Konsekwencje dla Polski wciąż nie znane
Ekonomiści nie są jeszcze w stanie jednoznacznie stwierdzić, jaki wpływ na Polskę będą miały wydarzenia w USA. Najbardziej pesymistyczny scenariusz zakłada bowiem eskalację zamachów bądź nawet wybuch wojny, co dla gospodarki światowej i dla Polski oznacza recesję. Inna wersja wydarzeń z kolei mówi o szybkim uspokojeniu sytuacji, dzięki czemu nasz kraj praktycznie nie odczuje żadnych skutków.
Ton komentarzy ekonomistów jest podobny ? na razie wciąż jest zbyt dużo niewiadomych. Ale sytuacja jest niewesoła.? Siedzimy na minie i czekamy na to, co się będzie działo ? powiedział Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE.Jego zdaniem, wiele zależy od tego, co stanie się na amerykańskich rynkach, które wczoraj były zamknięte.? Im dłużej będą one zamknięte, tym bardziej będzie rosnąć napięcie ? powiedział. ? Polska giełda traci wskutek tego, iż swoje akcje sprzedaje zagranica, zwłaszcza ci, którzy obracają GDR-ami. Wykorzystują możliwość wyjścia z tych inwestycji.Także Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Bank Polska, zwraca uwagę, iż większość rynków, poza GPW, zamarła w oczekiwaniu na dalszy rozwój wydarzeń. Wprawdzie na rynku walutowym widać lekkie umocnienie się dolara, jednak jest on mało płynny ? dealerzy realizują praktycznie tylko zlecenia klientowskie. Wpływ na to mogła mieć prośba Fed, który zwrócił się do banków centralnych, w tym do NBP, o zminimalizowanie liczby operacji na dolarze.Jednak, wg ekonomisty DB Polska, można się spodziewać, że inwestorzy zaczną wycofywać środki z rynków wschodzących.? Przez najbliższych kilka dni atmosfera wokół rynków wschodzących będzie niedobra ? powiedział. ? Oczekiwałbym, że złoty również będzie słabszy, nie widzę jednak ryzyka skokowej dewaluacji złotego.Jednak inwestorzy czekają nie tylko na wznowienie handlu w USA. Znacznie ważniejsze jest to, czy nastąpią kolejne zamachy oraz na jaką formę odpowiedzi na atak zdecydują się Stany Zjednoczone.? Z napływających obecnie informacji wynika raczej, iż sytuacja powinna się ustabilizować ? uważa A. Krześniak. ? Na pewno skutkiem ataku będzie spadek zaufania konsumentów amerykańskich i zapewne przejściowy wzrost bezrobocia. Ale rośnie też możliwość obniżek stóp procentowych w USA i UE, co ? paradoksalnie ? może przyspieszyć wzrost gospodarczy.Jedną z pierwszych reakcji na atak był wzrost cen ropy. Jednak przedstawiciele OPEC zapowiedzieli już, że w razie potrzeby zwiększą podaż tego surowca, aby zachować stabilne ceny. Ponieważ USA są czułe na wzrost cen ropy, ich obniżenie jeszcze bardziej oddaliłoby niebezpieczeństwo zahamowania rozwoju tej gospodarki, czyli oddaliłoby groźbę stagnacji na świecie.Szybkie uspokojenie sytuacji na świecie spowodowałoby, że Polska praktycznie nie odczułaby skutków zamachów. Krótkotrwałe wahnięcie cen ropy nie miałoby większego wpływu na inflację w Polsce, podobnie jak lekkie osłabienie złotego, które na dodatek poprawiłoby sytuację eksporterów. Na razie jednak zarówno PKN, jak i Rafineria Gdańska ze względu na wzrost cen ropy podwyższyły ceny benzyny.Bardziej niebezpieczny byłby scenariusz, w którym zamachy się powtórzą bądź odwet USA spowoduje wybuch jakiegoś konfliktu na świecie, a zwłaszcza w Zatoce Perskiej. Wtedy ropa podrożałaby jeszcze bardziej, co z jednej strony wywołałoby stagnację w gospodarce światowej, a więc i w Polsce, z drugiej doprowadziłoby do wzrostu inflacji. Na dodatek złoty znacznie straciłby na wartości.? Wprawdzie nasza waluta jest powiązana z euro, więc mogłoby się wydawać, iż spadek wartości dolara spowoduje wzrost euro, na czym skorzysta złoty ? powiedział J. Jankowiak. ? Jednak inwestorzy nie zapomnieli, że Polska jest krajem rosnącego ryzyka makroekonomicznego, więc załamanie dolara uderzyłoby również w złotego.? Warto zauważyć, iż we wtorek złoty osłabił się bardziej wobec euro niż dolar ? powiedział A. Krześniak.Jednak, na razie, wciąż nie wiadomo, jaki będzie dalszy rozwój sytuacji.? Jest bardzo wiele znaków zapytania i ich liczba rośnie ? powiedział Grzegorz Wójtowicz, członek RPP. ? W tej sytuacji potrzebne są cierpliwość i maksymalny spokój i miejmy nadzieję, że rynki ją zachowają. A próby prognozowania dalszego rozwoju sytuacji byłyby tylko nieuzasadnionymi spekulacjami.
Tadeusz Chrościcki,dyrektor DepartamentuMonitorowania i Analiz RCSSJestem umiarkowanym optymistą. Gospodarka USA jest silna i poradzi sobie z takimi działaniami, o ile nie będzie więcej zamachów bądź nie wybuchnie jakiś konflikt, np. w Zatoce Perskiej. Wprawdzie wzrost gospodarczy w USA może być nieco niższy, jednak na pewno nie będzie spadku PKB. Oczekuję także silnego przyspieszenia w roku przyszłym. Wprawdzie początkowo rynki zareagowały na te wydarzenia negatywnie, jednak zwykle w takich sytuacjach potem następuje uspokojenie.Jeśli te zamachy się nie powtórzą, to uważam, iż wydarzenia za oceanem nie będą miały wpływu na polską gospodarkę. Stabilność zewnętrzna naszego kraju jest duża, rezerwy walutowe NBP wynoszą obecnie 28 mld USD, a w całym systemie bankowym jest ich 33 mld USD. To równowartość wypłat za import za 8 miesięcy. Spadło także zadłużenie krótkoterminowe, które wynosi obecnie 9 mld USD. Nie ma też zagrożenia dużym wzrostem inflacji. Wzrost cen ropy o kilka dolarów nie spowoduje takiego impulsu, który znacznie zwiększyłby inflację. Ropa musiałaby zdrożeć znacznie więcej. Sadzę, iż inflacja na koniec br. wyniesie niespełna 6%.
Marek [email protected]