Dwie ostatnie sesje poprawiły nieco nastroje inwestorów, choć tak naprawdę trudno traktować je inaczej niż tylko jako korektę silnej fali spadkowej, która dotknęła ostatnio nasz parkiet. Zasięg tego odreagowania nie powinien być zbyt duży, chyba że swoje trzy grosze dorzucą nasze OFE. Wydaje się obecnie, że prawdopodobieństwo takiego rozwoju wypadków znacznie zmalało. Do końca czerwca jest coraz mniej czasu, poza tym nie można wykluczyć, że funduszom nie chodzi wcale o ?zrobienie? sobie wyników na koniec kwartału, tylko o przejęcie klientów konkurencji. W takim układzie ?window dressing? nie miałby miejsca, a nasze indeksy już niebawem spokojnie przetestowałyby swoje wiosenne dołki. Moim zdaniem, najbliższe tygodnie są najwłaściwszym, a właściwie jedynym (do późnej jesieni) momentem, kiedy mógłby powstać jakiś znaczący wzrost cen akcji. Później, wraz ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi, atmosfera będzie się zagęszczać. Genialne pomysły typu obniżenia pensji kierownictwu NBP i RPP mogą pojawiać się w różnych mutacjach i wprawiać rynek w stan najwyższego zaniepokojenia. Poza tym wydaje się, że szansa na obniżkę stóp procentowych jest znacznie wyższa teraz niż na przykład za trzy miesiące. Rząd przygotowujący cięcia budżetowe być może skłoni RPP do poluzowania polityki monetarnej, potem, gdyby te cięcia okazały się niewystarczające, obniżka stóp może być niemożliwa.
Zwróć uwagę na:PGF ? perspektywiczna branża, pozytywne techniczne sygnały po przebiciu na dużych obrotach oporu na poziomie 30 zł.