Jeśli piątkowe dane o rachunku obrotów bieżących będą dobre (tzn. jeśli okaże się, że deficyt nie przekroczy 500 mln USD), to polska waluta może zadomowić się na poziomie powyżej 15% ponad starym parytetem. Euro tymczasem znowu traci.
W czwartek rano za dolara płacono 3,947 zł, za euro 3,388 zł i odpowiadało to poziomowi 15,3% powyżej starego parytetu. Bardzo szybko przeważył popyt i już po pół godziny osiągnęliśmy 15,45% (najwyższy poziom czwartkowych notowań). USD nie zmienił swojej wartości, o 1,2 grosza potaniała natomiast waluta europejska. Potem zaczęła się korekta; około 11.00 dotarliśmy do 15,20%. Kursy wynosiły wtedy 3,955 i 3,39. Do końca dnia nie było już dużych zmian realnej wartości polskiej waluty. Podążaliśmy przede wszystkim za rynkiem eurodolara, USD wzmacniał się zatem w stosunku do złotego, a wspólna waluta wobec niego traciła. Około 15.30 byliśmy na 15,3%, przy poziomach 3,967 i 3,37. Kończyliśmy dzień na 15,2%. Dolara ceniono na 3,976 zł, euro na 3,373 zł.W czwartek przed południem złotemu udało się jeszcze umocnić, co na pierwszy rzut oka wygląda paradoksalnie wobec obniżenia podstawowych stóp procentowych. Ale powtórzmy jeszcze raz: po pierwsze realne stopy wciąż są wysokie, mało tego, mogą wzrosnąć, jeśli inflacja w najbliższych miesiącach obniży się (co jest bardzo prawdopodobne), a RPP nie zdecyduje się na kolejne cięcia (co też jest prawdopodobne). Po drugie, rynek czeka na waluty, które w najbliższych miesiącach będą przepływać przez rynek. No i po trzecie (w krótkim okresie), analitycy oczekują dobrych danych o majowym rachunku obrotów bieżących (poznamy je w piątek o 16.00). Średnia prognoz to 450 mln USD. Jeśli deficyt nie przekroczy 500 mln USD, złoty może się nawet jeszcze umocnić.Środowa decyzja Fed o obniżeniu stóp procentowych była oczekiwana (choć pewna część analityków spodziewała się większego cięcia). Rynek euro zareagował jednoznacznie, wspólna waluta przez większą część dnia traciła. Zaczęliśmy z 0,8575 (a więc niżej niż w środę na zamknięciu, kiedy dolar kosztował 0,8595), szybko dotarliśmy do 0,8557, odreagowanie na 0,8578 i jeszcze przed południem znowu w dół. Około 14.30 przebiliśmy 0,85. Kończyliśmy czwartek na 0,849.Walucie europejskiej na pewno nie pomogły opublikowane wczesnym popołudniem informacje o majowych zamówieniach na środki produkcji w Niemczech. Spadły one o 1%.?Entuzjazm? związany ze środową obniżką stóp opadł i inwestorzy znowu zaczęli baczniej przyglądać się sytuacji budżetu. Obawy związane z koniecznością nowelizacji doprowadziły do spadku cen obligacji. Już nikt nie wierzy, że w kasie państwa będzie brakowało 7,5 mld zł. W tej chwili bardziej prawdopodobne jest 10 mld zł (i są to optymistyczne założenia). Nawet jeśli połowę tej kwoty uda się ?zaoszczędzić?, obcinając wydatki (co jest mało prawdopodobne), pozostaje 5 mld, które trzeba ściągnąć z rynku.