W ślad za Nasdaq, indeksy giełd europejskichporuszają sięw trendach bocznych. O ile jednakna amerykańskim rynku elektronicznym konsolidacja sprawia wrażenie korekty wcześniejszych wzrostów, o tylena giełdachw Londyniei Frankfurcie wygląda tona końcową fazęzwyżki. Można zatempostawić tezę,że rynki europejskie będą słabszeod Nasdaq. Na Wall Street Średnia Przemysłowaprzełamała poziom11 tys. punktówi ma najwyższąwartośćod ponad roku.
Nasdaq CompositeOstatnie sesje przyniosły utrwalenie trendu bocznego na amerykańskim rynku elektronicznym. Indeks Nasdaq Composite konsoliduje się w obszarze 2000?2200 pkt., kreśląc formację trójkąta. Żeby formacja była pełna, powinien nastąpić jeszcze jeden spadek, w czasie którego wartość indeksu zatrzyma się na poziomie 2100 pkt. Wsparcie na tej wysokości wyznacza linia, poprowadzona przez dołki z końca kwietnia i połowy maja. Zatem na najbliższych sesjach indeks Nasdaq Composite powinien tracić na wartości.W nieco dłuższej perspektywie sytuacja jest korzystna dla posiadaczy akcji. Konsolidacja poprzedzona była wzrostem, a co za tym idzie ? powinna być jedynie korektą wcześniejszej tendencji. Wreszcie w połowie kwietnia bykom udało się doprowadzić do przełamania spadkowej linii trendu, co sugeruje, że więcej do powiedzenia ma w tej chwili popyt. Po wybiciu z trójkąta oczekiwałbym zwyżki tych samych rozmiarów, co przed ukształtowaniem formacji, co oznacza, że Nasdaq Composite powinien osiągnąć 2670 pkt.O załamaniu tego pozytywnego scenariusza będzie można mówić, jeśli indeks spadnie poniżej 2 tys. punktów, gdzie wsparcie wyznacza dołek z końca kwietnia, choć już zejście poniżej 2100 pkt. będzie poważnym ostrzeżeniem przed zakończeniem trendu wzrostowego.Dow JonesIndustrial AverageCzwartkowe zamknięcie indeksu na poziomie 11 248 pkt. było najwyższe od ponad roku, co zachęca do kupowania akcji spółek starej ekonomii. Bykom udało się przełamać nie tylko poziom 11 tys. pkt., ale także spadkową linię trendu poprowadzoną przez szczyty ze stycznia i września zeszłego roku oraz przez maksimum z lutego tego roku.Możliwe są dwie interpretacje wykresu Dow Jones. Bardziej efektowną i bardziej korzystną dla posiadaczy akcji można zrobić wykorzystując wykres tygodniowy.Zgodnie z nim, od maja zeszłego roku mieliśmy do czynienia z korektą długoterminowego trendu wzrostowego, która zakończyła się w mijającym tygodniu, wybiciem w górę. Na najbliższych sesjach należy zatem liczyć się z ruchem powrotnym w kierunku przełamanego oporu, który powinien zakończyć się najpóźniej na wysokości 11 tys. pkt. Potem kontynuowany będzie wzrost, którego zasięg nie jest jakoś szczególnie ograniczony.Druga interpretacja tego, co dzieje się na wykresie DJIA, jest nieco mniej optymistyczna i ja do niej się przychylam. Przełamanie 11 tys. punktów to bardzo ważny fakt, który można interpretować jako sygnał kupna, ale trend na rynku nadal ma kierunek boczny. Zatem indeks wzrośnie co najwyżej do historycznego maksimum ze stycznia zeszłego roku (11 722 pkt.), po czym skieruje się na południe.S&P 500Znacznie poprawiła się sytuacja techniczna indeksu S&P 500. Ostatnie wzrosty pozwoliły na przełamanie spadkowej linii trendu, poprowadzonej przez szczyty z września zeszłego roku, oraz na przebicie ważnego oporu na 1270 pkt. Na wykresie S&P 500 można pokusić się o wykreślenie formacji odwróconej głowy z ramionami, z linią szyi właśnie na 1270 pkt. Z jej wysokości wynika, że S&P 500 powinien wzrosnąć do 1440 pkt.Jednak ze względu na bardzo słabo wykształcone ramiona, robienie prognoz w oparciu o tę formację wydaje się bardzo ryzykowne. Na najbliższych sesjach spodziewałbym się zatem ruchu powrotnego w kierunku 1270 pkt., a po nim kontynuacji trendu wzrostowego. Najbliższy opór wyznaczyłbym na wysokości 1375 pkt.Wykres S&P 500 zaprzecza prognozie utrzymania trendu bocznego na indeksie DJIA. Trudno bowiem przypuszczać, żeby rosły kursy spółek z szerokiego rynku, a notowania gigantów stały w miejscu. Podpierając się wykresem świecowym S&P 500, na którym ukształtowała się spadająca gwiazda, można wprawdzie przewidywać kłopoty z kontynuacją zwyżki, ale taka prognoza byłaby ewidentnie przeciw trendowi. Bo przecież wartość S&P 500 jest najwyższa od trzech miesięcy. Dlatego o ile w przypadku Nasdaq jestem zwolennikiem kontynuacji trendu wzrostowego, to w przypadku indeksów starej ekonomii nie jestem w stanie rozstrzygnąć wątpliwości między trendem bocznym a wzrostowym.FT-SE 100Korektę trendu spadkowego zakończył już FT-SE 100. Indeks już trzykrotnie atakował 6 tys. punktów i wszystkie podejścia zakończyły się porażką byków. Opór na tej wysokości wyznaczają zeszłoroczne dołki oraz główna linia trendu spadkowego. Wykres indeksu przełamał już dwie kolejne linie wsparcia, co nie wróży dobrze posiadaczom akcji.Wartość FT-SE 100 powinna spaść przynajmniej do 5315 pkt., gdzie wsparcie wyznacza dołek z końca marca tego roku. Oczywiście, przebicie 6 tys. punktów zaprzeczy temu negatywnemu scenariuszowi ? w takim wypadku otworem stanie droga do ataku na szczyt znajdujący się na poziomie 6900 pkt.Xetra DAXPogorszyła się po ostatnich sesjach sytuacja techniczna DAX. Wprawdzie indeks porusza się w trendzie bocznym w obszarze 6260?6050 pkt., ale wykres wskaźnika znalazł się poniżej wzrostowej linii trendu. Na dodatek poziom 6260 pkt. pokrywa się ze spadkową linią trendu, co dodatkowo utrudnia jego przebicie. Nie wydaje się, żeby byki miały w tej chwili dość siły na przebicie tej wartości.Konsolidacja sprawia wrażenie końcowej fazy trendu wzrostowego ? na wykresie Dax widoczna jest formacja głowy i ramion, z linią szyi na 6050 pkt. Przełamanie tej wartości będzie zatem można interpretować jako sygnał sprzedaży, po którym wskaźnik powinien spadać do 5388 pkt., skąd zaczynał zwyżkę pod koniec marca.Nikkei 225Na ostatnich sesjach indeks Nikkei 225 dość zdecydowanie tracił na wartości. Wskaźnik znalazł się poniżej 14 tys. pkt., co oznacza, że załamana została formacja odwróconej głowy i ramion (być może nie należało w ogóle jej wykreślać). Pomimo to trend wzrostowy został utrzymany, bowiem wykres indeksu odbił się od linii trendu, poprowadzonej przez dołki z marca i kwietnia. Zatem, choć prognozy czynione w oparciu o opisywaną formację przestały być aktualne, to w najbliższym czasie można spodziewać się wzrostu Nikkei 225 do 14,5?14,8 tys. pkt.Jeszcze jeden ważny fakt to spadek wykresu indeksu poniżej szczytu z końca marca. W silnym trendzie wzrostowym do takiej sytuacji nie powinno dojść. W połączeniu z załamaną głową z ramionami prowadzi to do wniosku, że w połowie marca tego roku bessa na giełdzie w Tokio nie zakończyła się i Nikkei 225 jeszcze spadnie w okolice 12 tys. pkt. n