Po serii dotkliwych spadków czwartkowa sesja nareszcie zakończyła się wzrostem WIG20. Chociaż jego skala i utworzona przy tym wysoka biała świeca, usytuowana powyżej otwarcia z dnia poprzedniego i obejmująca swoim korpusem dwie kolejne świece, robią duże wrażenie i stanowią pierwszy od wielu dni pozytywny element obecnej sytuacji indeksu, to jednak nie zmieniają generalnego jego obrazu. Zamknięcie sesji wypadło w dość nieprzypadkowym miejscu. Na tej wysokości zakończyły się notowania w ubiegły piątek, tu też znajduje się podstawa białej świecy z 4 kwietnia. W związku z tym zwyżka pasuje do koncepcji ruchu powrotnego w kierunku przełamanych wsparć w obszarze 1299?1317 pkt. Dopiero wybicie powyżej drugiej z tych wartości stanie się sygnałem poprawy technicznego obrazu indeksu. Nie mamy na razie sygnałów pozwalających wierzyć, iż tak się stanie. Niewielkie dywergencje na Ultimate to zbyt mało, by zakładać dłuższe wzrosty. Można spodziewać się, że zatrzymają się one na wysokości 1317 pkt., po czym będziemy mieli do czynienia z kolejnymi spadkami. Dopiero ich charakter pozwoli wypowiedzieć się na temat możliwości zbudowania na poziomie 1260 pkt. twardszego dna. Rozważając tę kwestię warto przypomnieć, że zasięg spadków wynikający z realizacji utworzonej na przestrzeni kwietnia i maja formacji trójkąta, to 1240 pkt. Przyjmując filtr cenowy można byłoby uznać, iż został on już wypełniony, ale niepokoi powrót tygodniowego MACD poniżej swojej średniej. Podsumowując, nadal najlepszym rozwiązaniem pozostaje obserwowanie z boku przebiegu zdarzeń.