Na pierwszej lipcowej sesji indeks WIG20 osiągnął na zamknięciu wartość 1254 pkt., przebijając swoje ostatnie dno i wracając do poziomu z marca 1999 roku. Obraz rynku byłby jeszcze gorszy, gdyby nie wzrosty, jakie zanotowały Pekao i Elektrim. Uwaga inwestorów koncentrowała się przede wszystkim na dwóch spółkach ? Pekao i Telekomunikacji. Wartość obrotów realizowana na tych papierach była zbliżona i łącznie wyniosła 92 mln zł. Wyjaśnieniem dla spadku akcji TP jest ostatnie WZA, które ujawniło rozbieżność zdań, między Skarbem Państwa a francuskim inwestorem strategicznym. Być może, inwestorzy dostrzegli w tym przekaz, że negocjacje między SP a France Telecom nie przebiegają łatwo. Akcje spółki straciły w poniedziałek 3,37% i kosztują 17,2 zł. W przypadku tych papierów sprzedawali zarówno inwestorzy polscy, jak i zagraniczni. Tradycyjnie już swoją siłę pokazały walory Pekao. Spółka ta wzrosła o 3,35-proc., a ponieważ ma 13,75-proc. udział w indeksie WIG20, to w głównej mierze jej zawdzięczamy, że sesja nie skończyła się naprawdę dramatycznie. Za wzrostem największego polskiego banku giełdowego stał jeden inwestor zagraniczny, którym ? według krążących po rynku pogłosek ? był CS First Boston. Podmiot ten od dłuższego czasu utrzymuje, że mimo dość wysokiej wyceny akcji Pekao, jest to wciąż najbardziej atrakcyjny papier na GPW. Pekao był jednym z wyjątków, zaś na parkiecie dominowały spadki. Za inwestowaniem w akcje, oprócz wakacji, nie przemawiają też dane makroekonomiczne. Zdaniem analityków, maj był ostatnim miesiącem spadku deficytu obrotów bieżących. Jeżeli wartość ta przekroczy 8%, wzrośnie bardziej prawdopodobieństwo kryzysu walutowego. Taka perspektywa na pewno nie zachęca do inwestycji w akcje.
Michał Śliwiński