Tydzień temu polski rynek czekał na posiedzenie Fed, aktywność inwestorów była więc niewielka. Tym razem czekamy na decyzję RPP i inwestorzy też nie są skorzy do działań.
W pierwszych notowaniach za USD płacono 4,125 zł (0,2 grosza więcej niż w piątek na zamknięciu), za euro zaś 3,678 zł (0,5 grosza mniej), było to 9,7% powyżej starego parytetu (tyle, ile pod koniec poprzedniego tygodnia). Bardzo szybko złoty osiągnął 10%. Dolar potaniał o dwa grosze, euro o grosz. Około godz. 10.00 doszło do spadku na 9,75%, dolar kosztował 4,12 zł, wspólna waluta 3,676 zł, po czym znowu przeważył popyt i zobaczyliśmy powolny, ale systematyczny wzrost. Około południa dotarliśmy do 9,9% (4,113; 3,67) i mniej więcej ten poziom utrzymywał się do późnego popołudnia. Kończyliśmy dzień odpowiednio na 4,107 i 3,677 zł, było to 9,9% powyżej parytetu.Wczorajszy niewielki wzrost wartości złotego był w znacznej mierze związany z poprawą klimatu na świecie. Piątkowe zwyżki w USA i poniedziałkowe w Europie poprawiły inwestorom humory.Informacja o cenach produkcji w Niemczech (znowu wzrost i znowu większy niż oczekiwania: PPI u naszych zachodnich sąsiadów wynosi 4,7% rok/rok) była jednym z ważniejszych czynników, który doprowadził do porannego wzrostu wspólnej waluty. Zaczęliśmy z 0,8910, ale już około godz. 9.20 było 0,8949. Potem korekta i przez kilka godzin oscylowaliśmy między 0,8912 a 0,8935. Późnym popołudniem waluta europejska znowu się wzmocniła. Kończyliśmy na 0,8950.Na rynku obligacji mieliśmy w poniedziałek trochę zamieszania. Po otwarciu wystąpił popyt i ceny wzrosły, ale jeszcze przed południem doszło do korekty. Po publikacji kalendarium znowu w górę i pod koniec dnia znowu w dół. Pięciolatka rano kosztowała 86,10 zł, a na zamknięciu 86,15 zł.Wczoraj opublikowano plany emisji obligacji na najbliższe trzy miesiące. Oferta jest mniejsza niż w I kwartale. Ministerstwo Finansów liczy zapewne na wpływy za licencję UMTS (część kwoty ma zasilić budżet w najbliższym czasie) oraz na wpływy z prywatyzacji. Mała podaż może oznaczać wzrost cen, jeśli tylko dane o deficycie obrotów bieżących będą dobre. Poprawa na rynku może nastąpić nawet wtedy, gdy RPP nie zdecyduje się na obniżenie stóp na swoim środowym posiedzeniu (co zresztą jest dość prawdopodobne). Czy Rada obniży stopy, czy też nie? Oto jest pytanie, które nurtuje inwestorów. Są oni podzieleni w swoich ocenach. Ale co do jednego wszyscy są zgodni: jeśli teraz nie będzie zmian, to prawie na pewno nastąpią one za miesiąc. Prawie, bo jak powszechnie wiadomo, RPP nieraz już zaskakiwała rynek... N