Polska waluta ustabilizowała się na poziomie 13,7%?13,8% powyżej starego parytetu. Notowania euro skończyły się mniej więcej na poziomie z wtorku. Reakcja na dane o produkcji przemysłowej w Niemczech nie była zbyt duża.

W pierwszych transakcjach za dolara płacono 3,952 zł, za euro zaś 3,495 zł i było to 13,85% powyżej starego parytetu. Przez następne cztery godziny nic specjalnego się nie działo, zmiany były minimalne. Dopiero około południa doszło do nieznacznego wzrostu wartości dolara, podrożał on o grosz. Wspólna waluta wciąż kosztowała 3,495 zł, w efekcie byliśmy 3,75% powyżej parytetu. Kolejne dwie godziny to oscylowanie między 13,70 a 13,75%, można więc uznać, że złoty był stabilny. Późnym popołudniem znowu nieznacznie przeważył popyt i wróciliśmy na 13,8%, a więc na poziom z otwarcia. Dolara ceniono wtedy na 3,95 zł, euro zaś na 3,498 zł. W ostatnich transakcjach za dolara trzeba było zapłacić 3,955 zł, za euro zaś 3,496 zł, i było to 13,8%.Środa to kolejny dzień spokoju na rynku złotego. Przez cały czas byliśmy między 13,70% a 13,80%, a więc na bardzo wysokim poziomie. Inwestorzy powstrzymują się na razie przed bardziej intensywnym działaniem. Nie ma czynników, które skłoniłyby ich do sprzedaży czy też do dalszych zakupów. W czwartek złoty może rozpocząć słabiej w związku z opublikowaną w środę późnym popołudniem wypowiedzią ministra J. Bauca, który poinformował, że jego zdaniem złoty osiągnął już szczyt swojej wartości.Rano za euro płacono 0,8842 dolara. Po niecałej godzinie byliśmy na 0,882, ale bardzo szybko powróciliśmy na poziom otwarcia. Potem znowu nieznacznie przeważyła podaż i po danych z Niemiec dotarliśmy do 0,8813. To środowe minimum. Po południu doszło jednak do odreagowania i kończyliśmy na 0,8844.Wciąż nie ma dobrych danych z Niemiec. Wczoraj rano opublikowano informacje o produkcji przemysłowej. Spadła ona w marcu aż o 3,7% (oczekiwano spadku o 0,9%), miesiąc wcześniej obserwowaliśmy wzrost o 0,6%. Czy zachęci to Europejski Bank Centralny do obniżenia stóp procentowych? Zobaczymy w czwartek, w każdym razie zdecydowana większość inwestorów nie przewiduje żadnych zmian. Inaczej jest w przypadku USA. Tu prawie wszyscy oczekują ponownego obcięcia i to znowu o 50 pkt. bazowych. Ponieważ Fed rzadko działa wbrew rynkowi, można się spodziewać kolejnego spadku. Jest on zresztą uwzględniony w poziomach rynkowych.Złe dane z Niemiec powinny nas niepokoić także w kontekście polskiej gospodarki. To, że eksport od kilku miesięcy utrzymuje się na dobrym poziomie, zawdzięczamy głównie popytowi z Unii Europejskiej, w szczególności zaś właśnie z Niemiec. Jeśli tam miałoby dojść do pogorszenia sytuacji, to w połączeniu z niekorzystną relacją kursową możemy się spodziewać znacznego pogorszenia w handlu zagranicznym, a zatem również w wynikach rachunku obrotów bieżących, w II połowie roku. Większego, niż pierwotnie sądzono. N