Indeks największych spółek po bezproblemowym pokonaniu 1100 pkt. kontynuuje dynamiczny trend spadkowy, przebijając kolejne wsparcia. Obecnie WIG20 ma już tylko kilka procent do poziomu 971 pkt., gdzie w październiku 1998 r. ustanowił istotny dołek związany z tzw. kryzysem rosyjskim. Dotarcie podczas najbliższych sesji właśnie do tego poziomu, gdzie WIG20 powinien wyhamować swój spadek, wydaje się pewne. Strona popytowa z pewnością spróbuje wykorzystać okazję i podjąć kolejną próbę przejęcia kontroli nad przebiegiem wydarzeń, przynajmniej w ujęciu krótkoterminowym.Negatywnie zachowuje się dzienny MACD, który ponownie znalazł się poniżej linii sygnalnej i spada coraz niżej. Jest jednak nadzieja, że linia poprowadzona przez dołki, jakie ten oscylator utworzył w marcu i lipcu, zdoła powstrzymać przecenę. W ujęciu tygodniowym MACD pogłębił jeszcze bardziej swój spadek, dochodząc do najniższego poziomu w kilkunastomiesięcznej bessie.Negatywne sygnały wysyła większość innych dziennych oscylatorów, potwierdzając tym samym nową falę spadkową. Bardzo szybki CCI spadł do poziomu najniższego od kilku miesięcy bez utworzenia dywergencji. Nic dobrego nie można powiedzieć o równie szybkim oscylatorze Bollingera, czy też o bardzo słabym RSI. Jedynie DMI nie ma za bardzo ochoty na dalszą bessę, ale z całą pewnością nie jest to sygnał do kupna akcji największych spółek.Sytuacja świecowa jest również zdecydowanie negatywna i to nie tylko na wykresie dziennym, ale i również na tygodniowym.