Złoty ponownie osiągnął poziomy sprzed niecałych czterech tygodni (kiedy bił rekordy swojej siły) i stało się to jeszcze przed publikacją danych o rachunku obrotów bieżących. Euro wciąż jest bardzo słabe.
W pierwszych piątkowych transakcjach za dolara płacono 4,075 zł, za euro zaś 3,592 zł i było to 11,3% powyżej starego parytetu (w czwartek kończyliśmy na 11,15%). Bardzo szybko złoty wzmocnił się jeszcze bardziej. Dotarliśmy do 11,5%. Kursy wynosiły odpowiednio 4,065 i 3,584. Nie trzeba dodawać, że znowu odnotowaliśmy rekordowo niski poziom waluty europejskiej w stosunku do złotego. Potem doszło do korekty i około 11.00 wylądowaliśmy na 10,9%. Dolar podrożał o 3 grosze, euro o ponad dwa grosze (4,096 i 3,607). Do końca dnia niewiele się już działo ? byliśmy wciąż między 10,8 ? 11,0%, reagując jedynie na zmiany na rynku eurodolara. W ostatnich transakcjach dolara ceniono na 4,088 zł, wspólną walutę na 3,613 zł i było to 10,9% powyżej parytetu.Złoty już w piątek rano zbliżył się w okolice rekordowych poziomów z początku marca (nie doczekaliśmy nawet do publikacji danych o deficycie obrotów bieżących). Potem było trochę gorzej, ale korekta jest niewielka. Musimy pamiętać, że zbliża się weekend i część inwestorów zamyka pozycje spekulacyjne. Wysokie realne stopy procentowe przy poprawiających się głównych wskaźnikach makroekonomicznych wciąż zachęcają inwestorów. Polskiej walucie pomagają zlecenia klientowskie, zwiazane z dokonywanymi prywatyzacjami (nie są to jednostkowo duże kwoty, ale kilka takich transakcji może już dość znacznie zmienić notowania). Nie można również wykluczyć tego, że zaczęła się już zamiana środków przeznaczonych na zapłatę pierwszej raty za koncesje na telefonię trzeciej generacji. Wiele wskazuje więc na to, że w przyszłym tygodniu możemy nie tylko przebywać w okolicach poziomów sprzed czterech tygodni, ale nawet osiągnąć 12,0% powyżej parytetu, co byłoby kolejnym rekordem wszech czasów. Czekamy więc z niecierpliwością na dane o rachunku obrotów bieżących i patrzymy uważnie na sytuację w USA.Dla przeciętnego Polaka taki silny złoty to powód do dumy. Niestety, z punktu widzenia gospodarki nie jest to dobra sytuacja. W dodatku ostatnie wzmocnienie złotego nałożyło się na osłabienie euro na rynkach światowych, co doprowadziło do drastycznego spadku notowań wspólnej waluty względem złotego. Większość naszego eksportu (około 70%) rozliczana jest niestety w euro.Kurs wspólnej waluty podczas notowań na Dalekim Wschodzie osiągnął poziom poniżej 0,88 (minimum to 0,8772). Rano w Europie za euro płacono 0,8797 USD, a więc niewiele więcej. Potem zarysował się lekki trend wzrostowy i około 10.00 dotarliśmy do 0,8839. Lekka korekta na 0,88 i znowu nieznacznie w górę. W ostatnich transakcjach wspólną walutę ceniono na 0,8840 USD. N