Przez cały poniedziałek można było odczuć, że inwestorzy czekają na informacje o rachunku obrotów bieżących. To wciąż najbardziej ?wpływowa? (z punktu widzenia rynku pieniężnego) polska dana makroekonomiczna. Wspólna waluta wciąż jest słaba i na razie nie widać przesłanek, które mogłyby w najbliższej przyszłości tę sytuację zmienić.
W pierwszych transakcjach za USD płacono 4,102 zł (1,4 grosza więcej niż w piątek pod koniec dnia), za euro zaś 3,588 zł, 2,5 grosza mniej) i było to 11,1% powyżej starego parytetu (10,9% pod koniec zeszłego tygodnia). Dość szybko doszło do niewielkiej korekty i około 10.00 zanotowaliśmy 10,9%. Dolar podrożał o 0,7 grosza, wspólna waluta o 1,2 grosza. Potem przez kilka godzin niewiele się działo. Około 12.00 byliśmy na 11% (4,102; 3,598). Późnym popołudniem nieznacznie przeważył popyt i bezpośrednio przed publikacją danych o rachunku obrotów bieżących odnotowaliśmy 11,25%. Dolar kosztował 4,078 zł, euro zaś 3,597 zł. Po 16.00 (o tej godzinie opublikowano informacje) doszło do nieznacznej korekty, ale przed zamknięciem rynku straty zastały odrobione. Kończyliśmy odpowiednio na 4,079 i 3,597, odpowiadało to 11,2% powyżej parytetu.Przez cały dzień oczekiwaliśmy na dane o rachunku obrotów bieżących. Bezpośrednio przed publikacją część inwestorów zdecydowała się na otwarcie pozycji spekulacyjnych, co doprowadziło do wzrostu wartości złotego. Po danych szybko je zamknięto i tym głównie należy tłumaczyć korektę. Złoty nie zareagował wyraźnie na dobre informacje, ale tak działo się już wielokrotnie. Są one publikowane późno, uczestnicy rynku często wstrzymują się od działań. Wydaje się jednak, że we wtorek można oczekiwać wzmocnienia polskiej waluty.Dane o deficycie obrotów bieżących były znacznie lepsze od oczekiwań analityków. 449 mln USD oznacza, że wskaźnik deficyt/ PKB spadł wyraźnie do poziomu poniżej 6% (5,7%?5,8%), co z pewnością zadowoli inwestorów. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby stało się to dzięki wyraźnej poprawie eksportu, a nie spadkowi importu. Niestety, aż tak dobrze nie jest. Import spadł do poziomu niewiele powyżej 3 mld USD (i stało się tak, mimo bardzo korzystnego dla importerów kursu wymiany walut), co oznacza, że popyt wewnętrzny wciąż jest mizerny. Eksport utrzymał się na poziomie mniej więcej 2,4 mld USD, co ? biorąc pod uwagę kurs złotego ? trzeba uznać za niezły rezultat. Podkreślmy jeszcze, że dane wyrażone są w USD, a około 70% eksportu rozliczane jest w euro, spadek wartości waluty europejskiej zaniża więc wielkości.W pierwszych transakcjach za euro płacono 0,876 USD, byliśmy więc ponad pół centa niżej niż w piątek na zamknięciu dnia. Przez kilka godzin oscylowaliśmy między 0,875 a 0,8783. Dopiero późnym popołudniem wspólnej walucie udało się przebić 0,88. Kończyliśmy dzień na 0,882. N