Tydzień na rynkach surowców

W mijającym tygodniu najwięcej działo się na międzynarodowym rynku paliw płynnych. Notowania ropy naftowej okazały się bowiem najbardziej podatne na niepokojące informacje dotyczące koniunktury w gospodarce światowej oraz zbliżającego się konfliktu zbrojnego między USA a ośrodkami terrorystycznymi. Cena gatunku Brent, z dostawą w listopadzie, spadła najpierw do nieco ponad 22 USD za baryłkę, tj. najniższego poziomu od prawie dwóch lat, by następnie odrobić część strat i zakończyć tydzień w Londynie na poziomie 23,15 USD. Dla porównania, w poprzedni piątek wynosiła ona 25,44 USD. Do wzrostu notowań przyczyniła się perspektywa zmniejszenia popytu na paliwa płynne w związku z coraz gorszą koniunkturą w gospodarce światowej oraz rosnącymi zapasami ropy w USA. Odpadło też niebezpieczeństwo dalszego ograniczenia dostaw przez kraje OPEC, których ministrowie postanowili pozostawić wydobycie i eksport na dotychczasowym poziomie. Niepewna sytuacja w gospodarce światowej oraz groźba wojny sprzyjała zwyżce notowań złota, które w takich wypadkach jest tradycyjnie uważane za bezpieczną lokatę. Dodatkowym czynnikiem pobudzającym wzrost ceny tego kruszcu było osłabienie dolara. Dlatego w I połowie tygodnia przeważyła tendencja zwyżkowa, która uległa jednak zahamowaniu, gdy waluta amerykańska zaczęła odrabiać straty. Ostatecznie notowania złota zmieniły się nieznacznie, gdyż w piątek za uncję płacono w Londynie 291,75 USD, wobec 291,45 USD w końcu poprzedniego tygodnia.Reakcja rynku miedzi na sytuację polityczną i gospodarczą była najsłabsza. Surowiec ten w kontraktach trzymiesięcznych staniał w mijającym tygodniu nieznacznie, z 1449,50 USD do 1444 USD. Fundusze inwestycyjne wstrzymywały się z zawieraniem transakcji, a informacje o spadku zaufania konsumentów do gospodarki w USA i Europie wpłynęły tylko w niewielkim stopniu na zachowanie uczestników rynku.

A.K., Reuters, Bloomberg