Raport Beskidzkiego Domu Maklerskiego

Alan Greenspan jednoznacznie stwierdził, że nawet bezbłędnie prowadzona polityka fiskalna i monetarna nie mogą wyeliminować cyklu koniunkturalnego. Tym razem nie ma jednak pewności, że to sekwencja wzrostu inflacji, stóp procentowych i osłabienia zagregowanego popytu doprowadziły do zagrożenia recesją. Prawdopodobieństwo, że obecne spowolnienie przerodzi się w recesję i potrwa dłużej niż do końca bieżącego roku, przekracza 50% ? twierdzą analitycy Beskidzkiego Domu Maklerskiego w raporcie z 24 lipca br.Inflacja przez cały czas znajdowała się ? pod kontrolą. Pomimo że od najniższej wartości ? 1,5% pod koniec 1998 roku ? wskaźnik CPI wzrósł ponaddwukrotnie, do 3,2% (w maju osiągnął już nawet poziom 3,6%), nadal znajduje się on tylko niewiele powyżej średniej z ostatniego dziesięciolecia, która wynosi 3,1%. Wzrost ten można zatem traktować jako powrót CPI do stanów średnich z bardzo niskich poziomów, które trwale występowały jedynie w latach 60. W odpowiedzi Fed rozpoczął w czerwcu 1999 roku serię podwyżek, która trwała przez rok i zaowocowała zwiększeniem stóp procentowych o 175 pkt. bazowych, z 4,75 do 6,5%. Wszystkie podwyżki, oprócz ostatniej z maja 2000 r., wyniosły 25 pkt. bazowych. W kontekście poprzednich, nawet dwu- i trzykrotnych wzrostów stóp procentowych, poprzedzających recesję, można mieć, zdaniem autorów opracowania, wątpliwości, czy podniesienie kosztu pieniądza o 30?40% było jedynym czynnikiem hamującym rozwój.Jakie inne czynniki mogły doprowadzić do obecnego spowolnienia? Przede wszystkim należy pamiętać, że faza ożywienia trwa już ponad 10 lat, co nawet jak na standardy amerykańskie jest niespotykanie długim okresem. W takiej perspektywie musiało dojść do pewnych dysproporcji, w miarę jak gospodarstwa domowe i podmioty gospodarcze nabierały coraz większego optymizmu, coraz śmielej zwiększały rozmiary konsumpcji i inwestycji oraz ekstrapolowały obecny, bardzo dynamiczny trend wzrostowy na przyszłość. Szybko wzrastający popyt nie wpływał na istotny wzrost cen, bowiem spotykał się z równie szybko rosnącą podażą. Przedsiębiorstwa agresywnie zwiększały nakłady inwestycyjne, próbując dopasować się do pędzącej konsumpcji. W efekcie, pojawiły się czynniki, które wyróżniają ten cykl koniunkturalny od poprzednich, czyli znaczne przeinwestowanie, niespotykane zadłużenie i efekt bogactwa.

M.N.