Po poniedziałkowej niewielkiej korekcie nie ma już śladu. Złoty wrócił do poziomów z końca poprzedniego tygodnia. Z całą pewnością przyczyniło się do tego podpisanie umowy koalicyjnej między SLD-UP i PSL. Na rynku wspólnej waluty było dość spokojnie. Kończyliśmy w okolicach 0,92.
Rano za dolara płacono 4,167 zł, za euro 3,847 zł, odpowiadało to poziomowi 7% powyżej starego parytetu. Zaczynaliśmy więc nieznacznie niżej, w stosunku do poniedziałkowego popołudnia. Od razu złoty zaczął zyskiwać, zmiany nie były jednak nagłe. Kurs wzrastał powoli i około 15.00 dotarliśmy do 7,6%, a więc do poziomu zeszłotygodniowego zamknięcia. Dolar potaniał o 1,5 grosza, wspólna waluta o 3,2 grosza. Koniec dnia przyniósł niewielką korektę. W ostatnich transakcjach dolara ceniono na 4,156 zł, euro na 3,82 zł, było to 7,5%.Chwilową niepewność, ale głównie na rynku obligacji, zasiała informacja o wyraźnym wzroście deficytu ekonomicznego w I półroczu 2001 roku. NBP ogłosił, że wyniósł on 4,7% PKB, wobec 2,6% PKB na koniec I półrocza 2000 roku. Zgodnie z obowiązującym budżetem (znowelizowanym), cały deficyt ekonomiczny w tym roku ma nie przekroczyć 4,3% PKB. Niektórzy inwestorzy zaczęli nerwowo sprzedawać papiery skarbowe, jednak spadek cen zahamowały oferty kupna, pochodzące głównie z zagranicy. Po chwili wszystko wróciło do normy. Uczestnicy rynku zrozumieli, że na razie nie ma powodu do paniki. Złoty w ogóle nie zareagował na te informacje.Zupełnie inaczej powitano podpisanie umowy koalicyjnej między SLD-UP a PSL. Ceny obligacji wzrosły, polska waluta się umocniła. W porozumieniu napisano m.in., że RPP powinna ponosić większą odpowiedzialność za rozwój gospodarczy kraju. Nie wiadomo jednak, co tak naprawdę oznacza to sformułowanie i czy w związku z tym będą przedsiębrane jakieś kroki. Przedstawiciele Rady wielokrotnie informowali, że warunkiem obcięcia stóp jest stworzenie restrykcyjnego budżetu. Trudno więc sądzić, że bez takiego budżetu stopy mogą zostać w najbliższym czasie znacząco obniżone.Inwestorzy wciąż wierzą, że przyszłemu ministrowi finansów uda się przedstawić odpowiedni projekt. Mało tego, jeśli rzeczywiście najważniejsze kwestie zostały ustalone jeszcze przed zawarciem koalicji, to wygląda na to, że nie będzie problemu z przyjęciem tego projektu przez parlament.W pierwszych transakcjach za wspólną walutę płacono 0,922 USD. Taki mniej więcej poziom obserwowaliśmy przez całe przedpołudnie. Dopiero około 12.30 przeważyła podaż i euro zaczęło tracić. Po dwóch godzinach dotarliśmy do 0,9180 USD. Potem nieznaczne odreagowanie i na zamknięciu kurs wynosił 0,9185 USD.We wtorek opublikowano dane o produkcji przemysłowej w Niemczech. Okazało się, że informacje są lepsze, niż oczekiwano. Dwuprocentowy wzrost m/m spowodował spadek wskaźnika rok/rok jedynie o 1,3%. Spodziewano się zmniejszenia o 3%.