W końcowej fazie sesji sytuacja na parkiecie nie zmieniała się. WIG20 nie tylko nie poprawił swoich notowań, ale też spadł jeszcze nieznacznie, osiągając 1299 pkt. To oznacza zatrzymanie się na wysokości podstawy świecy z 4 kwietnia, ale też przełamanie bardzo ważnego wsparcia, wyznaczonego zamknięciem z tego samego dnia. To już chyba ostatecznie rozwiewa wszelkie nadzieje na możliwość zatrzymania rozwoju trendu spadkowego ? jest źle i trudno znaleźć w obrazie technicznym indeksu silniejsze sygnały, dające podstawy do optymizmu na najbliższą przyszłość.
Spadek indeksu jest mniejszy ze względu na zachowanie się Pekao, który z zadziwiającą siłą opiera się spadkom. Kontrast jest tym większy, jeśli wziąć pod uwagę skalę spadków innych spółek, które w wielu przypadkach tracą po 5% i więcej. To dobrze obrazuje zniechęcenie inwestorów do akcji.
Coraz gorzej wyglądają wykresy poszczególnych spółek, które przełamują poprzednie dna, tworzone w marcu. Dlatego też jedna, czy dwie jaskółki w postaci Pekao i Optimusa wiosny na rynku nie uczynią. Pozostaje czekać na wyraźne sygnały, że sytuacja zaczyna się stabilizować, a do tego momentu najlepiej pozostać z boku i obserwować rozwój zdarzeń.
Na złe nastroje na naszym rynku nakłada się ich pogorszenie również na głównych parkietach światowych. DAX wyłamał się w dół z prawie dwumiesięcznego trendu bocznego, a Nasdaq i DJIA pogłębiają korektę. Dziś też zaczęły notowania od spadków, które w przypadku pierwszego z tych indeksów przekraczają 2%, a drugiego 1%. Znajdują one podłoże w danych o produkcji przemysłowej, która spadła o 0,8% w maju wobec oczekiwań analityków na poziomie ?0,3%.
Krzysztof Stępień