Prezesi spółek, akcjonariusze i analitycy z Wall Street mieli we wtorek okazję przedstawienia swoich opinii na temat zarządzenia amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych (SEC) znanego jako Regulation Fair Disclosure (Reg FD).

Zarządzenie to obowiązuje od października ub.r., a wprowadzono je w celu zapewnienia jednoczesnego dostępu wszystkim inwestorom, a więc również indywidualnym, do istotnych dla rynku informacji ze spółek. Chodzi więc o to, by ważne komunikaty, zwłaszcza o wynikach finansowych lub prognozach były od razu upubliczniane, a nie najpierw udostępniane analitykom zajmującym się daną spółką lub branżą oraz inwestorom instytucjonalnym.Gorącym zwolennikiem tego rozporządzenia był ówczesny przewodniczący SEC Arthur Levitt. Natomiast jedynym członkiem komisji, który głosował przeciwko, była pełniąca obowiązki przewodniczącego Laura Unger (na fot.) i to ona zorganizowała całodniowe spotkanie w Nowym Jorku, by dowiedzieć się, co na ten temat myślą prezesi spółek i analitycy, gdyż wielu z nich od samego początku krytykuje Reg FD. Chciała usłyszeć od ludzi na co dzień mających z tym do czynienia, jak to rozporządzenie oddziałuje na przepływ informacji.Michael Blumstein, dyrektor północnoamerykańskich analityków w banku Morgan Stanley, zwrócił uwagę, że Reg FD zawiera listę tego, czego nie wolno spółkom robić, a więc powinna być lista również tego, co nie jest zabronione. Podał przykład spółki, która odwołała wizytę analityka tego banku w jednej ze swoich fabryk, powołując się właśnie na zakaz zawarty w Reg FD. L. Unger wyjaśniła, że rozporządzenie nie zabrania takich wizyt, jeśli zarządy spółek nie będą ujawniały żadnych informacji istotnych dla rynku.Uczestnicy spotkania podkreślali, że jest jeszcze za wcześnie, by rozsądzić, czy Reg FD jest udaną, czy też chybioną inicjatywą. Jednak większość analityków zarzuca mu doprowadzenie do większej zmienności kursów akcji. Twierdzą oni, że teraz spółki częściej zaskakują rynek, a ten na wszelkie niespodzianki reaguje nerwowo. Krytycy tej tezy argumentowali, że giełdy przechodzą okres wyjątkowej zmienności kursów i wskazywanie Reg FD jako jedynego sprawcy tego zjawiska jest po prostu śmieszne. ? Rozporządzenie to weszło w życie w najgorszym czasie do tego, by oceniać jego działanie ? powiedział Chuck Hill, dyrektor analiz w Thomson Financial/First Call. Natomiast wśród jego zalet wymienił utrudnienie pracy analitykom. ? Wielu było takich, którzy po prostu powtarzali to, co powiedziano im w spółce ? zauważył Hill. ? Teraz to się skończyło.Laura Unger przyznała, że Reg FD nie jest doskonałym rozporządzeniem, ale podkreśliła, że SEC nie zamierza zmieniać go pod presją czy też biorąc pod uwagę przykład jednej spółki. ? Nikt z nas nie uważa, że dokument ten został wyryty w kamieniu. Oczywiście, można go skorygować ? dodał jeden z komisarzy SEC Isaac Hunt.

J.B., Sec, CNNfn