Prywatne banki szwajcarskie przed trudną decyzją
W ostatnich latach prywatne szwajcarskie instytucje finansowe skutecznie konkurowały z miejscowymi potentatami bankowymi. Kiedy jednak doszło do załamania na giełdach, ich kursy jako pierwsze zaczęły spadać. Odbiło się to również znacząco na wynikach finansowych. Aby ratować sytuację, te rodzinne firmy będą musiały zapewne pogodzić się z utratą przynajmniej części swojej tradycyjnej niezależności.Julius Bär Holding, największy prywatny bank Szwajcarii, odnotował w I półroczu br. 45-proc. spadek zysku (do 138 mln franków szwajcarskich) w porównaniu z tym samym okresem 2000 r., a jego notowane na giełdzie w Zurychu walory straciły na wartości ponad 40%. Akcje jego głównego rywala, Vontobel Holding, spadły blisko o 50%, a wynik netto był mniejszy od ubiegłorocznego aż o 88% (22,5 mln CHF).Wprawdzie zyski spadają także i największym potentatom bankowym na miejscowym rynku, jak UBS czy Credit Suisse Group, jednak nie odczuwają tego aż tak boleśnie. W odróżnieniu od nich tradycyjne rodzinne banki wypracowują bowiem blisko 2/3 swoich zysków z zarządzania aktywami. Z tego powodu ich wyniki są silnie uzależnione od prowizji, które tylko w I półroczu br. zmniejszono już o ok. 20%.? Moim zdaniem, w najbliższym czasie będziemy świadkami znacznych przetasowań na szwajcarskiej scenie bankowej ? powiedział Bloombergowi Christian Stark, analityk z Credit Agricole Indosuez Chevreux. ? W sytuacji kiepskiej koniunktury prywatne banki muszą szukać partnerów, aby obniżyć koszty ? dodaje Christoph Ritschard z zurychskiego Kantonalbanku.Julius Bär funkcjonuje od 1890 r., natomiast Vontobel Holding rozpoczął działalność w 1924 r. Chlubiący się 160--letnią historią bazylejski Sarasin & Co. typowany jest przez analityków jako pierwszy kandydat do sprzedaży. Jednak w ostatnich dniach przedstawiciele tej instytucji zdecydowanie zdementowali pogłoskę, jakoby prowadzono już wstępne rozmowy w tym celu z bankiem inwestycyjnym Fox-Pitt Kelton Inc. Większość udziałów Sarasina jest kontrolowana przez 10 partnerów, którzy mają nieograniczoną władzę.Według ekspertów, chętnych na te instytucje nie powinno brakować. ? Tradycyjne rodzinne banki staną wkrótce pod ścianą, a wtedy ?wykorzystując sytuację ? do ich drzwi zapukają potentaci ? uważa Adrian Pilz z londyńskiego oddziału Merrill Lynch. Nie jest bowiem tajemnicą, że Deutsche Bank i inne banki europejskie chcą uczynić z Genewy centrum prywatnej bankowości i będą szukały tam jak najlepszych przyczółków, by skutecznie konkurować z kontrolującym ten segment rynku miejscowym UBS.? Drastyczne działania mające na celu obniżenie kosztów, które np. w Julius Bär mają przynieść blisko 80 mln franków oszczędności, nie wystarczą ? uważa A. Pilz. ? Jedyne wyjście z tej sytuacji, to zgoda na ograniczenie dotychczasowej niezależności przynajmniej w segmencie bankowości inwestycyjnej ? dodaje analityk Merrill Lynch.Pierwsze nieśmiałe kroki w tym kierunku już można zauważyć. Np. właściciele Julius Bär po raz pierwszy w historii firmy zdecydowali się powierzyć stanowisko prezesa zarządu osobie pochodzącej spoza rodziny Bär (został nim Walter Knabenhans). Z kolei Vontobel poinformował, że rozważa znaczną redukcję udziałów rodzinnych, ale z zachowaniem prawa weta w najważniejszych sprawach związanych z funkcjonowaniem banku.
W.K., Bloomberg