Prognoza techniczna rynku akcji
Po krótkim okresie, gdy WIG20 wahał się na poziomie dołka z połowy sierpnia, sprzedający zepchnęli indeks do najniższego poziomu od października 1998 roku. Ukształtowany wtedy dołek na poziomie 970 pkt. to jedyne wsparcie, jakie dzieli indeks największych spółek od minimów z 1995 roku, znajdujących się na poziomie 580 punktów.Zależności statystycznePonieważ wartość indeksu jest najniższa prawie od trzech lat, są kłopoty z wyznaczeniem jakiegokolwiek poziomu, na którym można spodziewać się zwiększonego popytu na akcje. Prognozując zasięg spadku można oprzeć na zależnościach statystycznych, bo ta bessa ma wyjątkowo regularny przebieg.W czasie jej trwania WIG20 ukształtował do tej pory cztery fale spadkowe. Pierwsza z nich, trwająca od 10 marca do 24 maja 2000 roku, zabrała 23,8%. W czasie drugiej, zapoczątkowanej pod koniec lipca zeszłego roku a zakończonej w połowie października, indeks największych spółek spadł 27,5%. Kolejna fala wyprzedaży, między grudniem a początkiem kwietnia tego roku, spowodowała zniżkę WIG20 o 27,9%, wreszcie ostatnia, zakończona w połowie sierpnia, przyniosła spadek indeksu o 28,8%. Wszystkie fale spadkowe zmieściły się między 20 a 30%. Jeśli zastosować tę analogię do zniżki zapoczątkowanej z poziomu 1190 pkt. na początku września, to okaże się, że w tej fali WIG20 powinien spaść przynajmniej do 952 pkt., ale najwyżej do 833 pkt. Taką wartość wskaźnik powinien osiągnąć bez trendu wtórnego, czyli ruchu przeciwnego do głównego trendu o znaczeniu średnioterminowym. W czasie bessy były do tej pory cztery ruchy cen, które można określić właśnie mianem korekt wtórnych. Trzy z nich zmieściły się między 10- i 14-proc. wzrostem indeksu, jedna przekroczyła 20%. Lokalne korekty wzrostowe nie przynosiły WIG20 więcej niż 6% zysku.Po drodze do dołków z 1995 roku indeks ma już tylko jedno wsparcie. Jest nim dołek z października 1998 roku, który ukształtował się na poziomie 970 pkt. Nadzieje na powstrzymanie spadków posiadacze akcji wiążą także z okrągłą wartością 1000 pkt. i 62-proc. zniesieniem wzrostu z lat 2000?1995. Tyle tylko, że zniesienie to w okolicach 1000 pkt. przebiega tylko wtedy, jeśli wykreślić je na skali logarytmicznej w programie OmegaSupercharts. Poprawnie 62-proc. zniesienie znajduje się na poziomie 1310 pkt. i zostało dawno przekroczone.Zgodnie z klasyczną analizą techniczną, uważa się, że maksymalnie korekta może znieść nie 62%, ale 66% wcześniejszego trendu. 66-proc. zniesienie wzrostu z lat 1995?2000 znajduje się na wysokości 1230 pkt. i również już zostało przekroczone. Stąd wniosek, że bessa jest trendem tego samego rzędu jak wcześniejszy wzrost i zniesie go w całości. To oznacza, że WIG20 prędzej czy później znajdzie się na poziomie dołków z marca 1995 roku, które ukształtowały się na wysokości 580 pkt.Kanał spadkowyNa wykresie logarytmicznym bessę opisuje kanał spadkowy, którego górne ograniczenie przebiega na wysokości 1400 pkt. Równoległa do niej linii kanału (nazywana także linią powrotu) została właśnie przełamana przez wykres indeksu. Fakt ten można interpretować na dwa sposoby. Albo jako umocnienie trendu, zapowiadające zwiększenie dynamiki spadku, albo jako ostatni akord bessy. W tym drugim wypadku wyłamanie z formacji powinno być krótkotrwałe, a wykres wskaźnika powinien powrócić od razu powyżej dolnego ograniczenia kanału.Jednak nawet taka interpretacja wykresu nie powinna być podstawą do decyzji o kupnie akcji. Na rynku jest bessa i żeby zaangażować się po stronie przeciwnej do trendu głównego, trzeba mieć do tego solidne podstawy. A takim solidnym sygnałem kupna będzie dopiero wzrost indeksu WIG20 powyżej przyspieszonej linii trendu, znajdującej się na poziomie 1200 pkt. Tutaj także ukształtowały się szczyty poprzednich fal wzrostowych, co czyni tę wartość niezwykle trudną do pokonania.
Tomasz Jóźwik