Chodzi, oczywiście, o wykres dzienny indeksu. Już po sesji poniedziałkowej ponownie odżyły nadzieje byków na korektę wzrostową. Strach i obawy są jednak wciąż ogromne, co widać było na obu sesjach w tym tygodniu. Otwarcia były w miarę dobre, następnie lekki wzrost i wielki spadek. We wtorek był on naprawdę duży. Podaż sprowadziła WIG20 do najniższego od wielu miesięcy poziomu. Potem jednak, podobnie jak dzień wcześniej, atak byków był wręcz imponujący i dzięki temu sesję udało się zakończyć tylko na lekkim minusie. Czy to chwilowa siła naszego rynku, czy wsparcie ze strony giełd zagranicznych ? trudno powiedzieć. W każdym razie mamy na wykresie dość silną podstawę do korekcyjnej zwyżki. Dwa młoty o naprawdę długich dolnych cieniach powinny do tego wystarczyć. Warto jednak mieć na uwadze nastroje graczy, a te, obserwując wahania cen kontraktów terminowych, są bardzo zmienne.Jeśli odbicie miałoby być kontynuowane, to najbliższym oporem będzie poziom 1316 pkt. Nie jest on jednak specjalnie silny, więc przy odpowiedniej skali entuzjazmu graczy powinien zostać z łatwością przełamany. Jednak poziom 1358 pkt. to dla mnie, na razie, koniec możliwości wzrostu.Jeśli chodzi o wskaźniki, to te w większości potwierdzają nowe minimum indeksu. Pozytywną dywergencję tworzy jedynie MACD, jednak jego konstrukcja sprawia, że jest on nieco wolniejszy, dlatego trzeba podchodzić do niego z rezerwą. Zresztą, nadal silnie zniżkuje i oddala się zarówno od linii równowagi, jak i swej średniej.