Prace nad ustawami ubezpieczeniowymi trwały ponad dwa lata. Nie udało się jednak uniknąć niedoróbek. W nowych ustawach nadal można znaleźć sporo zapisów stawiających interes ubezpieczycieli ponad interes ubezpieczonych. Niewykluczone jednak, że najważniejsza z trzech nowo powstałych ustaw zostanie zawetowana przez prezydenta, który w ten sposób będzie chciał zapobiec dodatkowym obciążeniom budżetu.Pakiet trzech ustaw: o działalności ubezpieczeniowej, o pośrednictwie ubezpieczeniowym oraz obowiązkowych ubezpieczeniach OC czeka już tylko na podpis prezydenta. W pierwotnym projekcie rządowym zakładano, że wejdzie on w życie od 1 stycznia 2002 r., jednak w trakcie prac w Senacie zmieniono ten termin na 1 lipca 2002 r. Uchwalone ustawy wymagają jeszcze wydania około 40 aktów wykonawczych. Zmiana prawa ubezpieczeniowego była koniecznością. Obecnie obowiązująca ustawa, mimo że stosunkowo nowoczesna, nie jest dostosowana do szybko zachodzących zmian i nie gwarantuje w pełni bezpieczeństwa klientów. Konieczne zmiany wymusza na nas także bliskie wstąpienie Polski do struktur Unii Europejskiej (zasada jednej licencji i jednego nadzoru). Niestety, jest także zła wiadomość ? koszty nadzoru ubezpieczeniowego będą od tej pory ponosić wszyscy podatnicy ? rocznie około 20 mln zł.Z konkursu, czy z klucza?Niewątpliwie jedną z najważniejszych zmian, jakie pojawią się po wejściu nowego prawa ubezpieczeniowego w życie, będzie zastąpienie Państwowego Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń przez Komisję Nadzoru Ubezpieczeniowego (KNU). W jej skład wejdą: przewodniczący komisji ? generalny inspektor nadzoru oraz czterej członkowie, którymi mają być m.in.: sekretarz lub podsekretarz stanu z Ministerstwa Finansów, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz osoba o ?uznanym autorytecie w dziedzinie ubezpieczeń?. Dotychczas nadzór ubezpieczeniowy był sprawowany jednoosobowo przez prezesa PUNU, Danutę Wałcerz. Od 1 lipca 2002 r. ma się to zmienić i komisja będzie podejmować decyzje kolegialnie. Przewodniczący KNU ma być wyłoniony w konkursie, którego warunki Rada Ministrów określi w odrębnym rozporządzeniu. Do tej pory wśród kandydatów na to stanowisko wymieniano Danutę Wałcerz (co jest chyba naturalne) oraz Rafała Zagórnego, byłego wiceministra finansów. Ostatnio wspomina się także o prof. Janie Monkiewiczu, prezesie Polisy Życie. Ktokolwiek to będzie, niewątpliwie zakres jego uprawnień będzie większy niż obecnego prezesa PUNU. KNU przejmie bowiem od Ministerstwa Finansów zadanie licencjonowania firm sprzedających ubezpieczenia, zatwierdzania zmian w statutach itp. Komisja otrzyma także większe uprawnienia nadzorcze, np. możliwość ograniczenia zarządzania aktywami czy ograniczenia zakresu prowadzonej działalności w przypadkach, w których ?stosunki finansowe zakładu ubezpieczeń są nieprawidłowe?. Komisja może wyrazić sprzeciw wobec powołania określonej osoby na członka zarządu firmy ubezpieczeniowej (do tej pory PUNU mogło jedynie opiniować takich kandydatów). Trzeba przyznać, że w trakcie prac dążono do zmiany tego zapisu, tak aby nie wszyscy członkowie zarządu byli zobligowani do spełniania wymogów ustawowych. Ostateczne brzmienie zapisu uniemożliwiło jednak zatrudnianie ?figurantów?.Obcych nie chcemyO ile środowisku ubezpieczeniowemu nie udało się w pracach nad ustawą usunąć zapisów o zasadzie kolegialności nadzoru, to jednak za swój sukces może poczytywać ono sobie jego ?czystość?. Ministerstwo Finansów w pierwotnym projekcie przewidywało zupełnie inny skład KNU. Komisja miała być ciałem liczniejszym, a w jej pracach mieli brać udział szefowie lub reprezentanci instytucji finansowych, tj. UNFE, NBP, KPWiG, podobnie zresztą jak to ma miejsce w instytucjach nadzorujących rynek kapitałowy. Zdaniem MF, pozwoliłoby to zapewnić spójność nadzoru nad krajowym rynkiem finansowym, który czeka przecież niechybna konsolidacja. Zakładano, że ujednolicenie nadzoru powinno zostać przeprowadzone w ciągu 5 lat. Larum, jakie podniosło lobby ubezpieczeniowe (skupione głównie wokół Polskiej Izby Ubezpieczeń), zagłuszyło całkowicie argumentację pracowników resortu. Czas pokaże, czy nie było to działanie krótkowzroczne. Z kolei ?polskość? sektora miał zapewnić zapis, że wszyscy członkowie zarządu działających w naszym kraju firm ubezpieczeniowych powinni znać jęz. polski (bardziej szczegółowo w wywiadzie z Danutą Wałcerz). Ostatecznie stanęło na tym, że takie wymagania musi spełniać prezes i jeden z członków zarządu.Bez kół ratunkowychNiestety, w trakcie prac nad ustawą nie udało się wprowadzić zapisów, które znacznie podniosłyby bezpieczeństwo sektora. Koncepcję taką lansował bezskutecznie PUNU. Zdaniem nadzoru, wobec powtarzającego się zjawiska upadłości, istnieje potrzeba rozszerzenia kompetencji Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego o możliwość udzielania pożyczek na sanowanie firm, które znalazłyby się w przejściowych kłopotach finansowych. Brak takich możliwości prowadzi do tego, że często jedynym wyjściem jest ogłoszenie upadłości zakładu. Uznania u posłów (zresztą przy ostentacyjnej wręcz niechęci części środowiska ubezpieczeniowego) nie znalazł również pomysł wzmocnienia pozycji klientów towarzystw w przypadku upadłości towarzystw. Obecnie w przypadku upadłości towarzystw UFG gwarantuje wypłatę pełnych odszkodowań tylko z polis komunikacyjnych OC, ubezpieczenia OC rolników oraz z tytułu umów ubezpieczenia na życie w wysokości 50% wierzytelności (nie więcej jednak niż kwota będąca równowartością 30 tys. euro). PUNU chciało rozszerzyć ten katalog również o ubezpieczenia dobrowolne dla osób fizycznych (np. autocasco). Wymagałoby to jednak większych wpłat towarzystw do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Poprawek nie uwzględniono.
T.B.