Na Zachodzie (za oceanem) bez zmian. Minione dwa tygodnie upłynęły na amerykańskich giełdach w spokojnej atmosferze.Zmiany głównychindeksóww tym czasiebyły symboliczne. Dość powiedzieć, że najbardziej zmienny S&P 500 spadł o 1,2%. Głównym wydarzeniem z otoczenia makroekonomicznego było sfinalizowanie operacji redukcji podatków osobistych w Stanach Zjednoczonych. Gorzej było na Wschodzie. Wyraźne spadki dotknęły giełdę tokijską, która zniżkowała prawie o 5%.
Stany ZjednoczoneGiełdy amerykańskie nie dostarczyły wrażeń inwestorom. Symboliczne spadki DJIA i Nasdaq Composite, które wyniosły odpowiednio 0,3% i 0,8% trudno uznać za przyczyniające się do znacznych zmian wartości portfeli inwestorów w Stanach Zjednoczonych.Takie zachowanie się głównych indeksów amerykańskich spowodowało, że wciąż aktualna pozostaje diagnoza rynku sprzed dwóch tygodni. Średnia Przemysłowa (DJIA) po tymczasowym przełamaniu psychologicznej bariery 11 000 pkt. ponownie powróciła w wyższe stany. Zagrożenie przełamania wsparcia, wyznaczonego przez obie średnie kroczące, zostało oddalone (10 650-10 800 pkt.). Tzw. stara ekonomia trzyma się całkiem krzepko. Przed kontynuacją aktywności stronę popytową powstrzymuje ostatni szczyt (11 350 pkt.).Kwietniowe ożywienie na Nasdaq zdaje się słabnąć. Intensywność zwyżki zdecydowanie zmalała. Kluczowy dla kontynuacji zwyżki będzie test lekko wznoszącej się krótkoterminowej strefy wsparcia na wysokości 2100? ?2150 pkt. (średnioterminowa średnia krocząca i linia trendu zapoczątkowanego 25 kwietnia br.). Dopóki wspomniana strefa nie zostanie przełamana należy zakładać dalsze powolne wzrosty, których najbliższym poważnym ograniczeniem wydaje się luka bessy z połowy lutego (2450?2550 pkt.), wzmocniona dodatkowo przez długoterminową średnią kroczącą (2600 pkt.).Najmniej obiecująco wygląda sytuacja indeksu rynku szerokiego. Spośród głównych indeksów amerykańskich właśnie S&P 500 najbardziej zniżkował w ostatnich dwóch tygodniach. Wprawdzie pogorszenie koniunktury obserwowane pod koniec maja zostało zatrzymane na wysokości SK-50, to wciąż nie rozstrzygniętą kwestią pozostaje test SK-200. Poziom 1300 pkt. (długoterminowa średnia krocząca w powiązaniu z linią trendu spadkowego) przyniesie odpowiedź na temat szans strony popytowej w najbliższych dniach.Uspokojenie na głównych rynkach akcji w Stanach Zjednoczonych było związane z napływem informacji makro, które wzajemnie się równoważą, nie ułatwiając jednocześnie właściwej oceny sytuacji gospodarczej. Majowy spadek stopy bezrobocia (do 4,4%), jakkolwiek obiecujący, zaraz został nazwany przez analityków przejściowym. Spadek NAPM do 45,7 pkt. w poprzednim miesiącu (z 48,9 pkt.), jakkolwiek rozczarowujący, nie zdziwił inwestorów, którzy uznali, że w 1999 roku było jeszcze gorzej i gospodarka sobie poradziła. Wydatki konsumpcyjne utrzymują się na skromnym 2-proc. poziomie, wciąż jednak odbiegają zdecydowanie in plus od poziomu, notowanego podczas recesji początku lat 90. Nawet spory pomiędzy zwolennikami recesji i spowolnienia wzrostu gospodarczego wyraźnie ustały.Wydaje się, że inwestorzy czekają na reakcję FOMC, który zbiera się na regularnym posiedzeniu pod koniec czerwca (27 VI 2001). Prawdopodobna jest kolejna obniżka podstawowych stóp procentowych (o 25 pkt. bazowych), jednak coraz częściej słyszy się głosy optymistów, wskazujących, że Fed nie będzie kontynuował obecnie agresywnej polityki monetarnej, zapoczątkowanej w styczniu i utrzyma oprocentowanie funduszy federalnych na dotychczasowym poziomie. W ich opinii takie posunięcie jest odpowiednie z dwóch powodów. Po pierwsze, począwszy od lipca spodziewać się należy pierwszych efektów tegorocznych obniżek. W razie braku spodziewanych rezultatów redukcja stóp miałaby nastąpić dopiero na kolejnym regularnym posiedzeniu w sierpniu. Po drugie, zbyt zdecydowana redukcja spowoduje, że margines następnych obniżek zostanie mocno ograniczony. Przeważa pogląd, że z końcem roku oprocentowanie funduszy wyniesie 3,5%, co daje margines 50 pkt. bazowych. Niemniej wydaje się, że rynek będzie pozostawał w fazie równowagi do chwili posiedzenia Fed. Realizacja scenariusza zakładającego utrzymanie stóp procentowych na nie zmienionym poziomie byłaby ciekawym testem zachowania inwestorów. Powszechne oczekiwanie dalszego prowadzenia agresywnej polityki redukcji stóp zostałoby wystawione na próbę. Z jednej strony zaskoczony rynek mógłby zareagować spadkami. Z drugiej zaś ? taka decyzja mogłaby oznaczać, że dno cykliczne w odczuciu członków FOMC mamy już za sobą (zgodnie z zasadą asymetrii informacji). Taka interpretacja mogłaby się przyczynić do zwyżki.Uważam, że na czerwcowym posiedzeniu zapadnie jednak decyzja o kolejnej obniżce stóp procentowych o 25 pkt. bazowych. Będzie ona jednocześnie ostatnią do jesieni tego roku (w sierpniu stopy pozostaną bez zmian). Latem poznamy pierwsze konsekwencje polityki pieniężnej, więc FOMC wstrzyma się z sierpniową redukcją. Dodatkowym czynnikiem przemawiającym za tym scenariuszem będzie wypłata czeków z tytułu cięć w podatkach osobistych, która ma nastąpić w sierpniu i wrześniu tego roku. Czeki te wprawdzie będą opiewać jednostkowo na niewielkie sumy (od 300 USD od 600 USD), ale sumarycznie dadzą całkiem pokaźną kwotę, która prawdopodobnie ożywi popyt konsumpcyjny, z czego skorzystają korporacje giełdowe, a inwestorzy ujrzą tego skutki w zyskach.W ten sposób docieramy do najważniejszego zdarzenia ostatnich dni, czyli podpisania przez prezydenta Busha ustawy podatkowej, na mocy której maleją obciążenia fiskalne społeczeństwa amerykańskiego. W ostatni czwartek prezydent postawił kropkę nad ?i?, podpisując ustawę podatkową Kongresu. Ceremonia odbyła się z pompą, przy udziale wielu oficjeli i orkiestry reprezentacyjnej korpusu marynarki, grającej utwór ?Powitajmy szefa?. Nie jest to przypadek, gdyż w ten sposób administracja republikańska dobitnie sygnalizuje, że sztandarowy postulat kampanii wyborczej został zrealizowany zaledwie w kilka miesięcy od przejęcia władzy. Bez wątpienia redukcja podatków w obecnej sytuacji największej gospodarki na świecie będzie miała korzystny wpływ. Republikanie tą drogą chcą wesprzeć antycykliczne starania Greenspana, mające na celu przywrócenie Ameryki na ścieżkę szybkiego wzrostu gospodarczego. Cały pakiet wieloletniego zmniejszenia obciążenia podatkowego jest wart 1,35 bln USD. Według analityków MLPF&S, obniżka podatków zasili gospodarkę kwotą 40 mld USD w III kwartale tego roku, natomiast w następnym kwotą 70 mld USD. Taki strumień gotówki w ich ocenie doda do PKB w drugiej połowie 2001 roku około 3/4 pkt. proc. Natomiast rok później środki z cięć podatkowych mają zwiększyć PKB o około 1/2 pkt. proc.Część tych pieniędzy zostanie z pewnością skierowana na rynek akcji (trudno powiedzieć jednak, ile). Bardziej prawdopodobne, że głównym beneficjentem tych zasobów będzie giełda tzw. starej ekonomii. Przyciągnie ona inwestorów lepszymi perspektywami niż w przypadku spółek technologicznych. Rynek jest już wprawdzie mało wrażliwy na napływ negatywnych wieści o rewizjach prognoz finansowych, jednak pamięta, że zyski wielu gorillas będą w tym roku słabsze. A będą takie z dwóch powodów: niższego popytu na zaawansowane technologie (szacuje się, że spadnie on w tym kwartale o 6%, po raz trzeci z kolei) oraz rewaluacji zapasów. Oprócz oczywistej słabości sektora high-tech z pierwszego powodu niewielu inwestorów pamięta o drugiej możliwości. Rewaluacja zapasów, czyli urealnienie ich wartości do wartości rynkowej, a nie kosztu wytworzenia, stanowi obecnie poważny problem dla licznych firm produkujących towary skomplikowane technologicznie. Przykład Cisco Systems najlepiej ilustruje ten problem. Firma ma kłopoty ze sprzedażą nie tylko z powodu kurczącego się popytu, ale również z powodu niemożliwości pozbycia się zalegających w magazynach wyrobów. Wyroby te się nie psują, rzecz oczywista, ale z miesiąca na miesiąc są coraz starsze. Postęp technologiczny w sektorze jest na tyle błyskawiczny, że okazuje się, iż świetne jakościowo wyroby są niesprzedawalne z powodu wypierania ich przez wyroby bardziej zaawansowane, którymi non-stop zalewają rynek inne firmy, ale także samo Cisco, uczestniczące w wyścigu konkurencyjnym.JaponiaDługoterminowa średnia krocząca na początku maja br. skutecznie ograniczyła aktywność strony popytowej w Kraju Kwitnącej Wiśni. Od tego czasu inicjatywę wyraźnie przejęły niedźwiedzie, czego efektem prawie 5-proc. przecena. Wiosenne rally Nikkei 225 stanęło tym samym pod znakiem zapytania. Przełamanie strefy wsparcia na wysokości 12 800-13 200 pkt. będzie oznaczać, że średnioterminowa zwyżka jest już tylko wspomnieniem. Inwestorzy, wykorzystujący inne rodzaje analizy, również dostali pożywkę do redukowania zaangażowania w akcjach. Dawno na rynek nie napłynęły tak jednoznacznie negatywne wiadomości makroekonomiczne. Główne wskaźniki jak jeden mąż pogorszyły się w kwietniu. Produkcja przemysłowa spadła o 1,7%, zapasy wzrosły o 2%, stopa bezrobocia również zwiększyła się o 0,1 pkt. proc. do 4,8%, a sprzedaż detaliczna zmalała o 1,2%.