Pod znakiem dominacji wyprzedających akcje upłynął ostatni tydzień na światowychrynkach. Najbardziej spadł indeks giełdy technologicznej Nasdaq (o 7,7%). Ostrzeżenie o prawdopodobnym spadku EPS lidera zestawów telefonii komórkowej, Nokii, zrobiło swoje. Nerwową atmosferę pogłębił jeszcze raport Fed, wskazujący, że okres wydobywania się gospodarki ze spowolnienia powinien być liczony w kwartałach, a nie miesiącach.
Stany ZjednoczoneKilka sesji, które upłynęły od ostatniego komentarza, wyraźnie zmieniło oblicze giełd amerykańskich. Kilkuprocentowe spadki w ciągu paru sesji dawno nie były obserwowane. Sygnały słabnięcia wiosennego ?rally? są aż nadto widoczne. Ubiegłotygodniowa aktywność niedźwiedzi doprowadziła do przełamania istotnych wsparć na głównych indeksach. Nasdaq Composite z marszu pokonał najbliższe wsparcie na wysokości 2100?2150 pkt., akcentując nieprzypadkowość takiego zachowania utworzeniem luki bessy na czwartkowej sesji. Tym samym krótkoterminowy trend wzrostowy odszedł w zapomnienie, a posiadacze akcji usiłują obronić się przed jeszcze większym niebezpieczeństwem przeceny portfeli i przekształcić ostatnie spadki chociaż w trend horyzontalny. Uda się im to, jeżeli zostanie utrzymana strefa wsparcia, przebiegająca na poziomie 1970?2000 pkt. (luka hossy z połowy kwietnia oraz opadająca, długoterminowa linia trendu spadkowego, poprowadzona przez lokalne maksima z września 2000 roku i stycznia br.). Przełamanie tej strefy sprawi, że trzeba będzie się liczyć z ponownym testem kwietniowego dna.W ostatnim numerze ?Red Herring?, poświęconego biznesowi innowacji, jak określają pismo na okładce wydawcy, pojawił się interesujący raport pt. ?Wielkie pytanie?. Raport został przygotowany na podstawie ocen 66 najbardziej wpływowych osób z kręgu technologii zza oceanu. Oprócz opinii wygłaszanych przez zaproszonych gości raport zawiera odpowiedzi na zadawane licznie pytania, dotyczące koniunktury w sektorze high-tech. Najbardziej interesujące dla inwestorów są odpowiedni na pytanie, czy rynek osiągnął już lokalne dno. Rozkład głosów na ten temat jest ciekawy, gdyż jedynie 12% ankietowanych odpowiedziało twierdząco. Prawie 3/4 uczestniczących w sondażu zdecydowanie stwierdziło, że dno jeszcze nie zostało osiągnięte. Co ciekawe, podobne obawy wyrażają od niedawna najwięksi optymiści z banku inwestycyjnego Merrill Lynch. Czynnikiem powodującym ich zaniepokojenie jest napływ strumieni gotówki do funduszy akcji. Marcowy wypływ pieniędzy z tych funduszy był tymczasowy, po czym do funduszy znowu napływało więcej pieniędzy niż wypływało. Tymczasem kształtowaniu się dna towarzyszy długotrwały (zwykle wielomiesięczny) wypływ gotówki z funduszy akcyjnych. A to na razie nie następuje....Taka przewaga negatywnych opinii w raporcie ?Red Herringa? wynika po części z przekonania, że spadek nakładów inwestycyjnych na zaawansowane technologie będzie trwał. Tylko symboliczne 6% ankietowanych sądzi, że wzrost wydatków na technologie nastąpi jeszcze w nadchodzącym kwartale. Jest to jednak opinia zdecydowanej mniejszości, bowiem najczęściej wskazywano rok następny jako rok owocujący wzrostem inwestycji technologicznych. Słabość sektora high-tech wiąże się ze spowolnieniem wzrostu PKB. W raporcie najczęściej wskazywano IV kwartał tego roku i I kwartał roku następnego (1/3 głosów każdy) jako okresy, kiedy gospodarka amerykańska powinna zakończyć dekoniunkturę i wejść w fazę ożywienia.Pogorszyła się również sytuacja na giełdzie tzw. starej ekonomii. DJIA oddalił się wyraźnie od psychologicznej bariery 11 000 pkt. W czwartek została przełamana średnioterminowa średnia krocząca, a zamknięcie w tym dniu wypadło nieznacznie powyżej długoterminowej średniej kroczącej (10 650 pkt.). W sumie obraz niepokojący. Nie dość, że oddalenie się od wspomnianej bariery oznacza zaprzepaszczenie szansy na atak na historyczne maksimum ze stycznia minionego roku, to bliskość SK-200 zagraża trwałości trzymiesięcznego trendu wzrostowego. Najmniej nieoczekiwane było zachowanie indeksu szerokiego rynku. S&P 500, po nieudanym teście opadającej linii długoterminowego trendu i SK-200, rozpoczął okres korekty fali zwyżkowej. Przełamanie wznoszącej się krótkoterminowej linii wsparcia na wysokości 1260 pkt. na sesji 11 czerwca br., w połączeniu z pokonaniem średnioterminowej średniej kroczącej dwa dni później powoduje, że poza wsparciem na wysokości 1190 pkt. najbardziej solidnymi liniami obrony okazują się dna marcowe i kwietniowe (okolice 1100 pkt.).Sporo zamieszania wywołały raporty i oświadczenia, dotyczące stanu amerykańskiej ekonomii, ogłoszone w środę i czwartek. Zaczęło się całkiem obiecująco, kiedy amerykański podsekretarz stanu ds. stosunków międzynarodowych w departamencie skarbu, John Taylor, podczas paryskiego spotkania przedstawicieli grupy roboczej OECD w środę oświadczył, że spodziewa się poprawy koniunktury w największej gospodarce na świecie w III i IV kwartale tego roku. Z jeszcze większą aprobatą rynków finansowych spotkało się stwierdzenie, że w 2002 roku amerykański PKB wzrośnie o 3%.Niestety, następne wieści makro były już rozczarowujące. Inwestorzy zdecydowanie negatywnie odebrali sygnały wysłane przez amerykańskie i europejskie władze monetarne. Najpierw Fed opublikował swoje stanowisko na temat perspektyw gospodarki w tzw. Beżowej Księdze. Mimo pięciokrotnej obniżki podstawowych stóp procentowych w tym roku, gospodarka wykazuje w dalszym ciągu oznaki słabnięcia. Spadek dynamiki wydatków konsumpcyjnych w kwietniu i maju może być zapowiedzią poważnego spadku aktywności gospodarstw domowych, co nie pozostanie bez wpływu na zyski korporacji. Obawy zawarte w Beżowej Księdze, potwierdził wiceprzewodniczący Fed Roger Ferguson, który w trakcie wystąpienia przed Komitetem Bankowym w Senacie zaznaczył, że wielkość wydatków konsumpcyjnych, w 2/3 odpowiadających za rozwój gospodarki Stanów Zjednoczonych, jest niepewna. ?Mimo że obecne nakłady konsumentów wyglądają całkiem nieźle, wciąż istnieje ryzyko, że konsumenci zdecydują się ograniczyć swoje wydatki? ? oświadczył Ferguson. Swoje trzy grosze, potęgujące zaniepokojenie inwestorów, wtrącił również EBC. Bank obniżył swoje prognozy wzrostu gospodarczego w ramach państw unijnych. Mimo że majowa redukcja stopy repo przez EBC mogła co bardziej przezornych przygotować do tej korekty, rynki zareagowały zniżką. Reakcja taka nie może dziwić, ponieważ skala rewizji prognozy jest duża. W grudniu ubiegłego roku EBC uważało, że tegoroczny PKB dwunastu państw unijnych wzrośnie o 3,6%. Najnowsza prognoza głosi już jednak, że wzrost gospodarczy zamknie się w granicach 2,2?2,8%.Napływ tych niepokojących wiadomości wzmacnia oczekiwania na kolejną, szóstą obniżkę stóp procentowych w Ameryce, do której może dojść na najbliższym regularnym posiedzeniu 26?27 czerwca. Powszechnie sądzi się, że redukcja ta nie będzie tak zdecydowana jak dotychczasowe. Wyniesie ona 25 pkt. bazowych i rozpocznie cykl drobniejszych korekt w polityce pieniężnej.Rynki akcji zdają się poszukiwać równowagi. Do chwili odbycia się posiedzenia FOMC nie spodziewam się znaczących zmian indeksów. Giełdy będą poruszać się w niekorzystnym dla wszystkich uczestników obrotu trendzie bocznym z możliwą lekką tendencją spadkową. Decyzja o obniżce wydaje się przesądzona, choć jej brak spowodowałby spore problemy. Pozostawienie stopy oprocentowania funduszy federalnych na nie zmienionym poziomie byłoby niezrozumiałe dla inwestorów, zwłaszcza w kontekście środowej Beżowej Księgi. Efektem tego byłyby silne spadki wartości indeksów, które ponownie doprowadziłyby do testów marcowych i kwietniowych minimów.JaponiaRównie nieudany był miniony tydzień na japońskim rynku akcji. Próba przerwania trendu spadkowego, zapoczątkowanego po nieudanym teście długoterminowej średniej kroczącej, w ubiegłym tygodniu, spełzła na niczym. SK-50 okazała się skuteczną barierą, powstrzymującą rynek przed korektą zniżki. Obecnie Nikkei 225 znajduje się wewnątrz wsparcia na wysokości 12 800?13 200 pkt. Przełamanie tego wsparcia będzie się wiązać z kontynuacją spadków do poziomu 11 800 pkt.Rynek japoński może narzekać w ostatnich tygodniach na brak dobrych wiadomości gospodarczych. W tym tygodniu japońskie Centrum Badań Ekonomicznych przedstawiło prognozę wzrostu gospodarczego w tym roku. W jego opinii, PKB wzrośnie o symboliczne 0,2%. Czwartkowy raport Teikoku o liczbie bankructw również nie zachęcał do zwiększania zaangażowania w japońskie akcje. W maju wzrosła o 5,7% liczba upadłości ogłoszonych w tym kraju (1724 przedsiębiorstwa). Kwota zobowiązań korporacji z Kraju Kwitnącej Wiśni na koniec maja przewyższyła po raz czwarty z kolei kwotę 1 tryliona jenów (8,3 bln USD), co w połączeniu ze spadkiem PKB w I kwartale tego roku ostatecznie dopełnia obrazu drugiej gospodarki na świecie.