Kłopoty przy likwidacji biura maklerskiego
Znaczne utrudnienia z dysponowaniem własnymi aktywami oraz brak wyrozumiałości ze strony banków, to dodatkowe ?atrakcje?, na jakie narażony jest inwestor, który ma rachunek w likwidowanym domu maklerskim. Winne są jak zwykle procedury, choć przy odrobinie dobrej woli ze strony regulatorów rynku, można by było uniknąć tych niedogodności.Jednego z inwestorów, posiadającego do niedawna rachunek w DI BWE, spotkała ostatnio przykra niespodzianka ? właściciele firmy maklerskiej zadecydowali o jej zlikwidowaniu. Jak zapewniła jednak w rozmowie z PARKIETEM Hanna Bendor, inspektor nadzoru DI BWE, jej firmie zależało na tym, aby klienci nie byli dodatkowo krzywdzeni i mogli być dalej obsługiwani. Zawiadamiając zatem KPWiG (która notabene znała projekty na WZA spółki, a więc i punkt mówiący o likwidacji przedsiębiorstwa) powołano się na art. 46 prawa o publicznym obrocie papierami wartościowymi. Mówi on o tym, że broker, który jest w stanie likwidacji, może wykonywać podstawowe czynności maklerskie związane z obsługą rachunków.Po decyzji WZA biura, GPW zawiesiła DI BWE w prawach członka giełdy i brokera odcięto od systemu. Dokonano tego na podstawie interpretacji zapisów o likwidacji biura maklerskiego. ? Spodziewając się decyzji o likwidacji biura specjalnie nie wypowiadaliśmy inwestorom umów na prowadzenie rachunków z pewnym wyprzedzeniem, gdyż liczyliśmy na możliwości, jakie daje nam 46 artykuł. Stało się inaczej i klienci z dnia na dzień nie mogli złożyć zleceń. Komisja okazała się nieugięta, pomimo że, jak wynika z dostępnej wykładni prawa, wydawałoby się, że powinna przychylić się do możliwości obsługiwania rachunków ? informuje H. Bendor. W związku z tym biuro postanowiło możliwie jak najszybciej przenieść rachunki inwestycyjne do innych brokerów (zalecono wybranie DM AmerBrokers), co w indywidualnych przypadkach trwało od jednego do dwóch dni.Pech chciał, że wspomniany klient miał otworzoną linię kredytową o wartości ponad 16 tys. zł w BWE. ? Nie byłem w żaden sposób formalnie uprzedzony o zbliżającej się likwidacji. Najgorsze jest jednak to, iż w moim przypadku wszelkie ruchy z rachunkiem inwestycyjnym wymagały akceptacji ze strony banku, w którym miałem kredyt ? żali się inwestor. We własnym biurze nie mógł zatem działać, przeniesienie rachunku do DM BOŚ zaś, który upatrzył sobie inwestor, oznaczało konieczność zaakceptowania nowego brokera przez BWE. Dogadywanie się obu instytucji trwało kilka dni. ? Przez cały ten czas naliczane były oczywiście odsetki. Bank nie zgadzał się także na przesunięcie w czasie terminu spłaty kredytu, choć dobrze wiedział, w jakiej znalazłem się sytuacji ? mówi klient. ? Jak na złość trafiłem na fatalną koniunkturę i groziło mi sprzedawanie papierów w najgorszym momencie. Inaczej mogę spodziewać się karnych odsetek w wysokości 37% w skali roku ? dodaje. W końcu udało się przenieść rachunek, inwestor odzyskał możliwość zarządzania swoim pakietem, jednak stracone nerwy i złość na procedury administracyjne pozostała.Aktualne jest jednak pytanie, co należy zrobić, aby takich sytuacji na przyszłość uniknąć. Zwłaszcza jeśli uświadomimy sobie, iż pechowy kredytobiorca może mieć termin spłaty wyznaczony akurat w okresie, kiedy jego papiery są zablokowane lub, co gorsza, może zajmować duże pozycje na kontraktach terminowych. Artykuł 46 mówi wprost, iż ?z chwilą otwarcia likwidacji do czasu jej zakończenia albo w przypadku cofnięcia zezwolenia, do czasu zaprzestania prowadzenia działalności dom maklerski wykonuje czynności wynikające z prowadzenia rachunków papierów wartościowych, rachunków pieniężnych?. Co więcej, w wydanym w 1999 roku komentarzu do prawa o publicznym obrocie papierami wartościowymi współtworzonym m.in. przez Aleksandra Chłopeckiego, wówczas dyrektora departamentu prawnego KPWiG, wymaga się od brokera realizowania zleceń inwestorów wynikających z umowy o świadczenie usług brokerskich, aż do czasu ich wypowiedzenia. Dopiero od tego momeie można ich realizować.
Adam [email protected]