Prezydent nie podpisał

Prezydent Aleksander Kwaśniewski nie podpisał trzech ustaw ubezpieczeniowych. Swoją decyzję uzasadnił tym, że ich wprowadzenie spowodowałoby wzrost kosztów dla budżetu.

Pakiet trzech ustaw ? o działalności ubezpieczeniowej, o pośrednictwie ubezpieczeniowym oraz o ubezpieczeniach obowiązkowych ? miał dostosować prawo ubezpieczeniowe do obecnej sytuacji m.in. do wymogów Unii Europejskiej. Nad nowymi rozwiązaniami w Sejmie pracowano od ponad dwóch lat. W nowych ustach zmieniono m.in. nadzorcę rynku ubezpieczeń. Obecnie nadzór sprawuje prezes Państwowego Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń, a według ustawodawców miała się zająć tym Komisja Nadzoru Ubezpieczeń, w struktury której włączono by PUNU. Przy okazji zmieniono sposób finansowania nadzorcy oraz Rzecznika Ubezpieczonych. Obecnie utrzymują się one ze składek płaconych przez ubezpieczycieli, a po wejściu nowego prawa w życie nadzór miał przejść na garnuszek budżetu. Zdaniem Danuty Wałcerz, szefowej PUNU, za takim rozwiązaniem opowiadał się resort finansów. Roczne koszty utrzymania obu instytucji wynoszą ok. 20 mln zł.Nowe przepisy obejmowały też sprawę gospodarki finansowej towarzystw ubezpieczeniowych, np. uniemożliwiały ubezpieczycielom zaliczanie na poczet różnych zobowiązań tych samych kwot. Pojawił się również zapis, nakazujący, aby część członków zarządu mówiła po polsku.Wszystko to jednak najpewniej trafi do kosza. Prezydent Aleksander Kwaśniewski zawetował wszystkie trzy ustawy. Padły one ofiarą złej sytuacji finansów publicznych. Z wyliczeń, przeprowadzonych przez Kancelarię Prezydenta, wynika bowiem, że cały pakiet kosztowałby od 150 do 200 mln złotych, z czego większą część musiałby wydać znajdujący się w trudnej sytuacji budżet państwa. ?W sytuacji zagrożenia dla równowagi budżetowej państwa prezydent Aleksander Kwaśniewski nie akceptuje, zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, nowych rozwiązań prawnych wiążących się z dodatkowymi obciążeniami dla finansów publicznych? ? napisano w komunikacie, informującym o negatywnej decyzji prezydenta.Ostatnie słowo należy do nowego Sejmu, jednak jest wątpliwe, aby chciał on na samym początku zwiększać wydatki budżetu. Zapewne więc nie zajmie się on po prostu sprawą weta prezydenckiego. A to oznacza, że nowych ustaw ubezpieczeniowych jeszcze długo nie będzie.

M.S.