Ponieważ Komisja Europejska prawdopodobnie uzna Polskę za kraj wysokiego ryzyka wystąpienia BSE, będziemy musieli zwiększyć badania bydła, pod kątem BSE, testem prionix - poinformował PAP Andrzej Komorowski, główny lekarz weterynarii. "Te badania są bardzo kosztowne, będę więc apelował o zwiększenie mojego budżetu, o co najmniej 21 mln zł na najbliższe miesiące" - powiedział. Zaznaczył, że pieniądze te będą przeznaczone nie tylko na badania, ale także na utylizację odpadów szczególnego ryzyka, monitoring importowanych zwierząt i inne niezbędne działania, których będzie wymagała od Polski Komisja Europejska. "KE na pewno przygotuje dla Polski wytyczne, do których będziemy musieli się zastosować. Nie będą jednak znane zaraz po ogłoszeniu raportu, lecz później" - uważa Komorowski. Jego zdaniem, po ogłoszeniu raportu przez KE niezbędne będzie rozpoczęcie wprowadzania w życie planu B, który zakłada, że badaniu testem prionix zostanie poddane całe pogłowie bydła powyżej 30 miesiąca życia, czyli około pół mln sztuk. Koszt tej operacji wyniósłby około 175 mln zł. Od 1 kwietnia ma wejść w życie rozporządzenie nakazujące obowiązkową utylizację i spalanie odpadów szczególnego ryzyka. Wcześniej plan B miał być wprowadzony dopiero po stwierdzeniu w Polsce pierwszego przypadku zachorowania bydła na BSE. Obecnie w Polsce jest przeprowadzany, przygotowany w Ministerstwie Rolnictwa, plan A, który zakłada przebadanie po ubiciu 15 tys. krów (w tym wszystkich importowanych) testem prionix, aby stwierdzić, czy bydło jest zarażone BSE, a następnie spalenie chorych sztuk. W przypadku bydła importowanego spalenie nastąpi niezależnie od wyniku badania, gdyż mięsa z importowanego bydła nikt nie będzie chciał kupić. Według tego planu, bydło pochodzące z krajów, w których wystąpiły przypadki zachorowań na BSE, zostanie całkowicie wyeliminowane z obrotu handlowego. Polskie służby weterynaryjne śledzą i będą śledzić działania podjęte przez kraje, w których stwierdzono przypadki BSE u bydła, w celu ochrony własnego rynku przed zachorowaniami. Przestrzegany będzie także zakaz stosowania jako paszy mączek mięsno-kostnych. Dokładnej segregacji mają podlegać również odpady wołowe. W karmieniu zwierząt całkowicie zrezygnuje się z białka pochodzącego od przeżuwaczy, które dzięki temu nie będzie mogło dostać się do ich łańcucha pokarmowego. Komorowski zapewnił, że ryzyko zarażenia się BSE przez człowieka nie istnieje, dopóki chore zwierzę żyje. "Jak wskazują dotychczasowe badania, nie jest możliwe zarażenie się BSE przez mleko chorej krowy" - powiedział. Jednak główny lekarz weterynarii ocenił sytuację w Polsce "jako sytuację ryzyka", co oznacza, że nie można do końca wykluczyć możliwości przeniesienia się choroby szalonych krów na teren naszego kraju. W Polsce obowiązuje już zakaz importu bydła, mięsa wołowego, jego przetworów, jelit i mączek mięsno-kostnych z 13 państw Europy Zachodniej: Wielkiej Brytanii, Irlandii, Szwajcarii, Portugalii, Francji, Hiszpanii, Belgii, Holandii, Niemiec, Danii, Włoch, Luksemburga i Lichtensteinu. Główny lekarz weterynarii zdecydował też, że przez Polskę nie można przewozić mączek mięsnych i mączek mięsno-kostnych z krajów Unii Europejskiej. W Polsce nie zanotowano przypadków choroby BSE u zwierząt ani jej odpowiednika u ludzi, czyli nowego wariantu choroby Creutzfeldta-Jakoba. Gąbczasta encefalopatia bydła (BSE) jest chorobą wywoływaną przez czynnik zakaźny określany jako prion. Występuje u bydła dorosłego, bez względu na płeć, najczęściej w wieku 4-5 lat. Jest chorobą neurologiczną.

(PAP)