Gwałtowne spadki na giełdzie oraz wyprzedażzłotego i papierów skarbowych to efekt krytykiczłonków rządu pod adresem restrykcyjnegoprojektu budżetu na 2002 r., zaproponowanegoprzez resort finansów. Nastroje poprawił nieco spadek inflacji w lipcu do 5,2% z 6,2%w czerwcu. Jednak analitycy spodziewają się, iż rynki w następnych dniach będą nerwoworeagować na wszystkie negatywne informacje z rządu. Fakt, iż KERM i KSRM nie przyjęłyzałożeń budżetu oznacza, że można spodziewać się kolejnych spadków na wszystkich rynkach.

W środę po południu wicepremier i minister gospodarki Janusz Steinhoff powiedział, iż szanse na przyjęcie projektu budżetu na rok przyszły w kształcie zaproponowanym przez resort finansów ocenia jako bliskie zera. Pierwszy na tę opinię zareagował złoty. Dolar na czwartkowym otwarciu kosztował 4,2750 zł, czyli o 2 gr więcej niż we wtorek, a euro ? 3,9118 zł, czyli prawie o 10 gr więcej. Osłabienie złotego było na tyle gwałtowne, że doprowadziło do spadku wartości węgierskiego forinta.Spadek złotego był skutkiem wyprzedaży papierów skarbowych, która doprowadziła do wzrostu rentowności obligacji o ok. 0,2 pkt. proc. Papiery solidarnie wyprzedawali inwestorzy krajowi i zagraniczni. Ci ostatni wychodzili też z kraju. Analitycy nie mają wątpliwości ? to skutek krytyki budżetu przygotowanego przez ministra Jarosława Bauca ze strony jego własnego rządu.Złe nastroje przeniosły się na GPW, gdzie do problemów z budżetem dołączyły też obawy o kurs TP SA. W rezultacie do godziny 12.00 WIG20 spadł do poziomu 1094,3 pkt., czyli o 2,6%.Potem sytuacja się poprawiła, ale poza giełdą. Złoty odrobił część strat wobec dolara, który kosztował 4,2545 zł, a wobec wspólnej waluty odrobił 4 gr ? euro kosztowało 3,8775. Odbiły się także ceny papierów skarbowych, głównie wskutek danych o spadku inflacji do 5,2% w lipcu z 6,2% w czerwcu. Część analityków nadal liczy, że mimo kłopotów z budżetem taki spadek tego wskaźnika przy spadającym wzroście gospodarczym skłoni RPP do obniżki stóp. Członkowie Rady sugerują jednak, iż obniżki może w tym miesiącu nie być. ? Zawirowania wokół kształtu przyszłorocznego budżetu w dużym stopniu utrudniają podjęcie ewentualnej decyzji o zmianie parametrów polityki pieniężnej ? powiedział wczoraj Dariusz Rosati, członek RPP.

Także na GPW po początkowych spadkach doszło do zahamowania wyprzedaży, jednak WIG20 ostatecznie stracił 3,3% wobec otwarcia i po raz pierwszy do października 1998 r. zamknął się poniżej 1100 pkt. Do przełamania bariery 1000 pkt. brakuje jeszcze tylko niewiele ponad 87 pkt. Analitycy uważają, że do końca bessy jest jeszcze daleko.? Na naszej giełdzie dość często zdarzają się sytuacje skrajne, kiedy akcje są mocno przewartościowane lub niedowartościowane i teraz zmierzamy do tego drugiego stanu ? powiedział Adam Ruciński, doradca inwestycyjny w PZU TFI. ? O zmianie trendu będzie można mówić, kiedy poprawią się wskaźniki makroekonomiczne, a, jak pokazują przymiarki do budżetu, na razie trudno na to liczyć.Zdaniem analityków, w najbliższych dniach rynki będą bardzo nerwowe i ceny akcji, złotego oraz papierów skarbowych będą się wahać w zależności od tego, czy z rządu będą płynąć pozytywne czy też negatywne informacje o budżecie. Pierwsze negatywne już się pojawiły ? obradujące wczoraj wspólnie KERM i KSRM nie przyjęły założeń budżetu. Może to oznaczać, iż jutro fala spadków powtórzy się.

M.S., T.J., PAP, Reuters