Po wyczerpującym dwutygodniowym wzroście WIG20 nie zdołał sforsować silnego oporu w okolicach 1500 pkt. Osłabienie naszego rynku zbiegło się w czasie z korektą techniczną na Zachodzie. Tym trudniejsza staje się odpowiedź na pytanie, czy mamy do czynienia z zakończeniem wzrostów, czy też jedynie z przejściową korektą rodzącego się nowego trendu zwyżkowego.W normalnym cyklu hossa ? bessa obniżki stóp procentowych zwiększają płynność w gospodarce, co działa pozytywnie zarówno na sferę realną (z opóźnieniem kilkumiesięcznym), jak i finansową (z opóźnieniem dużo mniejszym lub niemal natychmiastowo). Poluzowanie polityki pieniężnej już dokonane w USA, a spodziewane w Europie i Polsce, powinno właśnie tak zadziałać. W takiej sytuacji obecne wzrosty są ?zasadne? i mogą przerodzić się w trwalszą tendencję.Powyższe założenie, że jesteśmy w ?normalnym cyklu?, może być dyskusyjne, jeśli uwzględnić nadmuchany balon spekulacyjny w USA i jego ubiegłoroczne pęknięcie. Jego skutkiem mogą być procesy o czasie trwania dłuższym niż jeden cykl. Jeśli tamtejszy ?efekt bogactwa? się odwróci, gospodarka może zwolnić na dłużej, a dotychczas realizowane scenariusze zawiodą.Podsumowując ? spadkami w pierwszym kwartale br. rynek zdyskontował umiarkowane zwolnienie wzrostu gospodarczego w Polsce. O ile sytuacja taka będzie przejściowa, obecny poziom cen jest na dłuższą metę atrakcyjny ? bo czasy łatwego 15-procentowego w skali roku zarobku na bonach skarbowych już się kończą. Ryzyko jest takie, że gospodarka światowa wpadnie w recesję głębszą niż ?normalna?, co przełoży się również na bessę większą niż ?normalna?. Taki scenariusz jest jednak dużo mniej prawdopodobny.

Po wyczerpującym dwutygodniowym wzroście WIG20 nie zdołał sforsować silnego oporu w okolicach 1500 pkt. Osłabienie naszego rynku zbiegło się w czasie z korektą techniczną na Zachodzie. Tym trudniejsza staje się odpowiedź na pytanie, czy mamy do czynienia z zakończeniem wzrostów, czy też jedynie z przejściową korektą rodzącego się nowego trendu zwyżkowego.W normalnym cyklu hossa ? bessa obniżki stóp procentowych zwiększają płynność w gospodarce, co działa pozytywnie zarówno na sferę realną (z opóźnieniem kilkumiesięcznym), jak i finansową (z opóźnieniem dużo mniejszym lub niemal natychmiastowo). Poluzowanie polityki pieniężnej już dokonane w USA, a spodziewane w Europie i Polsce, powinno właśnie tak zadziałać. W takiej sytuacji obecne wzrosty są ?zasadne? i mogą przerodzić się w trwalszą tendencję.Powyższe założenie, że jesteśmy w ?normalnym cyklu?, może być dyskusyjne, jeśli uwzględnić nadmuchany balon spekulacyjny w USA i jego ubiegłoroczne pęknięcie. Jego skutkiem mogą być procesy o czasie trwania dłuższym niż jeden cykl. Jeśli tamtejszy ?efekt bogactwa? się odwróci, gospodarka może zwolnić na dłużej, a dotychczas realizowane scenariusze zawiodą.Podsumowując ? spadkami w pierwszym kwartale br. rynek zdyskontował umiarkowane zwolnienie wzrostu gospodarczego w Polsce. O ile sytuacja taka będzie przejściowa, obecny poziom cen jest na dłuższą metę atrakcyjny ? bo czasy łatwego 15-procentowego w skali roku zarobku na bonach skarbowych już się kończą. Ryzyko jest takie, że gospodarka światowa wpadnie w recesję głębszą niż ?normalna?, co przełoży się również na bessę większą niż ?normalna?. Taki scenariusz jest jednak dużo mniej prawdopodobny.