Indeks największych spółek, mimo że zamknął w czwartek lukę na poziomie 1445?1457 pkt., to jednak nie uległ sile podaży i byki zdołały się wybronić. Z pomocą przyszła średnia SK-15, od której WIG20 odbił się skutecznie. Takie zachowanie może nastrajać optymistycznie i utwierdzać w przekonaniu, że popytowa strona rynku nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Utwierdzić w tym może sytuacja fal Elliotta na głównych indeksach, gdzie najprawdopodobniej mamy do czynienia z formacją trójkąta, a dokładnie z jego ostatnią podfalą wzrostową, czyli zygzakiem (E). Jeszcze niedawno wydawało się, że będzie to zwykły zygzak (abc), jednak, jak łatwo zauważyć, fala (a) rozpoczęta 9 maja i trwająca do 24 maja ułożyła się w prosty impuls 5-falowy. Taki układ sugerować może konieczność wystąpienia jeszcze jednej fali wzrostowej (c), która powinna przebić ostatni szczyt z 24 maja, ustanowiony na poziomie 1494 pkt. Tam też rozpościera się bardzo silna strefa podażowa, która już dwukrotnie dała o sobie znać w ostatnich tygodniach. Byki jednak mają pewne szanse na przebicie strefy 1500?1523 pkt. i jeśli to się powiedzie, do zdobycia pozostanie już tylko linia trendu spadkowego rozpoczętego w marcu 2000 r.Piątkowa sesja rozpoczęła się od spadku i dopiero dotarcie w okolice 1450 pkt. zmobilizowało byki do ofensywy. Utworzona świeca typu doji nakazuje zachowanie szczególnej ostrożności.