Zarówno poziom kwietniowej inflacji, jak i zachowanie złotego po jej opublikowaniu nie zaskoczyły rynku. Wszystko było zgodnie z planem. Euro nieco zyskało, ale wciąż jest poniżej 0,88.
Złoty rozpoczął z poziomu 13,1% powyżej starego parytetu. USD kosztował 4,01 zł, euro 3,506 zł. Od razu nieznacznie przeważyła podaż, co zaprowadziło nas około 10.30 na 12,9%. Dolar podrożał o 0,6 grosza, wspólna waluta o grosz. Jeszcze przed południem wróciliśmy na 4,01 na rynku USD/zł, euro natomiast zwiększyło swą wartość o dalsze 0,2 grosza. ?Odchyłkowo? niewiele się zmieniło ? było 12,95%. Potem aż do danych inflacyjnych kurs złotego wobec dolara nie zmieniał się, niewielkim wahaniom podlegał natomiast kurs złotego wobec waluty europejskiej. Wciąż byliśmy w okolicach 12,9%. Po informacji o CPI polska waluta nieznacznie zyskała. W ostatnich transakcjach za dolara płacono 4 zł, za euro zaś 3,516 zł i było to 13,05% powyżej parytetu.Przez cały dzień inwestorzy czekali na dane o inflacji. Co prawda dużych zmian na rynku tak czy tak się nie spodziewano (inflacja musiałaby dość wyraźnie odbiegać od oczekiwanych 6,4?6,8% rok/rok), ale nawet niewielkie ruchy mogą przecież oznaczać straty lub zyski. A tym razem rozbieżność prognoz była znaczna. Po publikacji danych doszło do minimalnego wzmocnienia, ale trudno mówić o jakimś wielkim optymizmie.CPI nie jest zły. Wszyscy spodziewali się (choćby z uwagi na czynnik statystyczny i wzrost cen żywności), że do wzrostu dojdzie. Ale w kolejnych kilku miesiącach możemy zobaczyć spadki, choć zapewne nie tak znaczne, jak na początku roku. Trudno będzie zejść wyraźnie poniżej 6% rok/rok. Potem wskaźnik może znowu zacząć rosnąć, ale tegoroczny cel inflacyjny RPP nie jest raczej zagrożony.Wydaje się, że nie ma co liczyć na obniżkę stóp procentowych w maju. W takiej sytuacji nie ma chyba też co liczyć na silny spadek wartości złotego. Nawet gdyby okazało się, że wykonanie planu deficytu budżetowego jest bardzo zaawansowane (w okolicach 90%), a opublikowane na początku czerwca dane o rachunku obrotów bieżących pokazałyby wzrost wskaźnika deficyt/PKB, to i tak mogłoby dojść co najwyżej do nieznacznej korekty. Wczoraj odbyło się posiedzenie Fed. Piszący te słowa nie wie jeszcze, jaka jest decyzja najważniejszej instytucji finansowej świata. Będzie ona miała oczywiście wpływ na rynek eurodolara, ale także na rynek złotego. Jeśli stopy zostały obniżone, oznacza to spadek kosztów finansowania. Zatem mimo wzrostu inflacji w Polsce różnica między realnymi stopami i właśnie kosztami finansowania w USD nie zmieniła się znacząco. To następny czynnik, który będzie działał przeciwko osłabianiu złotego.Euro rozpoczęło z poziomu 0,8747, potem przez cały dzień powoli zyskiwało, ale nie udało mu się przekroczyć poziomu 0,88. Kończyliśmy na 0,8794. N