Wtorkowe zamknięcie wciąż daje szansę stronie popytowej, że kontynuacja spadków do poziomu 10 500 pkt. (październik 1998) zostanie odsunięta w czasie, gdyż minimum lokalne z 17 sierpnia (12 019 pkt.) zostało obronione. Na korzyść byków przemawia również fakt wniknięcia wtorkowej świecy do ostatniej luki bessy. Tak naprawdę to jednak wszystkie argumenty, przemawiające za utrzymaniem poziomu 12 000 pkt. Ewentualne wzrosty sprawią, że na oscylatorach szybkich pojawią się sygnały, zachęcające do akumulowania akcji. Spowodować to może krótkotrwałe ożywienie na rynku, jednak tylko krótkotrwałe. Wciąż istnieje zbyt wiele niewiadomych związanych z wydarzeniami w USA. Eskalacja konfliktu jest czynnikiem ryzyka i uwzględniają ją z pewnością inwestorzy w swoich oczekiwaniach. Trend spadkowy ma się dobrze, a brak formacji jego odwrócenia wskazuje, że bardzo ryzykownym rozwiązaniem jest akumulowanie akcji. Warto poczekać, jakie będą efekty nieuchronnego, jak się teraz wydaje, starcia zbrojnego w Afganistanie. Obecnie 13 200 pkt. jest zbyt odległym poziomem, aby strona popytowa mogła spowodować trwalszą zwyżkę. Na rynek nie napływają informacje makro, które mogłyby poprawić koniunkturę. Zbliżające się wybory parlamentarne dadzą dopiero szansę na to, by zwycięska partia przedstawiła plan pobudzenia wzrostu gospodarczego i rozwiązała kwestię deficytu budżetowego.