Po gwałtownej wyprzedaży akcji na amerykańskich giełdach, mijający tydzień należał do byków. Zdecydowanie lepiej radzą sobie indeksy związane ze starą ekonomią niż reprezentujący zaawansowane technologie Nasdaq Composite. Indeks ten pod koniecpoprzedniego tygodnia zanotowałnajniższy poziom od czerwca 1997 roku, a w czasie czterech kolejnych sesji wzrósł zaledwieo 2,5%. Dla porównania, Średnia Przemysłowa od poprzedniego piątku do czwartkowego zamknięcia wzrosła o 5,4%.

AmerykaKonsekwencje techniczne ostatniej wyprzedaży akcji są poważne, przede wszystkim dla Średniej Przemysłowej. Wbrew temu, co można było przeczytać w prasie, atak terrorystyczny na WTC skłonił posiadaczy akcji do ich panicznej wyprzedaży. Po uruchomieniu handlu na początku poprzedniego tygodnia Dow Jones Industrial Average stracił na wartości ponad 7%, co było drugim największym spadkiem liczonym w procentach i największym spadkiem liczonym w punktach. Także kolejne sesje przyniosły przewagę podaży, czego efektem były kolejne zniżki Średniej Przemysłowej. Na nic zdały się apele o niesprzedawanie akcji czy też pozwolenie SEC dla spółek na kupowanie własnych akcji.Efektem ostatniej fali spadkowej jest zmiana trendu długoterminowego. Od 1999 roku Dow Jones poruszał się w długoterminowym trendzie bocznym. Wprawdzie miał on wyraźne tendencje do rozszerzania się (szczególnie w dół), to jednak trudno przypuszczać, żeby i tym razem udał się powrót do konsolidacji. Podstawowym sposobem prognozowania zasięgu ruchu po wybiciu z trendu bocznego jest zmierzenie jego wysokości (czyli odległości od górnego do dolnego ograniczenia) i odłożenie od punktu wybicia. Ponieważ trend jest rozszerzony, jego wysokość można mierzyć na kilka sposobów. Wyznaczając dolne ograniczenia na poziomie minimum z marca 2001 roku (9500 pkt.), a górne na 11 300 pkt. (?obcinając? szczyt ze stycznia 2001 r.), otrzymujemy 1800 punktów lub 16% jako wysokość trendu bocznego. Jeśli odmierzyć tę wielkość w dół od 9500 punktów, to otrzymamy 7700 lub 8000 pkt. jako minimalny zasięg spadku. Tylko minimalny zasięg spadku!Uwzględniając szerokość formacji, bessa powinna trwać jeszcze wiele miesięcy, jeśli nie wiele lat. Trudno przypuszczać, żeby spadkowy potencjał, nagromadzony w czasie konsolidacji, został rozproszony w jednej fali spadkowej. Efektem wybicia w dół powinna być długotrwała bessa, taki kilkuetapowy krach. W jednej z książek do analizy technicznej można przeczytać, że po zrealizowaniu zasięgu spadku, wynikającego z wysokości formacji trend nie zmieni się na wzrostowy, dopóki nie powstanie formacja podobnej wielkości! Gdyby zastosować to twierdzenie do obecnej sytuacji, okazałoby się, że do hossy brakuje nam wielu lat.Ostatnie ożywienie, w czasie którego Średnia Przemysłowa zyskała już ponad 5%, to nic innego jak ruch powrotny do przełamanego wsparcia. Powrót do trendu bocznego będzie niezwykle trudny ze względu na wysoki wolumen, który towarzyszył wybiciu w dół (rekordowy w historii NYSE). Większość tych, którzy wtedy kupili akcje, mają na nich stratę i już wiedzą, że nie powstrzymali spadków na rynku. Teraz każdy wzrost, zbliżający ceny do tych, po których nabywali walory, sprawi, że będą sprzedawać walory, hamując tym samym zwyżkę indeksu. Taką wartość, przy której powyższa analiza przestanie być prawdziwa, wyznaczyłbym na 9500 pkt., 250 punktów niżej znajduje się opór pociągnięty po dołkach z października 1999, lutego 2000 i marca 2001 r.Również drugi z amerykańskich indeksów, reprezentujących starą ekonomię, S&P 500, zdecydowanie stracił w ostatnich dwóch tygodniach. Na zamknięcie poprzedniego piątku wartość wskaźnika po raz pierwszy od października 1998 roku spadła poniżej 1000 punktów. Na wykresie miesięcznym indeksu główna linia trendu przebiega właśnie na wysokości 1000 punktów. Ta wartość, wraz z dołkiem z sierpnia 1998 r., który na wykresie miesięcznym znajduje się na poziomie 960 pkt., jest ostatnią strefą wsparcia, broniącą indeks przed pogrążeniem się w spadku o trudnych do oszacowania rozmiarach.Gwałtowna wyprzedaż akcji nie ominęła także spółek zaawansowanych technologii, a mizerne odreagowanie tych zniżek na ostatnich sesjach pokazuje, że to wciąż najsłabszy segment amerykańskiego rynku akcji. Indeks Nasdaq Composite bez trudu przełamał wsparcie, wyznaczane przez dołek z kwietnia tego roku. Zamknięcie zeszłego tygodnia, które wypadło na poziomie 1423 pkt., było najniższe od czerwca 1997 roku. Oznacza to, że niedźwiedziom udało się także przebić wsparcie w okolicach 1500 pkt., wyznaczane przez dołki z 1998 roku (na marginesie, jest to wsparcie analogiczne do tego, które właśnie będzie testował S&P500). Tym samym zniesiona została cała hossa (a nie tylko internetowe ?przyspieszenie? z przełomu 1999/2000), która wypromowała Nasdaq na najpopularniejszy rynek akcji w Polsce. Od szczytu z marca 2000 roku wartość indeksu Nasdaq Composite spadła już o ponad 70%, a zakończenia bessy wciąż nie widać.EuropaRekordowo niskie było także zamknięcie zeszłego tygodnia na niemieckim rynku akcji. Indeks DAX znalazł się po raz pierwszy od końcówki 1997 roku poniżej 4000 punktów. W ostatnich tygodniach wskaźnik ma najwyższą zmienność ze wszystkich czołowych rynków świata. Najpierw najsilniej spadał w wyniku terrorystycznego ataku na Amerykę, teraz najwięcej rośnie. Od poprzedniego piątku do czwartkowego zamknięcia indeks zyskał ponad 10%. Takie gwałtowne wzrosty prawie nigdy nie prowadzą do istotnych zmian trendu i są później w całości znoszone. Nie ma podstaw, by sądzić, że tym razem będzie inaczej, a granicą dla zwyżki powinna być wartość 4500 pkt. Tutaj znajduje się połowa największej czarnej świecy, która powstała w tej fali spadkowej.W ostatnich tygodniach wsparcie, wyznaczane przez dołki z 1998 roku, przekroczył także londyński FT-SE 100, który poprzedni tydzień po raz pierwszy od 1997 roku zamknął poniżej 4500 punktów. Na wykresie tego indeksu można zauważyć, co dzieje się po wybiciu z długoterminowej konsolidacji w kontekście przyszłego trendu na Średniej Przemysłowej Dow Jones. Zasięg spadku wynikający z prostego odłożenia w dół wysokości konsolidacji indeks zrealizował wraz z osiągnięciem 5000 punktów. Nie spowodowało to jednak zmiany trendu, a trend zniżkujący w dalszym ciągu nie jest zagrożony. Podobnie jak w przypadku innych znaczących światowych indeksów, ostatnie wzrosty to tylko korekta w bessie, w całości skazana na zniesienie w czasie kolejnej fali wyprzedaży.JaponiaPoniżej 10 000 pkt. zadomowił się Nikkei 225. Ostatnie 10 sesji to konsolidacja wskaźnika między 9500 a właśnie 10 000 pkt. Jako że trend boczny poprzedzony był spadkiem, należy oczekiwać, że wybicie nastąpi dołem. Ponieważ wykres dotarł już do przyspieszonej linii trendu dobrze opisującej tempo spadku w ostatnich dwóch miesiącach, oczekuję, że nowa fala wyprzedaży rozpocznie się już w tym tygodniu. Gdyby bykom udało się przełamać 10 000 pkt. i wybicie z konsolidacji nastąpiło górą, to zwyżka powinna sięgnąć przynajmniej kolejnej linii trendu, przebiegającej na 11 000 pkt.