Spowolnienie za granicą zaszkodzi Polsce

Coraz niższe są prognozy wzrostu gospodarczego dla świata. Ostatnio zredukował je Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Dla Polski te coraz gorsze wieści z zagranicy oznaczają, że prognozowanena koniec tego roku przyspieszenie wzrostu gospodarczego może być mniejsze, niż oczekują analitycy.

MFW planuje obniżenie swojej prognozy globalnego wzrostu gospodarczego w tym roku do 2,7%, z 3,2% poprzednio. Najważniejsza dla Polski jest prognoza wzrostu w Europie Zachodniej, która jest głównym odbiorcą polskich towarów. Tam, według MFW, w tym roku PKB wzrośnie o 2%.? Te prognozy są ostatnio dość systematycznie redukowane ? powiedział Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE. ? W Niemczech tempo wzrostu spada regularnie i są prognozy mówiące, że nie przekroczy ono 1% w tym roku.Spadek tempa wzrostu gospodarczego w Europie Zachodniej oznacza, że polskim firmom trudniej tam będzie sprzedać swoje towary. A w ostatnim czasie to właśnie rosnący eksport był siłą napędzającą polską gospodarkę. Mniejszy wzrost eksportu oznacza więc mniejsze tempo wzrostu PKB.? Ale tylko teoretycznie ? zaznacza J. Jankowiak. ? Jak popatrzeć na wyniki eksportu, są one dobre. Jest to skutkiem tego, że PPI, czyli wskaźnik wzrostu cen producenta, jest w Polsce na niższym poziomie niż w Niemczech. Ponieważ tempo wzrostu cen polskich towarów jest niższe od niemieckich, ich konkurencyjność rośnie. Jak długo da się utrzymać taką sytuację, tak długo spadek popytu będzie niwelowany przez wzrost konkurencyjności.Na zanotowany ostatnio wzrost eksportu mimo niekorzystnych warunków zwraca uwagę także Iwona Pugacewicz-Kowalska, ekonomistka banku Pekao SA. ? Udało się utrzymać ten wzrost mimo wysokiego kursu złotego i spadku popytu ? powiedziała. ? To wskazuje, iż udało się znaleźć nisze dla polskich towarów.O ile spadek popytu za granicą może spowodować dalsze osłabienie tempa wzrostu gospodarczego, to jednak nie ze wzrostem eksportu analitycy wiążą nadzieję na przyspieszenie wzrostu gospodarczego. To bowiem ma nastąpić dzięki wzrostowi popytu wewnętrznego. Problem w tym, że na razie nie widać, aby ten wzrost się rozpoczął. Wskazuje na to m.in. właśnie niewielki wzrost cen producenta.? To niski popyt krajowy warunkuje niewielki wzrost tego wskaźnika ? powiedział J. Jankowiak.Jego zdaniem, do wzrostu popytu przyczynią się luźna polityka fiskalna, na co wskazuje wysoki deficyt budżetowy oraz efekt poluzowania polityki pieniężnej. Na wzrost popytu krajowego wskutek spadku stóp procentowych liczy także Iwona Pugacewicz-Kowalska.? Przedsiębiorstwa już mają stopy niższe o 450 pkt. bazowych ? mówi. ? Ten efekt jednak nie pojawia się od razu. Według RPP, zaczyna być on widoczny dopiero po 6 miesiącach, więc dopiero jesteśmy w okresie, kiedy on zacznie się pokazywać.Problem w tym, że efekt ten na razie nie jest dostrzegalny. Na dodatek, nie wiadomo, czy uda się zwiększyć popyt krajowy. Trudna sytuacja na rynku pracy powoduje, że spada zatrudnienie, co skutkuje spadkiem siły nabywczej ludności. Do tej pory liczono, iż na wzrost popytu wpłynie wypłata odszkodowań dla robotników przymusowych III Rzeszy. Jednak do tej pory, mimo wypłaty części pieniędzy, nie widać żadnego efektu. I choć analitycy przyznają, że niewiadomych jest wiele, liczą na przyspieszenie rozwoju gospodarczego. ? Jest zgoda wśród analityków, iż w II połowie roku nastąpi odbicie i wzrost gospodarczy będzie szybszy ? powiedział Maciej Reluga, analityk ING Barings. ? Ryzyko jest takie, że jeśli wzrost na Zachodzie będzie wolniejszy, odbicie to będzie mniejsze w Polsce.

Marek [email protected]