Mimo piątkowego odbicia rynków, jak też oczekiwań na obniżki stóp procentowych, w Londynie, utrzymuje się pesymizm co dalszego rozwoju sytuacji na giełdzie.Główny ekonomista firmy Monument Derivatives Stephen Lewis uważa, że notowania na rynkach amerykańskich mogą spaść jeszcze o 15-20%, Londyn zaś podąży w ślad za nimi, ponieważ inwestorzy amerykańscy będą pozbywać się akcji spółek brytyjskich.Dyrektor wydziału analiz ekonomicznych ING Charterhouse Securities Richard Jeffrey sądzi, że chociaż sytuacja makroekonomiczna Wlk. Brytanii jest korzystna, to rynek niejako z rozpędu będzie kontynuował spadek, zwłaszcza że zabraknie dobrych wieści zza oceanu, które mogłyby go powstrzymać. Szczególnym pesymizmem wyróżnił się jeden z głównych specjalistów w domu maklerskim Durlacher Bill McNamara, który uważa, że indeks FT-SE 100 może spaść nawet do 4600 punktów.Zdaniem prezesa jednego z najbardziej renomowanych domów maklerskich w City Hoare Govett ? Petera Meinertzhagena, ożywienie na giełdzie nastąpi dopiero za kilka miesięcy. Pod koniec roku ? pod warunkiem że wcześniej nastąpi ono na Wall Street ? spodziewa się go strategiczny analityk rynku brytyjskiego w ABN Amro Gareth Williams, którego zdaniem, zanim uczestnicy rynku przekonają się, że Stanom Zjednoczonym uda się uniknąć podobnej recesji, jak na początku lat 90., minie nieco czasu.
M.K. (Londyn)