Koniec tygodnia to wzmocnienie polskiej waluty. Nie wydaje się jednak,aby trend wzrostowy mógł być w dłuższym okresie kontynuowany.Euro wciąż utrzymuje się na poziomie powyżej 0,91.

Dokładnie te same czynniki, które doprowadziły do czwartkowego wzrostu wartości polskiej waluty, oddziaływały na nią w piątek. Powtórzmy: stosunkowo niewielka obniżka stóp procentowych, szansa na kolejny spadek inflacji w sierpniu, co doprowadziłoby do jeszcze większego wzrostu realnych stóp procentowych, zapowiedzi dotyczące szybkiej prywatyzacji TP SA oraz udzielenie Argentynie pożyczki przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Złoty wciąż jest zatem na stosunkowo wysokim poziomie. W ciągu dnia niewiele się działo, zmiany kursu względem poszczególnych walut przede wszystkim były związane z rynkiem eurodolara.Pozostaje pytanie: jak długo złoty będzie mocny lub czy może się umocnić jeszcze bardziej? Wydaje się, że w perspektywie kilku miesięcy znacznie więcej czynników przemawia za spadkiem wartości polskiej waluty. Po pierwsze, może dojść do jeszcze większego wzrostu ryzyka inwestycyjnego. Może się bowiem pogorszyć sytuacja rachunku obrotów bieżących (choć nieznacznie), no i przede wszystkim, nie ma co liczyć na dobre informacje o sytuacji finansów publicznych. W najlepszym razie czeka nas przyjęcie budżetu na 2002 rok z deficytem budżetowym w okolicach 5% PKB, a nie wiadomo, czy nie będzie trzeba powtórnie nowelizować budżetu tegorocznego (choć w najgorszym razie rząd może się zdecydować na ?przerzucenie? niektórzy wydatków na przyszły rok, ale wtedy jeszcze bardziej pogorszy się sytuacja budżetu 2002). Po drugie, nie wiadomo, czy uda się zrealizować plan prywatyzacji na ten rok. Może się okazać, że nowy rząd będzie nieprzychylnie nastawiony do szybkiej kontynuacji procesu. Oznaczałoby to, z jednej strony, mniejsze wpływy do budżetu, a z drugiej, mniejsze przepływy walut przez rynek pieniężny, na które czekają inwestorzy. Wreszcie pod koniec roku może dojść do wzrostu inflacji, co obniży realne stopy procentowe.Nie oznacza to jednak, że nie może dochodzić do takich krótkotrwałych wzmocnień, jakie obserwujemy obecnie. Wystarczy np. dokonanie zamiany walut pochodzących z jakiejś prywatyzacji. Ale byłyby to raczej zmiany krótkoterminowe.Pamiętajmy jednak o jednym: spadek wartości złotego (jeżeli rzeczywiście do niego dojdzie) nie oznaczałby jakiegoś niekorzystnego procesu. Po prostu wracalibyśmy do ?normalności?, do poziomów korzystniejszych dla polskiej gospodarki. To złoty na poziomie obecnym, nie mówiąc już o kursach obserwowanych w czerwcu, jest przykładem sytuacji ?nienormalnej?, szkodzącej w dłuższym okresie aktywności. Wartość złotego była zaburzona głównie wysokimi realnymi stopami procentowymi i prywatyzacjami.W przyszłym tygodniu poznamy dane o rachunku obrotów bieżących. Ale to dopiero w piątek. Wcześniej ważne będą wszelkie informacje o sytuacji w finansach publicznych i o prywatyzacjach. N