ? tutaj ostatnie banknoty markowe ?zeszły z taśmy? w lipcu 1999 r. Zarówno nowe monety, jak i banknoty są wykonywane według najbardziej surowych norm jakościowych, specjalne zespoły testują wszystkie partie banknotów, eksperci policyjni sprawdzają zabezpieczenia. Ale i tak zdarzały się wpadki. Latem ubiegłego ro wybuchła panika w drukarni w Monachium po tym, jak okazało się, że partia banknotów o nominale 100 euro (o wartości 325 mln euro) ma niedostrzegalne gołym okiem odstępstwo od obowiązującego wzoru. Decyzją Europejskiego Banku Centralnego wszystkie zostały zniszczone.Test dla banków i policjiCiężkie dni nastały także dla policji. Jak wyliczyli urzędnicy federalnego MSW, w ostatnich czterech miesiącach roku po drogach Niemiec będzie jeździło ośmiokrotnie więcej transportów z pieniędzmi niż zwykle. Od grudnia br. do końca stycznia 2002 r. wstrzymano już wszelkie urlopy, odwołana będzie również większość wymagających ochrony imprez sportowych i kulturalnych.Logistycznych problemów obawiają się banki. ? Potrzebujemy wszystkich pracowników, ściągamy nawet do pomocy emerytów ? przyznaje prezes krajowego banku Badenii-Wirtembergii Helmut Schieber. ? 600-kilogramowe skrzynie z bilonem nie mieszczą się już w skarbcu, musieliśmy więc wynająć wojskowe schrony. W najgorętszym okresie będziemy musieli pracować po 12 godzin na dobę i mam nadzieję, że związki zawodowe nie będą nam w tym przeszkadzać ? dodał. Kasa oszczędnościowa w Nassau wyliczyła, że w ciągu dwóch miesięcy jej urzędnicy będą musieli przerzucić co najmniej 8 ton bilonu.Możliwość kłopotów sygnalizuje także stowarzyszenie niemieckich przewoźników przesyłek wartościowych. ? Dysponujemy tylko 2200 przystosowanymi do transportu pieniędzy opancerzonymi ciężarówkami. W najgorętszym okresie wymiany może to być za mało ? twierdzi szef tej organizacji Andreas Paulick. Koordynator ds. euro w berlińskim MSW, sekretarz stanu Claus Henning Schapper rozważa w związku z tym zwrócenie się o pomoc do Bundeswehry.Kto za to zapłaci?Na razie najgorętsze dyskusje wywołują koszty tej gigantycznej operacji. Zdaniem bankowców, konieczne jest tutaj finansowe wsparcie państwa. Związek banków wyliczył, że koszty wymiany waluty zamkną się kwotą 3,4 mld euro, co daje 71 tys. euro na każdą placówkę.? Chcielibyśmy, żeby skarb państwa sfinansował koszty transportu związane z rozprowadzeniem euro oraz wycofaniem z obiegu marki. Obniżyłoby to nasze koszty o 10?20% ? przyznał szef BdB Frank Heintzeler. Na razie, minister finansów Hans Eichel nie odpowiedział na ten postulat.
na podst. ?Wirtschaftswoche? oprac. W.K.