Zapowiedzi walki z recesją przez najbogatsze kraje świata i wezwania do skoordynowanej walki z chorobami i biedą zakończyły wiosenny szczyt Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Waszyngtonie.Choć wielu uczestników szczytu usłyszało gorzkie słowa ? Japonia za stagnację gospodarki, Rosja ? za brak reform i marnowanie pieniędzy, a Europejski Bank Centralny ? za ociąganie się z obniżaniem stóp procentowych ? to jednak wszyscy wydawali się zadowoleni.Po bardzo krytycznym raporcie MFW i pesymistycznych przewidywaniach słabego wzrostu światowej gospodarki (o 3,2%, a więc znacznie niższym niż w roku ubiegłym, kiedy wzrost wyniósł 4,8%) ministrowie finansów i prezesi banków centralnych z całego świata odetchnęli z ulgą, gdy ogłoszone przez amerykańskie ministerstwo handlu dane pokazały, że jest lepiej niż się spodziewano. Wskaźnik wzrostu PKB w USA w I kwartale br. wyniósł 2% w skali rocznej, czyli dwukrotnie więcej niż przewidywała większość ekonomistów i ta wiadomość właśnie rozproszyła niepokoje i skłoniła Jamesa Wolfensohna, prezesa Banku Światowego, do stwierdzenia, że nie przewiduje już niebezpieczeństwa recesji. ? Nie będzie spadku w przepaść ? powiedział Wolfensohn.Mimo powiewu optymizmu ministrowie finansów i szefowie banków centralnych siedmiu największych potęg ekonomicznych świata zdecydowali, że muszą wspólnie działać na rzecz ożywienia gospodarek swoich krajów, aby nie dopuścić do globalnej recesji. Taką deklarację podjęli podczas spotkania G-7.W Waszyngtonie po raz pierwszy finansiści świata zajęli się też w tak dużym zakresie problemami biedy i chorób. W komunikacie końcowym szczytu wezwali do skoordynowanej walki z epidemią AIDS, malarią i gruźlicą, choć powstrzymali się od wymienienia sumy, jaką są w stanie wydać na ten cel. Według szacunków prezesa Banku Światowego Jamesa Wolfensohna, na realizację programu skutecznego zapobiegania i leczenia AIDS potrzeba ok. 4 miliardów dolarów rocznie, to jest 10 razy więcej niż teraz przeznaczają kraje wysoko rozwinięte.Bank i Fundusz wystąpiły też z inicjatywą umorzenia długów ok. 30 najbiedniejszym krajom świata, chodzi więc o rozszerzenie programu oddłużania, z którego korzystają teraz 22 państwa, liczące na redukcje rzędu 34 miliardów dolarów.W Waszyngtonie międzynarodowe instytucje finansowe wezwały również rozwinięte państwa do pomocy biednym poprzez stwarzanie lepszych warunków handlowych.To nasz wielki sukces ? mówią demonstrujący pod gmachem Banku Światowego młodzi ludzie, przeciwnicy globalizacji. ? Udało nam się zmusić międzynarodowe instytucje finansowe do zajęcia się rzeczywistymi problemami świata ? powiedział Parkietowi Simon Greer z organizacji Jobs with Justice. I choć na pikietę przyszło wyjątkowo mało demonstrantów (kilkaset osób), głośno skandowali hasła o wielkich korporacjach rządzących Bankiem i Funduszem i wyzyskujących biedne kraje.

Dorota Warakomska (TVP SA)Waszyngton