Bony skarbowe

W trakcie wczorajszego przetargu zanotowano wyraźny spadek popytu na bony skarbowe. Trudno się temu dziwić, biorąc pod uwagę informacje docierające na rynek finansowy ze sfery makroekonomii. Inwestorzy składający zlecenia na wczorajszy przetarg bonów skarbowych nie mieli z pewnością łatwego zadania. Ich rozterki były widoczne w postaci spadku obrotów. Wartość nominalna złożonych ofert kupna wyniosła nieco ponad 2 mld zł. W stosunku do poprzedniego przetargu oznacza to spadek o 1,14 mld zł, czyli o 36%. Tym samym załamaniu uległ trwający od 23 lipca do 6 sierpnia trend zwyżkowy popytu na bony.Wartość nominalna papierów skierowanych przez emitenta do sprzedaży zwiększyła się w stosunku do pierwotnie ogłaszanych planów o 100 mln zł i wyniosła 600 mln zł, co oznacza wzrost w stosunku do poprzedniego przetargu o 16,7%. Warto podkreślić, że podaż bonów wzrosła po raz pierwszy od połowy czerwca, czyli od siedmiu tygodni. Również na następnym przetargu podaż będzie większa ? wyniesie 800 mln zł.Wartość zawartych wczoraj transakcji wyniosła 700 mln zł i była o 16,7% wyższa niż w trakcie poprzedniego przetargu. Przewaga popytu nad podażą, po przebywaniu przez trzy tygodnie na niezwykle wysokim poziomie (jak pięć do jednego), powróciła do bardziej ?normalnych? proporcji ? popyt był wczoraj niespełna trzykrotnie wyższy od podaży.Średnia rentowność bonów o 13-tygodniowym terminie wykupu obniżyła się z nieco ponad 14% do 13,97%, o 0,03 punktu procentowego, a więc o 0,25%. W przypadku tych papierów przyczyną spadku rentowności było najprawdopodobniej zwiększenie ich podaży. Średnia rentowność bonów rocznych wzrosła natomiast z 14,47% do 14,58%, a więc o 0,11 punktu procentowego, czyli o 0,77%. W przypadku tych papierów zanotowano wyraźny spadek popytu. Wzrost rentowności wynikał więc z mniejszego nacisku kupujących.Dalszy rozwój sytuacji na rynku pierwotnym bonów skarbowych zależeć będzie od decyzji Rady Polityki Pieniężnej, losów dyskusji dotyczącej przyszłorocznego budżetu oraz reakcji inwestorów zagranicznych na to, co dzieje się w naszej gospodarce i ich oceny powyborczych perspektyw.

ROMAN PRZASNYSKI