Wtorek był bardzo podobny do poniedziałku. Co prawda obroty na rynku złotego nieco wzrosły, ale zmiany wartości polskiej waluty były wciąż małe. Wszyscy czekają na to, co zrobi RPP. Nastrój wyczekiwania widać także na rynku eurodolara. W czwartek odbędzie się bowiem posiedzenie EBC.W pierwszych transakcjach za dolara płacono 4,10 zł (0,7 grosza mniej niż w poniedziałek pod koniec dnia), za euro 3,67 zł (również 0,7 grosza mniej). Było to 10,1% powyżej starego parytetu (wczoraj kończyliśmy na 9,9%). Dość szybko waluta amerykańska podrożała o 0,8 grosza, wspólna waluta o 0,7 grosza i znaleźliśmy się na 9,85%. Około 9.45 powtórnie osiągnęliśmy 10,1%, kursy względem poszczególnych walut były dokładnie takie same, jak rano. Potem znowu 9,85% (dolara ceniono na 4,105 zł, euro na 3,682 zł), odreagowanie na 9,9% i mniej więcej ten poziom utrzymał się do końca notowań. Na zamknięciu trzeba było wydać 4,106 zł, aby kupić dolara, euro handlowano po 3,673 zł. Było to 9,9% powyżej parytetu.Z poziomu ponad 11% powyżej parytetu, jaki obserwowaliśmy trzy tygodnie temu, dość szybko (w ciągu kilku dni) zeszliśmy w okolicę 9%-10% i tu nastąpiła stabilizacja. Złoty wciąż jest więc bardzo mocny i wiele wskazuje na to, że słabszy na razie nie będzie. Mało tego, jeśli w przyszłym tygodniu okaże się, że wskaźnik deficyt obrotów bieżących/PKB ponownie spadł (opublikowane zostaną dane o stanie rachunku w lutym), to możemy powrócić na powyżej 10%. Ale to dopiero w przyszłym tygodniu. Na razie wszyscy czekają na to, co zrobi RPP.Tymczasem uczestnicy rynku eurodolara czekają na decyzję Europejskiego Banku Centralnego. Coraz więcej osób uważa, że EBC może zdecydować się na obniżenie stóp procentowych. Wszystko wyjaśni się w czwartek. Na razie kurs wspólnej waluty nie podlega dużym wahaniom. Wczoraj zawierał się w przedziale między 0,894, a 0,899, przy czym najczęściej spotykanym poziomem było 0,895. Późnym popołudniem (o 15.30) zostały opublikowane informacje o zamówieniach na dobra trwałego użytku w USA. Spadły one w lutym o 0,2%. To wprawdzie gorzej, niż oczekiwano (średnia prognoz to wzrost o 0,5%), ale z drugiej strony dużo lepiej niż w styczniu, kiedy odnotowaliśmy spadek o 7,3%. Rynek nie zareagował zbyt mocno na tę informację. Byliśmy na 0,898. Natomiast szybka zmiana kursu nastąpiła o 17.00, kiedy okazało się, że wreszcie wyraźnie poprawił się wskaźnik nastrojów konsumpcyjnych w USA. Wciągu kilku minut dotarliśmy na 0,894 i to był poziom zamknięcia notowań w Europie.Na rynku obligacji zaczynaliśmy z nieco niższych poziomów niż te, które obserwowaliśmy przedwczoraj po południu. Dla przykładu obligację pięcioletnią ceniono na 85,95 zł. Potem było jeszcze gorzej, wspomniana pięciolatka potaniała o 10 groszy. Popołudniu sytuacja się poprawiła, ale na poziomy poniedziałkowego zamknięcia nie udało się powrócić. N