Rynek polskiej waluty wciąż nie jest zbyt aktywny, inwestorzy oczekują na decyzje Sejmu. Rynek euro był głównie podporządkowany popołudniowemu wystąpieniu szefa Fed.
W pierwszych transakcjach za dolara płacono 4,19 zł, za euro 3,647 zł, odpowiadało to poziomowi 9,4% powyżej starego parytetu. Potem aż do późnego popołudnia przeważały oferty sprzedaży. Złoty się osłabiał, ale bardzo powoli. Około 14.00 dotarliśmy do 8,9%. Dolar podrożał o 2,5 grosza, wspólna waluta o 1 grosz. Koniec dnia zaowocował wzrostem wartości. Około 16.30 kursy wynosiły 4,187 zł i 3,664 zł, było to 9,25%. Pół godziny później dolara ceniono na 4,187 zł, euro na 3,661 zł, odpowiadało to 9,3%.Na rynku polskiej waluty wciąż da się odczuć atmosferę wyczekiwania. Chodzi, oczywiście, o sejmową debatę nad nowelizacją budżetu. Rano docierały na rynek niepokojące informacje, z których wynikało, że Komisja Finansów Publicznych opóźnia obrady, ponieważ wciąż nie ma rządowych propozycji cięć w wydatkach. W końcu stosowny dokument trafił do posłów i musiał spotkać się z ich aprobatą, skoro rekomendowali oni Sejmowi przyjęcie projektu.W środę powinno się odbyć drugie czytanie. Wszystko wskazuje na to, że w tym tygodniu odbędzie się głosowanie. Szansa na przyjęcie rządowych rozwiązań jest bardzo duża.Ceny żywności spadły w I połowie lipca o 0,4% w stosunku do końca czerwca. To dobra informacja. Trend spadkowy utrzymuje się i jest szansa na wyraźny spadek inflacji, być może do poziomu poniżej 5,5% rok do roku. Najbardziej potaniały warzywa (co zrozumiałe, w końcu mamy sezon), wyniki byłyby lepsze, gdyby nie wyraźny wzrost cen owoców. Kończą się stare zapasy, nie ma jeszcze nowych, poza tym wiele owoców jest importowanych i o zmianach cen mógł zadecydować silny spadek wartości złotego, który zaobserwowaliśmy dwa tygodnie temu.Rano za wspólną walutę trzeba było zapłacić 0,87 dolara. Potem aż do późnego popołudnia byliśmy w okolicach 0,871. Pod sam koniec dnia doszło do wyraźnego wzrostu wartości (odpowiedź na dane inflacyjne z Niemiec oraz na wystąpienie Alana Greenspana). W ostatnich transakcjach euro ceniono na 0,8747.Inwestorzy właściwie przez cały dzień oczekiwali na wystąpienie szefa Fed przed senacką komisją finansów, (zeszłotygodniowe wystąpienie Greenspana zaowocowało wyraźnym wzrostem wartości euro). Nie znaczy to jednak, że nic się nie działo. Rynek wyraźnie zareagował na szacunkowe dane o inflacji w Niemczech (opublikowano je o 15.10). Zgodnie nimi CPI spadł z 3,1 do 2,7%, co przybliża nas do obniżki stóp procentowych w Eurolandzie, która mogłaby pomóc kulejącej gospodarce.Po południu Alan Greenspan powtórzył, że jego zdaniem okres spowolnienia w USA jeszcze się nie skończył, tym samym nie można wykluczyć dalszych obniżek stóp procentowych.
Marek ZuberBPH