Tydzień na rynkach surowców

Mijający tydzień przyniósł spory wzrost notowań na międzynarodowym rynku naftowym. W Londynie za baryłkę ropy Brent z dostawą w maju płacono w czwartek około 27,40 USD, wobec 25,18 USD w końcu poprzedniego tygodnia. Głównym czynnikiem, który wpływał na zachowanie inwestorów, była tym razem podaż benzyny na rynku amerykańskim przed zbliżającym się szczytem sezonu motoryzacyjnego. Według najnowszych danych, dostawy tego paliwa są mniejsze od popytu i nic nie wskazuje, by rafinerie miały w istotnym stopniu zwiększyć produkcję. Niepokój budzą też stosunkowo skromne zapasy benzyny w USA, chociaż rezerwy ropy naftowej wykazują skłonność do wzrostu. Tymczasem zużycie benzyny osiągnęło tam w marcu rekordowo wysoki poziom.W przeciwieństwie do ropy naftowej, cena złota praktycznie nie uległa zmianie. W czwartek uncja tego kruszcu kosztowała w Londynie około 259,50 USD, tj. prawie tyle samo, ile tydzień wcześniej. Do lokowania kapitałów w złoto zniechęciła inwestorów środowa decyzja Europejskiego Banku Centralnego, pozostawiająca na dotychczasowym poziomie stopy procentowe, co doprowadziło do osłabienia euro i zwyżki ceny metalu w tej walucie. Przed przerwą świąteczną uczestnicy rynku przejawiali małą aktywność, ograniczając się do nielicznych transakcji o charakterze spekulacyjnym.W minionym tygodniu u nastąpiła umiarkowana zwyżka notowań miedzi. W Londynie cena tego metalu w kontraktach trzymiesięcznych wynosiła w czwartek 1685 USD za tonę, wobec 1662 USD w końcu poprzedniego tygodnia. Pewnym bodźcem do zakupów miedzi była optymistyczna ocena perspektyw gospodarki USA przez rząd prezydenta George'a W. Busha. Sugerowano w niej poprawę koniunktury w II półroczu pod wpływem bardziej liberalnej polityki pieniężnej. Nastroje poprawił też ostatni wzrost cen akcji na rynkach nowojorskich. Wyraźniejszą zwyżkę notowań miedzi uniemożliwiła realizacja zysków przez część inwestorów przed kilkudniową przerwą świąteczną.

A.K., Reuters