W oczekiwaniu na otwarcie giełd w Stanach Zjednoczonych światowe rynki akcji kontynuują wcześniejsze trendy spadkowe. Jak pokazują przykłady z przeszłości, trudno było do tej pory dramatyczne wydarzenia bezpośrednio wiązać ze zmianą trendów głównych na wykresie Średniej Przemysłowej. Tym razem możemy mieć do czynienia ze zmianą tej reguły, o ile bowiem S&P 500 i Nasdaq Composite znajdowały się w trendach spadkowych, o tyle Dow Jones Industrial Average utrzymywał do czasu ataku długoterminowy trend boczny.

AmerykaWybuch drugiej wojny światowej zastał Średnią Przemysłową w czasie bessy, a właściwie w trendzie wzrostowym, korygującym tę bessę. Po agresji Niemiec na Polskę wskaźnik dynamicznie rósł przez dwa tygodnie, po czym powrócił do trendu głównego. W czasie kolejnych 30 miesięcy wartość indeksu spadła o 40%. Kiedy w grudniu 1941 r. Japończycy zaatakowali Pearl Harbor, Dow Jones znajdował się w silnej fali spadkowej i wydarzenie to nie miało natychmiastowego wpływu na trend. Indeks spadał aż do końca kwietnia 1942 roku, kiedy to po ukształtowaniu dołka na 94,1 pkt. rozpoczął długoletnią hossę.Wpływu na wcześniejszy trend nie miał rozkaz inwazji na Koreę, wydany w czerwcu 1950 roku. Dow Jones był już wtedy mocno rozpędzony po wybiciu w górę z trzyletniego trendu bocznego i początek wojny hossy nie zatrzymał, a wręcz przyczynił się do jej umocnienia.Pod koniec hossy zapoczątkowanej w 1942 roku miały miejsce trzy istotne wydarzenia. W 1959 roku doszło do desantu w Zatoce Świń, cztery lata później zamordowany został prezydent Kennedy, a w 1965 roku oddziały marines wylądowały w Wietnamie. Trudno postawić tezę, że bezpośrednim następstwem któregokolwiek z tych wydarzeń była zmiana trendu głównego, choć można próbować szukać związku między desantem w Zatoce Świń a szczytem, który Dow Jones ukształtował cztery miesiące później. Szczyt ten dał początek ponadrocznej korekcie hossy, w czasie której wartość indeksu spadła o ponad 13%. Dość gwałtownie Średnia Przemysłowa zniżkowała w reakcji na zamordowanie prezydenta Kennedy?ego, ale w niczym nie przeszkodziło to kontynuacji hossy. Dopiero 8 miesięcy po lądowaniu w Wietnamie Dow Jones zakończył hossę, wchodząc w 16-letni trend boczny, co również nie pozwala przypisać temu wydarzeniu bezpośredniego wpływu na trend główny na amerykańskim rynku akcji.Bardzo nerwowo Dow Jones zareagował na początek wojny w Kuwejcie. W bezpośredniej reakcji na iracką agresję wartość wskaźnika spadła w ciągu dwóch miesięcy prawie o 20% i była to najdotkliwsza reakcja indeksu przeciwna do obowiązującego wcześniej trendu głównego. Ale i tak spadek ten był tylko korektą w hossie ? w kolejnych pięciu miesiącach indeks odrobił całość poniesionych strat.Wnioskując na podstawie przykładów z przeszłości, dramatyczne wydarzenia z historii Ameryki nie miały bezpośredniego wpływu na kierunek trendów głównych, mierzonych indeksem DJIA. Przenosząc tę zasadę także na indeksy S&P 500 i Nasdaq Composite, można oczekiwać, że obydwa utrzymają dotychczasowe trendy spadkowe. W poniedziałek S&P 500 znajdzie się poniżej 1100 punktów, przekraczając tym samym wsparcie z początku kwietnia, szanse na znalezienie się poniżej analogicznego dołka ma także Nasdaq Composite, któremu do minimum na 1640 pkt. brakuje tylko 65 punktów.Do odstępstwa od reguły, że dramatyczne wydarzenia nie zmieniają wcześniejszych trendów, może dojść w przypadku samej Średniej Przemysłowej. Od maja 1999 roku wskaźnik porusza się w rozszerzonym trendzie bocznym, przy czym rozszerzenie to dotyczy głównie dolnego ograniczenia tej tendencji. Wsparcie, pociągnięte na wykresie tygodniowym po dołkach z października 1999 roku, lutego 2000 roku i marca 2001 r., znajduje się na poziomie 9300 punktów. Dopiero po zamknięciu tygodnia poniżej tej wartości będzie można mówić o sygnale zmiany trendu.Sądząc po wynikach ankiety przeprowadzonej przez CBS, w czasie poniedziałkowej sesji nie powinno dojść do dramatycznej wyprzedaży akcji. Aż 99% respondentów nie zamierza po otwarciu giełd sprzedawać papierów. Jednocześnie 42% wierzy, że notowania akcji spadną w poniedziałek bardzo, a 37% uważa, że kursy spadną tylko trochę. Ponad połowa ankietowanych uważa, że w świetle ostatnich wydarzeń inwestycja w akcje jest mniej atrakcyjna. To potwierdza tezę, że trendy spadkowe na S&P 500 i Nasdaq Composite zostaną utrzymane, bo Amerykanie, choć nie zmierzają masowo sprzedawać akcji, nie palą się też do ich kupowania.EuropaNa wieść o ataku na Amerykę trend spadkowy zaostrzył się na niemieckim rynku akcji. We wtorek DAX stracił 8,5%, a niewielki stopień, w jakim straty te zostały w środę i czwartek odrobione, nie napawa optymizmem. W piątek do 15.00 cała korekta spadków został zniesiona i indeks znalazł się na najniższym poziomie od października 1998 roku. W tym wypadku tragedia za Atlantykiem może być katalizatorem bessy, dzięki któremu spadki szybciej się zakończą. Wykres miesięczny indeksu wskazuje, że po odbiciu od górnego ograniczenia kanału spadkowego i przełamaniu przyspieszonej linii trendu wzrostowego wskaźnik zmierza w kierunku dolnego ograniczenia wspomnianej formacji. Wsparcie na wysokości 4 tys. punktów w najbliższych tygodniach będzie testowane. Jego przełamanie będzie kolejnym sygnałem umocnienia trendu spadkowego, natomiast odbicie od niego da szansę na powstrzymanie bessy. Tylko ?da szansę?, bowiem do zawrócenia trwającej już półtora roku bessy potrzeba solidnej konsolidacji. A takiej na razie na wykresie DAX nie widać.Bessa zaostrzyła się także na giełdzie w Londynie. Wprawdzie wskaźnik FT-SE 100 spadł we wtorek mniej niż DAX, ale było to aż 5,7%. Po raz pierwszy od października 1998 roku indeks znalazł się poniżej 5 tys. punktów, a sygnałów zakończenia bessy nie ma. Najbliższe wsparcie to 4750 pkt., gdzie właśnie w październiku 1998 roku ukształtował się dołek.JaponiaTrend spadkowy przyspieszył także Nikkei, który w środę po raz pierwszy od 1984 roku znalazł się poniżej 10 tys. punktów. Wprawdzie w piątek wartość indeksu wzrosła o ponad 4%, ponownie wracając w obszar wartości pięciocyfrowych, ale nie zmienia to faktu, że w Tokio w dalszym ciągu mamy bessę.