W dalszym ciągu bez odpowiedzi pozostaje pytanie o to, czy do testu oporu zlokalizowanego na wysokości 1500 pkt. dojdzie ?z marszu?, czy też zostanie on poprzedzony głębszą korektą, bo w obecnej chwili wydaje się oczywiste, iż taką próbę rynek podejmie i, co więcej, istnieje ogromne prawdopodobieństwo zakończenia jej sukcesem. Spróbujmy zatem określić, który wariant ma większe szanse na realizację.Kształt czwartkowej świecy niewiele nam mówi, poza tym, że neguje nieco negatywny wydźwięk świecy ją poprzedzającej. Dużo bardziej przejrzyście wygląda wykres minutowy. Widać na nim, że przez zdecydowaną, większą część sesji na rynku przeważały byki, które konsekwentnie odrabiały początkową zniżkę. Jej głębokość nie przekroczyła połowy świecy z 22 maja, co świadczy o pełnej kontroli rynku przez stronę popytową, ale nie eliminuje definitywnie zagrożenia pogłębieniem spadków, mogących sięgnąć podstawy tej świecy, czyli 1457 pkt. Wejście w obszar utworzonej wtedy luki cenowej trzeba będzie uznać za sygnał słabnięcia rynku. Mój własny scenariusz rozwoju wypadków przewiduje wybicie indeksu powyżej wspomnianego na początku oporu ?z marszu?, osiągnięcie poziomu 1540-1550 pkt., wyznaczonych przez główną linię trendu spadkowego, łączącą szczyty z marca i grudnia ub.r. i dopiero potem korektę, będącą jednocześnie ruchem powrotnym do przełamanego oporu.