Z Piotrem Szczepiórkowskim, prezesem Commercial Union Powszechnego Towarzystwa Emerytalnego BPH CU WBK, rozmawia Marek Siudaj

Został Pan prezesem PTE Commercial Union, zarządzającego największym funduszem emerytalnym na polskim rynku. Jakie zadania widzi Pan przed sobą?Naszym najważniejszym zadaniem jest efektywne lokowanie powierzonych środków. Stworzyliśmy bardzo dobry zespół ludzi zdolnych do prowadzenia odpowiedzialnej i skutecznej polityki inwestycyjnej. Dobrze rozumiemy relacje między różnymi instrumentami i dostrzegamy konsekwencje istniejących ograniczeń.Dwa lata doświadczeń funkcjonowania funduszy emerytalnych wskazują na potrzebę rozszerzenia możliwości inwestycyjnych OFE. Podstawową potrzebą jest zwiększenie możliwości ograniczania ryzyka i zakresu dywersyfikacji. Mam na myśli inwestycje zagraniczne, transakcje z zakresu ochrony ryzyka stopy procentowej, pożyczanie akcji ? tu istnieją duże możliwości zarobku dla funduszy przy jednoczesnej korzyści dla rynku, polegającej na zwiększeniu płynności giełdy.Inną ważną sprawą jest doprowadzenie do sytuacji, kiedy proces gromadzenia kapitału przez klientów płacących składki ZUS będzie przebiegał bez zakłóceń. Choć ? patrząc globalnie ? do funduszy emerytalnych są już przekazywane znaczące kwoty, jednak trudności ZUS powodują zaniepokojenie wielu osób, których konta nie zostały zasilone wszystkimi wpłatami. To utrudnia pracę prezesom towarzystw emerytalnych.Czy nie obawia się Pan, że po zamieszaniu w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych i po próbie przyspieszenia tempa wdrażania sytemu informatycznego w tej instytucji, znów pojawią się problemy z transferem składek?Sądzę, że wszystkie działania idą w kierunku zwiększenia efektywności Zakładu, zarówno jeśli chodzi o ściągalność składek, jak i sprawność systemową. Opóźnienia w transferze środków z ZUS pogarszają warunki działania Powszechnych Towarzystw Emerytalnych z uwagi na nieuzyskiwanie założonych przychodów. Skoro ZUS realizuje swoje usługi za opłatą (pobiera 0,8% prowizji od przekazanych składek) należy rozważyć kwestię odpowiedzialności tej instytucji za straty, jakie mogą ponieść PTE.Czy w tym roku istnieje szansa na zysk operacyjny PTE?Warto przypomnieć, że od składek przekazanych dla klientów o ponad 2-letnim stażu członkowskim Commercial Union OFE pobiera bardzo niską, 4-proc. opłatę. W br. spodziewamy się zysku operacyjnego z uwagi na to, że większość klientów będzie uzyskiwała te uprawnienia pod koniec roku. Zysk przeznaczymy na pokrycie części strat z poprzednich lat. W następnym roku będzie już trudniej uzyskać dodatni wynik finansowy.Wyniki finansowe PTE potwierdzają, że proces konsolidacji jest w pełni uzasadniony. Z naszych analiz wynika, że w zasadzie tylko nieliczna grupa towarzystw ma podstawy do uzyskania zysku. Wszystkie inne ? w naszym przekonaniu ? będą musiały szukać nowych środków i nie będą w stanie, w obecnym kształcie, zrealizować oczekiwań swoich akcjonariuszy.Kiedy w takim razie akcjonariusze PTE CU otrzymają pierwszą dywidendę?Żeby wypłacić dywidendę, trzeba ? według kodeksu spółek handlowych ? pokryć całkowicie stratę z poprzednich lat. A to wymaga czasu. Sądzę, że w naszym przypadku trzeba będzie na to poczekać jeszcze 3?4 lata.Wasze działania na rynku są pilnie obserwowane przez jego uczestników. Wielu z nich ma nadzieję na powtórzenie sytuacji z jesieni 1999 r., gdy fundusze emerytalne pod przewodnictwem OFE CU ożywiły rynek. Czy ? według Pana ? istnieje obecnie szansa na taką powtórkę?Myślę, że byłoby dobrze, gdybyśmy przestali patrzeć na inwestycje w akcje wyłącznie przez pryzmat ?przechytrzenia? pozostałych uczestników rynku. Strategia ?kupić taniej, sprzedać drożej? nie ma przed sobą dużej przyszłości. To się może udać pierwszej czy drugiej osobie, ale kolejna nie będzie już w stanie tego zrobić. Dlatego fundusze emerytalne patrzą na inwestycje w akcje głównie przez pryzmat zdolności spółek do kreowania dochodów.Nie podzielam opinii, że ceny akcji powinny systematycznie rosnąć, bo na rynku będzie dużo pieniędzy. Sądzę raczej, że akcje nie pójdą w górę, jeśli nie będzie uzasadnionego wzrostu oczekiwań zwiększenia zysków spółek. Myślę, że takie podejście będzie cechowało większość OFE. Strategie polegające na inwestowaniu w niepłynne firmy, dające możliwość wykreowania wzrostu, staną się dla zarządzających coraz mniej atrakcyjne. Historia uczy, że utrzymywanie niepłynnych, nieuzasadnionych fundamentalnie pozycji staje się z czasem bardzo kosztowne zarówno w kategoriach wyników, jak i prestiżu.Jednak wzrost cen akcji wskutek zwiększania zysków firm ma znaczenie dla długoterminowych inwestorów liczących na otrzymanie dywidendy. Tymczasem sprawa dywidend wygląda u nas z roku na rok coraz gorzej.Nawet spółki wzrostowe muszą, w długim terminie, rozpocząć dystrybucję zysku dla udziałowców. Może to być dywidenda, umorzenie akcji lub ? w polskich warunkach stosowane najczęściej ? przejęcie przez inwestora strategicznego. Wobec niejasności podatkowych związanych z umarzaniem akcji i biorąc pod uwagę niskie ceny ogłaszanych wezwań istotne znaczenie powinna mieć wypłata dywidend. Zwłaszcza że wiele spółek ma problemy z identyfikacją obiecujących projektów rozwojowych. Spodziewamy się poprawy polityki dywidendowej spółek, wzmocnienia zainteresowania ich zarządów budowaniem wartości dla akcjonariuszy. Do tego potrzeba jednak trochę czasu.Zapowiadał Pan, że OFE Commercial Union będzie dążył do poprawy sposobu traktowania akcjonariuszy mniejszościowych. Czy dalej macie takie plany, czy też będziecie tylko dążyć do zwiększenia zysku swoich klientów?Zdajemy sobie sprawę, że siła akcjonariuszy mniejszościowych polega na tym, że łączy ich wspólnota interesów. Wbrew ostatnim komentarzom prasowym uważamy, że rozumiemy znaczenie tej wspólnoty i mamy nadzieję, że współpraca między akcjonariuszami mniejszościowymi będzie się układać dobrze. Choć ? trzeba to powiedzieć ? są oni często jeszcze zbyt słabi, aby zrealizować wszystkie zamierzenia.No właśnie, jesteście na tyle silni, aby wspomóc akcjonariuszy mniejszościowych. Tymczasem po sprawie Broka, gdy wszyscy chwalili OFE CU za uzyskanie większej ceny w wezwaniu, była sprawa Mostostalu Warszawa. Na początku kwestionowaliście wysokość ceny w wezwaniu, ale w końcu hiszpańska Acciona kupiła od was akcje. Co się stało?Podejmowaliśmy wysiłki, aby wyjaśnić sytuację w Mostostalu Warszawa. Niejasne intencje wzywającego, brak sukcesów w zarządzaniu spółką bardzo utrudniał określenie skutecznej strategii. Co więcej, konflikt interesów, jaki w naszym przekonaniu miał miejsce, sprawiał, że realizacja praw korporacyjnych była wątpliwa. W tej sytuacji, choć uważaliśmy, że oferowana cena jest za niska ? w odniesieniu do wartości spółki ? musieliśmy ją zaakceptować z uwagi na brak zdolności akcjonariuszy mniejszościowych do zrealizowania pozostałych w spółce wartości w inny sposób.Ale istniała szansa na współpracę z Elektrimem w celu zmiany zarządu?Elektrim, mimo naszych sugestii, nie ogłosił kontrwezwania, a był to jedyny skuteczny sposób obrony interesów Elektrimu i pozostałych inwestorów.Jak wytłumaczycie nieobecność przedstawicieli PTE CU na WZA Banku Śląskiego.W tej sprawie pojawiło się dużo nietrafnych komentarzy prasowych. Wynikały one prawdopodobnie z przekonania, że droga konfrontacji jest jedynym sposobem powiększenia wartości posiadanych udziałów.Warto zauważyć, że byliśmy największym polskim inwestorem instytucjonalnym w Banku Śląskim obecnym na pierwszej części WZA. Oznacza to, że albo pozostałe instytucje sprzedały akcje w odpowiedzi na wezwanie (czyli satysfakcjonowała je cena 265 zł), albo uznały sprawy zgłoszone na walne za nieistotne. Skoro tak, to jedynymi, których dotyczyć mogła nasza rezygnacja z blokowania akcji na drugą część WZA, były zagraniczne fundusze dysponujące 16% kapitału akcyjnego BSK. I one mogły wyrażać rozczarowanie naszą decyzją. Commercial Union OFE ? podobnie jak te fundusze ? nadal podtrzymuje opinię, że akcje BSK są warte więcej niż cena zaproponowana w wezwaniu. Mówię to jako reprezentant funduszu, którego zaangażowanie w Banku Śląskim przekracza 40 mln zł.Drugi aspekt jest taki, że w naszej ocenie fuzja między BSK a oddziałem warszawskim ING jest nieunikniona. Uwzględniając fakt, że ING miał 75% akcji BSK, polskie prawo nie daje możliwości skutecznego jej zablokowania, więc nastąpi ona w ten czy inny sposób. Kluczową kwestią było, żeby w wyniku tego połączenia, czy raczej jego opóźnienia, nie spowodować utraty wartości BSK.W takim razie, dlaczego zostaliście członkami koalicji przeciw ING?Wyraziliśmy zgodę na uczestniczenie w próbie podwyższenia ceny wezwania i zarejestrowaliśmy swoje akcje na WZA, podobnie jak Skarb Państwa, który później sprzedał walory w trakcie wezwania. Uważamy, że z naszej strony byłoby zaniedbaniem, gdybyśmy nie podjęli takiej próby. Skoro się ona nie powiodła, to mieliśmy prawo decydować o tym, co było ? według naszego rozumienia ? w najlepszym interesie członków naszego funduszu.Należeliście jednak do koalicji czy też nie?Powtarzam: nie byliśmy członkami żadnej koalicji, a naszym podstawowym obowiązkiem jest dbanie o interes naszych klientów. To, że nie postrzegamy go w kategoriach sensacji prasowej i nieefektywnego konfliktu jest ? w moim przekonaniu ? bardzo korzystne dla klientów i uczestników rynku kapitałowego. Gdyby nie zwołanie WZA, inwestorzy detaliczni nie mieliby możliwości sprzedaży swoich akcji na rynku po 280 zł, znacznie powyżej ceny z wezwania. I w tym sensie interes inwestorów detalicznych został skutecznie obroniony.Fundusz emerytalny jest zainteresowany wzrostem długoterminowym, a do takiego raczej nie przyczynia się skonfliktowany akcjonariat. Potwierdza to brak realnych korzyści dla drobnych inwestorów w toku trwającego od blisko roku konfliktu w Stomilu Olsztyn.Rejestrowaliście się także na WZA Elektrimu. Czy zmiana rady nadzorczej i odwołanie prezesa zakończy konflikt w spółce?Sytuacja Elektrimu zawsze, z powodu bardzo słabej polityki informacyjnej tej spółki, wydawała się niejasna. Sądzę, że pierwszym zadaniem nowej rady nadzorczej powinno być zapoznanie się z zawartymi już umowami i na ich podstawie wstępna ocena pracy zarządu.Skoro nie podoba się Państwu polityka informacyjna Elektrimu, po co w takim razie pozostajecie akcjonariuszem tej spółki?Firma jest wyceniana przez pryzmat posiadanych udziałów w PTC ? należy dodać ? ze znaczącym dyskontem. Jednak w obliczu działań zarządu nakładającego na holding zobowiązania dalece przekraczające możliwości finansowe spółki, stopniowo ograniczaliśmy nasze zaangażowanie. Pozostaje mieć nadzieję, że nowa rada nadzorcza będzie w stanie rozwiązać skomplikowaną sytuację i ocalić choć część z aktywów tej spółki.W mojej ocenie, aktywność akcjonariuszy finansowych jest jednak w tym przypadku spóźniona ? co może być związane z nadziejami, jakie niektórzy z nich wiązali z bezpośrednią ofertą Deutsche Telekom w drugiej połowie 2000 r.Czy obecna sytuacja na rynku giełdowym nie spowoduje, że OFE zaczną szukać możliwości zarobku poza GPW?Patrząc z perspektywy historycznej uważamy, że wysoka alokacja w akcje przez ostatnie dwa lata nie była optymalna. Ale ? jak wiadomo ? inwestycje w akcje są długoterminowe i być może dwa lata, które nie przyniosły zbyt wielu zysków, w długiej perspektywie nie będą tak negatywnie oceniane. Obecnie wysokie stopy procentowe są bardzo atrakcyjną alternatywą dla rynku kapitałowego i część funduszy będzie rozważała koncentrację na inwestycjach w papiery oparte na stopach.Czyli ? zredukują swój udział na GPW i będą korzystać z wysokich stóp procentowych?Jak mówiłem, że historycznie nie wygląda na to, żeby zasada, iż akcje przy wyższym ryzyku przynoszą wyższy dochód, sprawdzała się w Polsce. Przynajmniej na razie. W pełni więc rozumiem prawo zarządzających do tego, aby zastanowić się nad słusznością utrzymywania wysokiego zaangażowania w akcje.Czy Państwo się nad tym zastanawiają?My się co tydzień zastanawiamy nad tym, co będzie.Dziękuję za rozmowę.